71 lat temu Piotrków Trybunalski został wyzwolony spod hitlerowskiego panowania.
Dokonali tego żołnierze, wchodzącej w skład Armii Czerwonej, 52. Gwardyjskiej Brygady Czołgów pod dowództwem ppłk Ludwika Kurista.
Jak w Piotrkowie, po siedmiu dekadach realizowana jest polityka historyczna dotycząca tego wydarzenia? Czy instytucje, organizacje, media, osoby prywatne przyczyniają się do pielęgnowania pamięci?
Przed południem przeprowadzam krótką sondę uliczną. Piętnastu osobom, w różnym wieku, zadaję pytanie: czy pan/pani wie, jaka ważna dla piotrkowian rocznica wypada w dniu dzisiejszym?
Tylko dwie, starsze osoby poprawnie odpowiadają na pytanie, informując przy okazji, że dokonali tego „Ruscy”. Jednak szczegółów nie znają. Trzynastu pozostałych mieszkańców Piotrkowa zupełnie nie orientuje się w historii miasta. Zagadnięte licealistki są przekonane, że Piotrków wyzwolono 11 listopada 1945 r. i że zrobili to Anglicy.
Kontaktuję się z dyrektorami: I LO im. B. Chrobrego, ZSP nr 1, Gimnazjum nr 5, Szkoły Podstawowej nr 12, a także z prodziekanem Wydziału Filologiczno-Historycznego piotrkowskiej filii Uniwersytetu J. Kochanowskiego w Kielcach i pytam czy na terenie podległych im placówek są organizowane uroczystości upamiętniające wyzwolenie miasta, np. akademie, spotkania z kombatantami, historykami, wieczorki poetyckie, odczyty itp. We wszystkich przypadkach padają odpowiedzi przeczące, aczkolwiek otrzymuję zapewnienia, że w ramach godzin wychowawczych i podczas zajęć z historii, nauczyciele przekazują uczniom treści dotyczące wydarzeń sprzed 70. lat.
Szef Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 Bogusław Łukaszewski informuje mnie, że jego podwładni „przeprowadzali lekcje dotyczące okoliczności wyzwolenia naszego miasta, zwracając szczególną uwagę na skomplikowane relacje polsko- radzieckie; Uwzględniali również losy żołnierzy, którzy znaleźli się w armii Zygmunta Berlinga, oraz kwestię nowej okupacji i utraty suwerenności na rzecz ZSRS”.
W I Liceum Ogólnokształcącym, wg słów dyrektora Henryka Michalskiego, dzień 18 stycznia jest traktowany, jak każdy inny, a żaden spośród trzech wykładowców historii, nie przywiązuje do rocznicy żadnego znaczenia, realizując w tym dniu normalny, program nauczania. Dyrektor Michalski dodaje, że tak wiele jest historycznych rocznic w dziejach Polski, że szkoła nie jest w stanie obchodzić wszystkich. Poza tym – przekazuje Michalski – to nie było wyzwolenie, lecz początek zniewolenia. Zaprasza za to do obejrzenia wystawy, rozstawionej miesiąc temu na szkolnym korytarzu, poświęconej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.
Wielką niespodzianką jest telefon od dr hab. Jacka Bonarka – dyrektora Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych UJK, który w blisko dwudziestominutowej rozmowie deklaruje chęć zorganizowania odczytu popularno-naukowego na dowolny temat, odnoszący się do historii Piotrkowa Trybunalskiego. Jest przy tym zadziwiony, że w 60-tysięcznym ośrodku znalazł się ktoś, kto chce o tym rozmawiać.
Uroczystości miejskie upamiętniające wyzwolenie są bardzo skromne, żeby nie powiedzieć biedne. Na kilka godzin, w dwóch przeciwległych punktach placu Kościuszki, oddalonych od siebie o 150 metrów, wieszane są flagi państwowe. Przy pomniku Bohaterów Walk za Polskę i Lud 1939-1945, co roku na pół godziny spotyka się kilkanaście tych samych osób i składa niewielkie wiązanki utkane z biało-czerwonych kwiatków. Są przedstawiciele urzędu miasta, rady miasta, organizacji społecznych, uczelni wyższej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Prezydent Piotrkowa Chojniak nie bierze udziału w ceremonii, nie ma pocztów sztandarowych, harcerzy, służb mundurowych, uczniów piotrkowskich szkół, nie mówiąc już o duchowieństwie. W magistrackim wydziale kultury zostaję uświadomiony, że taka forma obchodów została wybrana przez urzędników już kilka lat temu i uznana za wystarczającą.
Kilku reprezentantów lewicy, pod przewodnictwem byłego posła SLD Artura Ostrowskiego, pojawia się później na usytuowanym na obrzeżach miasta cmentarzu żołnierzy sowieckich. To jedyny, przyzwoity gest, choć zaraz rodzi się pytanie, czy Ostrowski robi to w imię prawidłowo rozumianej pamięci historycznej, czy jedynie w ramach marketingu politycznego?
Jestem jedynym przedstawicielem mediów. Robię pamiątkowe zdjęcie ludziom zebranym w lesie Rakowskim. Tylko radny Dziemdziora nie chce, bo się obraził.
O godz. 19. w żadnym z lokalnych portali internetowych, ani na stronie urzędu miasta nie ma nawet najdrobniejszej wzmianki o tym, co działo się w mroźnych dniach stycznia 1945 roku na piotrkowskiej ziemi. Tej ziemi.
→ M. Baryła
18.01.2016 r.
• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• więcej o wyzwoleniu Piotrkowa: > tutaj
