Pamiętacie jedną z pierwszych scen filmu „Notting Hill”, w której klient księgarni proponuje Julii Roberts grającą słynną aktorkę, swój numer telefonu, a ona odpowiada: „Tempting but no!”? To samo pomyślałam, kiedy wydawca „Gazety Trybunalskiej” zaproponował mi napisanie artykułu o destylacji lawendy. Kuszące, ale może jednak tak.
Od kilku lat prowadzimy z mężem lawendową pasiekę o wdzięcznej nazwie Lawendowa Barć Pod Lasem. Prowadzimy pasiekę, to być może zbyt duże słowa. Mąż to Barć, ja – Lawendowa. To ja uprawiam kilkunastoarowe poletko lawendy. Lawendę wykorzystujemy do przygotowywania miodów z lawendą, powstają bukiety, sakiewki z lawendowym suszem, jak również pozyskana podczas destylacji woda lawendowa.

Destylacja parą wodną to jeden ze sposobów otrzymywania olejków eterycznych. Urządzenie do destylacji nazywane jest alembikiem. Świeżo ścięte kwiaty, gałązki i listki lawendy upycha się w dużej stalowej komorze zakończonej sitem stanowiącej środkową część urządzenia. Dolną część stanowi miedziany kulisty kocioł pełniący rolę bojlera. Wlewamy do niego zimną wodę i umieszczamy na palniku. Podgrzewamy bojler. Powstająca para wodna przechodzi przez materiał roślinny, powodując uwalnianie się olejków. Mieszanka olejków i pary najpierw dostaje się do tzw. łabędziej szyi (swan neck).
Łabędzia szyja jest tym co lubimy najbardziej (i nie chodzi tu o zbieżność z naszym nazwiskiem J). To właśnie ona stanowi różnicę między alembikiem a zwykłą kolumną ratyfikacyjną. W niej gromadzą się wszystkie wartościowe właściwości wydobyte z lawendy. Substancje aktywne i para wodna przedostają się następnie do kondensatora czyli chłodnicy, gdzie ulegają skropleniu. Chłodnica jest wyposażona w rurę wlotową dla wody na dole oraz rurę wylotową u góry, którą ciepła woda wydostaje się na zewnątrz. Z kondensatora wydobywa się ciecz. Na powierzchni zgromadzonej cieczy unosi się nierozpuszczalna warstwa olejku eterycznego, a na dnie pozostaje lawendowa woda aromatyczna.

Lawendowa Barć Pod Lasem zajmuje się destylacją lawendy. Przy naszym małym 15-arowym areale lawendy trudno jest mówić o produkcji olejku eterycznego. Śmiemy twierdzić, że jeśli do otrzymania 1 litra lawendowego olejku potrzebnych jest 130 kg kwiatów lawendy, a jednohektarowa plantacja może w ciągu roku wyprodukować 15 kg olejku, jest to praktycznie niewykonalne w naszym kraju.
Produkujemy ekologiczny w 100 % naturalny hydrolat lawendowy. Nie jest on w naszym przypadku produktem ubocznym w procesie pozyskiwania olejku eterycznego. Zawiera rozpuszczalne w wodzie substancje aktywne lawendy i tylko niewielką ilość (do 0,5%) olejku eterycznego. Kropelki olejku znajdują się na powierzchni hydrolatu. Aby je rozbić zalecane jest potrząśnięcie buteleczką przed użyciem. ‘Lavender Water’ nie zawiera konserwantów. Posiada właściwości antybakteryjne, nawilżające, odżywcze, przeciwzapalne, łagodzące podrażnienia, ukąszenia, poparzenia. Skutecznie pielęgnuje twarz i ciało. Działa antydepresyjnie i uspokajająco. Jest świetnym składnikiem produktów oczyszczającym i tonizującym cerę. Zapobiega przesuszaniu się skóry, ma także działanie przeciwzapalne.

W jaki sposób można wykorzystać wodę lawendową?
Po pierwsze jako codzienny tonik do twarzy, stosowany po umyciu rano lub/i wieczorem (zwilżonym płatkiem kosmetycznym przecierać twarz, włącznie z okolicami oczu oraz szyję i dekolt), do rozrabiania peelingów lub maseczek w proszku. ako lekko nawilżająca i chroniąca przed słońcem i płowieniem koloru mgiełka do włosów., można nim skropić poduszkę przed snem, aby złagodzić stres i ułatwić zasypianie.
→ Sylwia Łabędzka aka Lawendzka
13.07.2015
• foto: Sylwia Łabędzka
Sylwia Łabędzka (ur. 1967 r. w Łasku) – nauczyciel anglista pracujący z dziećmi i młodzieżą od ponad 25 lat. Wspólnie z mężem prowadzi pasiekę Lawendowa Barć Pod Lasem. Jej pasją jest uprawa lawendy.
