Śmierć poety Adama Zagajewskiego. Kilka zdań Baryły

Smutek rozlał się nad Polską. Wczoraj wieczorem (21 marca 2021 r.) w królewskim mieście Krakowie, w 75. roku życia, zmarł poeta Adam Zagajewski.

Ten poeta mówił cicho, ale był doskonale słyszalny. I jest nadal słyszalny, bo choć ciało umarło, jego twórczość żyje i żyć będzie przez wieki, bo to mądra twórczość, skupiona na człowieku.

21 marca przypada Światowy Dzień Poezji i w tym oto dniu zmarł Adam Zagajewski. Czyż to nie symboliczne wydarzenie? Nie doczekał Nagrody Nobla, choć mu się należała, jego dzieła, głównie poetyckie, już dawno przekroczyły granice Polski i starej, dobrej Europy. Zagajewskiego czytali Chińczycy i Amerykanie. Teraz Polacy też niech czytają Zagajewskiego, więcej Zagajewskiego, ale i jego kolegów: Krynickiego i Kornhausera, póki żyją, póki tworzą, póki się dzielą.

Wiersz opublikowany w zeszłym roku, bardzo charakterystyczny dla krakowskiego twórcy:

W ormiańskim kościółku

A jednak nie będę pisał o sobie
Nie wiem kim jestem
Pamiętam tyle różnych zapachów
Z Ulą, moją kuzynką
Chodziliśmy na lekcje
Do tej starej nauczycielki niemieckiego
Która nie myła się chyba nigdy
W jej skromnym pokoju łóżko
Na którym piętrzyła się szara pościel
I słowo bieda albo die Armut
Zapach tej czarnej rzeki
I nikt nie mógł zwyciężyć
Nie wiedzieliśmy, że świat się skończył
Szukałem czegoś zupełnie niezwykłego
Jednak mistyczne momenty
W ormiańskim kościółku
Nie chciały połączyć się w całość
Trwały tak krótko
Zaraz potem obiad, deser
i noc

Po śmierci poety świat pozostał taki sam jakim był wcześniej, ludzie nie przestali poszukiwać wody, nie wygasły wojny, nie odnalazły się się zagubione listy, tylko my, pogrążeni w smutku, inaczej odczytujemy, co mówił wcześniej:

Poezja jest napływem pewnego entuzjazmu, olśnienia, które krystalizują się w języku. (…) Dla mnie poezja naszej epoki jest zamieszkiwaniem między zachwytem a grozą. Moje pokolenie nie przeżyło grozy wojny i holocaustu, urodziłem się zaraz po wojnie, niemalże następnego dnia i to zostawiło we mnie mocny ślad. Przez całe moje świadome życie usiłuję sobie poradzić z tym zestawieniem, odczuciem, że ta groza należy do naszego świata i że może powrócić. Istnieje teoria, że moje pokolenie jest najszczęśliwsze w dziejach ludzkości, ponieważ urodziło się już po wojnie, w momencie, kiedy nauka i medycyna zrobiły ogromne postępy, żyje się w związku z tym lepiej i dłużej, a jeszcze nie zaczął się rozpad planety, który za chwilę się zacznie ze względu na zmiany klimatyczne. Nie traktuję tego tak bardzo poważnie, bo przecież wiemy, co było, ale nie wiemy, co będzie.

Cześć Jego pamięci.

→ Mariusz Baryła

22.03.2021

• foto / screen: YT / GT

• czytaj także: > “Lubię Satiego, ale kocham Beethovena – Baryła o najnowszej książce Adama Zagajewskiego”

• wywiad z poetą z “Gazety Krakowskiej” (lipiec 2020 r.): > “Adam Zagajewski: Poezja jest jak jezioro, które wysycha”

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *