77. rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Śmierć Baczyńskiego

4 sierpnia 1944 roku, a więc czwartego dnia powstania warszawskiego, około godziny 16. kula niemieckiego snajpera dosięga Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – podchorążego Armii Krajowej, podharcmistrza Szarych Szeregów, poetę.

Red. Kalina Błażejowska*) we wspomnieniu poświęconym Baczyńskiemu pisze:

Nie siada do obiadu. Stoi na posterunku w narożnym oknie na pierwszym piętrze pałacu *). Za bardzo się wychyla, wypatrując Niemców ukrytych w Teatrze Wielkim. Nagle osuwa się na czerwony dywan, trafiony przez snajpera w głowę. Nad okiem, w lewej skroni zostaje kilkucentymetrowa dziura po pocisku, który odłupał kawałek kości, odsłaniając fragment jeszcze pulsującego mózgu. Twarz rannego jest nienaruszona, tylko policzek zamazany krwią. Kiedy przychodzą sanitariuszki z lekarzem (weterynarii), Krzysztof jeszcze żyje. Ma torsje, które ustają po chwili wraz z zatrzymanym pulsem.

Krzysztof Kamil Baczyński urodził się sto lat temu, 22 stycznia 1921 w Warszawie, żył zaledwie 23 lata, pozostawił po sobie około 500 wierszy, poematy, opowiadania. Jego utwory, mimo upływu lat, nadal cieszą się popularnością, można usłyszeć je także w interpretacji Ewy Demarczyk, Meli Kotulek, Sławomira Zygmunta i in.

Ostatni wiersz, jaki napisał, datowany jest na 13 lipca 1944 r.:

Gdy za powietrza zasłoną

Gdy za powietrza zasłoną noc pocznie kształty fałdować
I czuje się jak wielkie ptaki rosnące za chmur kwiatami
Zmierzch schodzi lekko. A ona świeci u okna głową
Jasną jak listek światła i śpiewa piosenkę ciszy.

Długą wijącą się wstęgą głos ciepły w powietrzu stygnie

Aż jego dosięgnie o zmroku i szept przy ustach usłyszy
„Kochany” – szumi piosenka i głowę owija mu, dzwoni
Jak włosów miękkich smuga, lilie z niej pachną tak mocno,
Że on pochylony nad śmiercią, zaciska palce na broni,
Wstaje i jeszcze czarny od pyłu bitwy – czuje,
że skrzypce grają w nim cicho, więc idzie ostrożnie, powoli
Jakby po nici światła, przez morze szumiące zmroku
I coraz bliższa jest miękkość podobna do białych obłoków
Aż się dopełnia przestrzeń i czuje jej głosik miękki
Stojący w ciszy olbrzymiej na wyciągnięcie ręki.
„Kochany” – szumi piosenka, więc kiedy obejmą ramiona
Więcej niż objąć można kochając jedno ciało
Dłoń wielka kształty fałduje za nieba czarną zasłoną
I kreśli na niej zwierzęta linią drżącą i białą.

A potem świat się rozlewa. Broń w kącie ostygła i czeka
Pnie się wąż biały milczenia, przeciągły wydaje syk
I wtedy budzą się płacząc, bo strzały pękają z daleka,
Bo śnili, że dziecko poczęli całe czerwone od krwi.

→ (mb)

4.08.2021

•collage: barma / Gazeta Trybunalska

• czytaj także: > “75. rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Tadeusz Gajcy – wiersz”

*) Kalina Błażejowska – ur. w 1987 w Krakowie, redaktorka działu kultury „Tygodnika Powszechnego”, absolwentka filmoznawstwa oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Stypendystka Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, finalistka Nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej dla młodych dziennikarzy. Specjalizuje się w portretach twórców, głównie pisarzy polskich XX wieku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *