Katastrofa drogowa. Na ławie oskarżonych m. in. syn posła PiS. Sąd zamyka przewód. Mowy końcowe

2 godziny i 10 minut trwało ostatnie, piąte posiedzenie Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim pod przewodnictwem SSR Jolanty Korkus w sprawie zdarzenia drogowego do jakiego doszło 19 stycznia 2017 r. na skrzyżowaniu Al. gen. Władysława Sikorskiego i ul. Kostromskiej w Piotrkowie.

Na ławie oskarżonych zasiedli: Piotr N. (lat 49) – kierowca autobusu MZK, Norbert S. (lat 25) – kierujący renault megane, Mateusz L. (lat 22) – kierowca vw polo oskarżeni z art. 173 par. 1 kk o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach.

Na początku rozprawy przewodnicząca składu sędziowskiego odczytała wnioski końcowe z opinii drugiego biegłego mgr inż. Marka Ruska specjalizującego się w rekonstrukcji wypadków drogowych i techniki samochodowej, który został powołany na wniosek obrońcy Mateusza L. (> link).

Według eksperta współczynnik przyczepności wynosił 0,7 i pokrywał się z wyliczeniami dostarczonymi do sądu przez pierwszego biegłego. Prędkość pojazdów wg najnowszej opinii wynosiła: autobus 30 km/h i 47 km/h, renault 108 i 110 km/h, vw 129 i 131 km/h.

Na podstawie analizy czasowo-przestrzennej konsultant uznał, że gdyby samochody osobowe poruszały się z maksymalną, dozwoloną w tym miejscu prędkością, czyli 50 km/h, do zderzenia z autobusem by nie doszło.

Biegły uznał, że bezpośrednią przyczyną wypadku było niedostosowanie prędkości przez kierowców aut osobowych. Zaznaczył jednocześnie, że kierowca autobusu mógł utracić zdolność rozpoznawczą ze względu na to, że osobówki poruszały się ze znacznymi prędkościami. Jednak ten fakt, nie mógł zwolnić Piotra N. z zachowania należytej ostrożności, zasady ograniczonego zaufania i należytego rozpoznania sytuacji na drodze.

Następnie głos zabrał adw. Michał Król, obrońca Mateusza L., który i w tym przypadku podważył ustalenia rzeczoznawcy, uznając je za powierzchowne i bezwartościowe. Złożył wniosek o zwrócenie się sądu o analizę do instytucji naukowej, sugerując wybór uczelni technicznej z Łodzi, Częstochowy lub Krakowa.

Podczas dzisiejszej rozprawy. Sąd Rejonowy w Piotrkowie, 16/12/2019 r.

Obrońca Norberta S. adw. Janusz Bilski stwierdził, że opinie obu biegłych są sprzeczne i postawił pytanie: “która z nich jest lepsza?”.  – Nie widzę innego wyjścia – powiedział w dalszej części wystąpienia – niż powołanie instytutu lub zespołu biegłych. Mecenas zaznaczył jednocześnie, że bagatelizuje się “wjazd autobusu z drogi podporządkowanej”, a to wg niego powinno być znane, jako przyczyna wypadku.

Niespodziewanie głos zabrał oskarżony Mateusz L.. W krótkiej wypowiedzi nie zgodził się z wyliczeniami obu biegłych i oznajmił, że jechał z prędkością 75 do 80 km/h, gdyż starym samochodem nie mógł rozpędzić się do 130 km/h, jak podawali biegli. Następnie cały ciężar odpowiedzialności za katastrofę usiłował przerzucić na Norberta S. twierdząc, że jego samochód przesłonił mu widok północnej strony ul. Kostromskiej i tym samym nie mógł dostrzec wjeżdżającego na skrzyżowanie autobusu.

Norbert S. zaprzeczył tym oskarżeniem i powiedział, że owszem jego megane wyprzedziło polo Mateusza L., ale było to na wysokości hipermarketu Auchan, a nie tuż przed skrzyżowaniem. Dodał, że jechał od strony Bełchatowa ze stałą prędkością, na przestrzeni ostatnich 7 lat nie otrzymał ani jednego mandatu i punktów karnych.

Przewodnicząca nie uwzględniała wniosków obrony, zamknęła przewód sądowy i udzieliła głosu oskarżycielowi prok. Katarzynie Rusin, która zażądała: dla kierowcy MZK –  Piotra N. – jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, grzywny w wysokości 2000 zł, zakazu prowadzenia pojazdów na 1 rok oraz obowiązku informowania sądu o przebiegu okresu próby, co pół roku na piśmie; dla kierowcy renault – Norberta S. – jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, grzywny w wysokości 1200 zł, zakazu prowadzenia pojazdów na 1 rok oraz obowiązku informowania sądu o przebiegu okresu próby, co pół roku na piśmie; dla kierowcy volkswagena – Mateusza L. – jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, grzywny w wysokości 1200 zł, zakazu prowadzenia pojazdów na 1 rok oraz obowiązku informowania sądu o przebiegu okresu próby, co pół roku na piśmie.

Pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej zażądała dodatkowo po 30 tys. zł od każdego z oskarżonych tytułem zadośćuczynienia dla swojej klientki oraz pokrycia kosztów zastępstwa procesowego.

W końcowej części posiedzenia wypowiedzieli się obrońcy. Adwokat Mariusz Sadowski, reprezentujący Piotra N., podkreślił, że występek młodych kierowców można zakwalifikować, jako piractwo drogowe, a już na pewno jako brawurę. Wnioski prokuratury uznał za niezrozumiałe. Podkreślił nienaganny przebieg pracy zawodowej swojego klienta, niekaralność i domagał się uniewinnienia, ewentualnie nieuwzględniania przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów i wniosku o zadośćuczynienie twierdząc, że tym powinien zająć się sąd cywilny.

Innego zdania był adw. Bilski, który podniósł, że zawodowy kierowca zlekceważył obowiązek ustąpienia pierwszeństwa przejazdu i złamał zasadę zachowania szczególnej ostrożności przy wjeździe na skrzyżowanie. “Konfabulacją myślową” określił sugestie Sadowskiego, jakoby młodzi kierowcy brali udział w wyścigu. Bilski zwrócił się do sądu o zmianę kwalifikacji czynu z katastrofy drogowej na wypadek (art. 177 kk) oraz obniżenie zadośćuczynienia do kwoty 10 tys. zł.

Adwokat Król również wniósł o uniewinnienie dla Mateusza L., zmianę kwalifikacji czynu, podobnie jak jego przedmówca, oraz o nieorzekanie przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów ze względu na to, że jego klient dojeżdża samochodem na uczelnię wyższą.

Żaden z oskarżonych nie wyraził skruchy, nie przeprosił za swój czyn, choć w wyniku wypadku obrażenia o różnym stopniu nasilenia odniosło 10 osób.

Wyrok zostanie ogłoszony w drugiej połowie grudnia.

→ (mb)

16.12.2019

• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska

• wcześniejsze sprawozdania z rozpraw: > tutaj

© materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy „Gazety Trybunalskiej”. Kup licencję.

 

3+

5 Replies to “Katastrofa drogowa. Na ławie oskarżonych m. in. syn posła PiS. Sąd zamyka przewód. Mowy końcowe

    1. A teraz weźmy pod uwagę przypadek, że ktoś jechał by o wiele szybciej- ponad 200km/h ( bo tak jeździ po mieście np. zielona skoda z numerami na boku ) i wtedy by wyjechał autobus ? Wiadomo, że auta by coś tam zwolniły i nikt by im nie udowodnił , że jechały ponad 200km/h, ale jaki szanse ma kierowca włączający się do ruchu, żeby ocenić , że ktoś jedzie aż tak szybko i to w nocy gdzie widoczność jest kiepska ?

      Powinni przeprowadzić test na miejscu i sprawdzić w nocy czy człowiek jest w stanie ocenić prędkość auta w takich warunkach.

      5+
      1. Gotowość przeprowadzenia eksperymentu procesowego zgłosił pierwszy biegły, jednak sąd nie był tym zupełnie zainteresowany.

        5+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *