Romans mężatki z księdzem. Postawa łódzkiej kurii

Arcybiskup Metropolita Łódzki ks. dr hab. Grzegorz Ryś w swoich wystąpieniach wiele miejsca poświęca rodzinie i chrześcijańskim relacjom pomiędzy mężem a żoną.

Kierunek, w jakim winna podążać nauka Kościoła, został wskazany między innymi przez Jana Pawła II 16 czerwca 1999 r., w Starym Sączu, podczas kanonizacji św. Kingi. W homilii papież Polak powiedział:

(…) W żadnych okolicznościach wartość małżeństwa, tego nierozerwalnego związku miłości dwojga osób, nie może być podawana w wątpliwość. Jakiekolwiek rodziłyby się trudności, nie można rezygnować z obrony tej pierwotnej miłości, która zjednoczyła dwoje ludzi i której Bóg nieustannie błogosławi. Małżeństwo jest drogą świętości, nawet wtedy, gdy staje się drogą krzyżową.

Jan M. *), mieszkaniec miejscowości S., pojawił się w redakcji “Gazety Trybunalskiej” w grudniu 2017 r. Trafił tu za sprawą znajomego, który poręczył za naszą dyskrecję i determinację w szukaniu prawdy i sprawiedliwości. Ze szczegółami opowiedział swoją historię i przedstawił stosowne dowody.

Efektem spotkania było pismo skierowane przez Jana M. do arcybiskupa Rysia, gdyż wydał się on być właściwą osobą, mogącą pomóc zrozpaczonemu mężczyźnie.

Kliknij, aby powiększyć.

Jan M. z niecierpliwością oczekiwał na spotkanie z metropolitą, gdyż wcześniejsza rozmowa z wicekanclerzem dawała pewność, że jego zwierzchnik zrobi wszystko, aby małżeństwo Jana M. wróciło na właściwe tory, a romans żony z księdzem okazał się nic nie znaczącym epizodem.

Odpowiedź nadeszła, jak na warunki kościelne, bardzo szybko. Bo już dwa tygodnie później M. ponownie trafił do “GT”. Jednak jego mina nie wskazywała na to, że jest zadowolony z otrzymanej odpowiedzi.

Kliknij, aby powiększyć.

Rozgoryczony mężczyzna głośno podzielił się podejrzeniem, iż jego list, prawdopodobnie, nie trafił do arcybiskupa, bo przecież nie jest możliwe, aby ten wrażliwy, oddany ludziom i Kościołowi pasterz mógł stać za lakonicznym i nic nie znaczącym pismem, nie zmieniającym ani o jotę sytuacji małżonków M. i księdza-kochanka.

Nie pozostało więc nic innego, jak zredagować i wysłać kolejne pismo.

Minęło kilkanaście miesięcy. Któregoś popołudnia Jan M. zajrzał do redakcji. Powiedział, że drugiej odpowiedzi z kurii nie otrzymał, zadzwonił więc i zapytał, jaka była tego przyczyna. Powiedziano mu, że list został wysłany. Nie dopytywał, nie dyskutował, zakończył rozmowę.

W krótkim czasie jego żona wniosła pozew o rozwód, bo miała nadzieję związać się na stałe z księdzem-kochankiem. Jednak ten, ani myślał porzucić sutannę i dwa miesiące później zakończył płomienny romans. Nadal pełni posługę w jednej z łódzkich parafii.

Jan M. spędza czas ze swoim synem w obszernym domu, chłopiec dobrze się uczy i jest grzeczny, co dla ojca jest wielką pociechą. Zapytany o komentarz do postawy kurii odpowiada krótko: – Nie chcę mieć z tym dziadostwem nic wspólnego.

→ Mariusz Baryła

25.06.2020

• collage: barma / Gazeta Trybunalska

*) – imię i pierwsza litera nazwiska zostały zmienione

• czytaj także: > “Kochanek wielkiej niedźwiedzicy (archiw.)”

 

3+

One Reply to “Romans mężatki z księdzem. Postawa łódzkiej kurii”

  1. Arcybiskup zastępuje pijanego biskupa w Kaliszu i nie będzie się miał czasu żeby sprawdzać czy kapłan i owieczka przestrzegają dekalogu.

    2+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *