Piotrków Trybunalski. Godzina K jak koszmar – 2025 r.

W piątek, 1 sierpnia, o godzinie 17:00 rozległy się w Piotrkowie Trybunalskim syreny. Minutę później przed pomnikiem upamiętniającym Nieznanego Żołnierza zaintonowano hymn narodowy, złożono kwiaty, padły wzniosłe słowa o lekcji patriotyzmu. Wszystko zgodnie z kalendarzem państwowym. A jednak czegoś zabrakło.

Właściwie nie „czegoś”, a kogoś – mieszkańców. Choć, jak można przeczytać w lokalnym centrum urzędniczej propagandy – witrynie „epiotrkow.pl” – na placu Kościuszki stawiło się „także liczne grono mieszkańców”, co jest informacją fałszywą.

Na uroczystości przyszło zaledwie kilka osób spoza środowiska urzędniczego. Wśród obecnych dominowali samorządowcy, lokalni politycy i przedstawiciele instytucji. Mieszkańcy – zniknęli. Albo raczej nie przyszli.

Nie pojawili się również członkowie klubu „Gazety Polskiej” i środowisk patriotycznych, co jest symptomatyczne. Nie z powodu braku szacunku wobec powstańców, lecz z chęci niekojarzenia się z urzędującym prezydentem Juliuszem Wiernickim, wobec którego trwa procedura referendalna dotycząca jego odwołania.

Wiernicki, z typową dla polityków manierą unifikowania emocji narodowych, podkreślił, że jego dziadek „oglądał Warszawę w ruinie” i apelował o patriotyzm „ponad podziałami”. Niestety, dziś to właśnie on jest symbolem jednego z najgłębszych lokalnych podziałów. Inną kwestią jest wiarygodność słów Wiernickiego dotyczących dziadka. Z prostego działania matematycznego wynika, że ów krewny może i oglądał stolicę po zakończeniu powstania, ale musiał to robić oczami niemowlaka, albo małego dziecka.

Można zrozumieć, że samorządowcy chcą uczcić ważne daty. Ale czym stają się te uroczystości, jeśli społeczeństwo odwraca wzrok? Czy „patriotyzm” zredukowany do obecności przy pomniku w asyście kamer i kwiatów nie staje się przypadkiem wydmuszką – pustym rytuałem władzy?

Czy politycy, którzy dziś mówią o „wolności nie danej raz na zawsze”, równie chętnie mówią o wolności lokalnych mediów, mieszkańców do wyrażania sprzeciwu czy organizowania referendów? Czy zasłanianie się wspólną historią nie jest próbą przykrycia społecznego braku zaufania?

Wbrew temu, co można wyczytać z oficjalnych relacji, nieobecność piotrkowian nie była przypadkiem. Była znakiem protestu. Cichym, lecz czytelnym – dokładnie takim, jaki daje się odczytać pomiędzy dźwiękami syren. Protestem wobec zawłaszczania pamięci narodowej przez polityczne układy. Wobec fasadowych gestów, które nic nie wnoszą do wspólnoty.

To nie mieszkańcy zawiedli powstańców. Zawiodły lokalne „elity”, które nie potrafią ani zbudować zaufania, ani uczciwie wsłuchać się w nastroje społeczne. Jeśli więc obchody stają się pustym spektaklem, to może trzeba nie „większej frekwencji”, ale mniejszej hipokryzji?

Patriotyzm nie zaczyna się i nie kończy pod pomnikiem. Prawdziwa pamięć o powstańcach to nie przemówienia, lecz codzienna uczciwość, troska o wspólnotę, gotowość do dialogu – nawet z przeciwnikami politycznymi. Może następnym razem – zanim władze znów zorganizują „uroczystości dla kamery” – warto zapytać mieszkańców, czy chcą w tym uczestniczyć, i co dla nich znaczy bycie obywatelem w 2025 roku.

Bo patriotyzm nie jest „daną raz na zawsze” kartką z kalendarza.

→ M. Baryła

8.08.2025

• foto / źródło: piotrkow.pl

• więcej tekstów „GT” dotyczących obchodów rocznic powstania warszawskiego w Piotrkowie: > tutaj

• czytaj także: > „Piotrków. Wyklęci pokonali Armię Czerwoną”

 

 

3 Replies to “Piotrków Trybunalski. Godzina K jak koszmar – 2025 r.

    1. Uprzejmie informuję, że nie jest to sprawozdanie, lecz tekst publicystyczny, co bardzo łatwo dostrzec. Z tego powodu pojawia się np. zwrot „co można wyczytać z oficjalnych relacji”. Jeśli będą jeszcze jakieś pytania dotyczące powyższego materiału – chętnie odpowiem; zaczepne i obraźliwe wpisy pisane z adresu IP 155.133.50.240 są automatycznie usuwane przez filtr antyspamowy – „GT”, to nie „epiotrkow.pl” – nie ma tu miejsca dla nienawistników i socjopatów. (mb)

  1. A może mieszkańcy faktycznie nie chcą brać udziału w szopce, która ich prawie w ogóle nie dotyczy? Bo jaką rolę odegrali piotrkowianie w powstaniu warszawskim? Czy ten teatralny patriotyzm z pierwszego sierpnia JEST ICH patriotyzmem? Tacy jesteśmy ułomni, że nie mamy własnych świąt do obchodzenia?
    To raczej dziwny zapał tzw. elit powoduje, że ten dzień jest tak teatralne obchodzony. Owszem, dla warszawiaków to dzień strasznie ważny, ale dla nas?
    Pan redaktor nie zauważa tego urzędowego patriotyzmu całej rzeszy ludzi zatrudnionych w różnego rodzaju urzędach? Im przecież NIE WYPADA żyć własnym życiem, oni przecież MUSZĄ SIĘ POKAZAĆ. To właśnie decyduje o organizacji obchodów w przeróżnych miejscowościach naszego kraju. Śmieszy mnie, kiedy np. mieszkańcy Opoczna, Kamieńska czy Tuszyna „świętują” rocznicę powstania. Jaki był ich wkład w tamto powstanie? Byli tam, walczyli albo cierpieli? Podobnie jest z bieżącymi cyrkami. Każdemu, kto kto ten dzień „świętuje”, może się co najwyżej wydawać, że jego gest zobaczy tzw. warsiawka i może – przy okazji – sypnie mu jakimś groszem czy „zaszczytem”. A ja was zapytam: SPRAWDZIŁO SIĘ KIEDOKOLWIEK?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *