Historyk Sławomir Cenckiewicz został mianowany szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego – ogłosił prezydent elekt Karol Nawrocki. Co to oznacza? Pokrótce naszkicuję nadciągającą katastrofę, choć wiem, że to wołanie na puszczy. Koncesjonowani „patrioci” znad Wisły wciąż świętują, że „tęczowy Rafał” przegrał wybory – w ten sposób skutecznie odwrócono uwagę Polaków od spraw kluczowych.
Nie ukrywam – nie biorę udziału w wyborach demokratycznych, bo uważam ten narzucony nam system za narzędzie szatana. W Polsce sprowadza się to do fałszywego wyboru pomiędzy dwoma głównymi obozami, które pozornie się zwalczają, lecz w rzeczywistości służą temu samemu złu. Rządzą w myśl zasady: „dziel i rządź”.
Kiedy w mediach społecznościowych wyraziłam swoją pogardę wobec demokracji i lekceważący stosunek do wyborów, spadła na mnie fala komentarzy. Narzucano mi, że muszę wybrać „mniejsze zło” (Nawrockiego), bo jeśli wygra „ten drugi” (Trzaskowski), to Polskę zaleją imigranci i tęczowa zaraza. Ślepcy nie zauważyli nawet, że przecież to właśnie za rządów PiS-u te zmiany już się dokonały.
Podobnie było, gdy rok temu skrytykowałam Donalda Trumpa. Oskarżono mnie wtedy: „To wolisz Kamalę Harris?”. Moja odpowiedź na te brednie jest prosta: uczestnictwo w demokracji jest jak korzystanie z burdelu – wchodząc tam, łatwo złapać choroby weneryczne. Bojkotując wybory, nie musisz wybierać między kiłą a rzeżączką. Jeśli więc krytykuję jednego, wcale nie oznacza to, że automatycznie popieram opcję numer dwa. Wybieram zdrowie – czyli odrzucam obie zarazy.
Zamiast zburzyć ten dom publiczny degradujący społeczeństwo, Polacy dali się wciągnąć w tę grę. Efekt? W drugiej turze wyborów prezydenckich wybierano między włodarzem stolicy, który przymilał się Izraelowi słowami: „W Polsce nie ma miejsca na antysemityzm…”, a szefem IPN-u, który przebił go skandalicznym stwierdzeniem: „polscy mordercy Żydów w Jedwabnem…”.
Wybory wygrał ten drugi. Jego postawa ws. Jedwabnego daje do myślenia, dlatego warto pochylić się nad etymologią nazwiska Nawrocki – od Nowo nawrócony lub Przechrzczony. Czy przodkowie nowego prezydenta mogli wywodzić się z żydowskiej sekty frankistów? To nie zarzut – za przodków nie powinno się przecież odpowiadać (jedynie sugeruję zachowanie czujności).
Podobnie Sławomir Cenckiewicz nie jest winny temu, że jego dziadek był wysoko postawionym komunistycznym aparatczykiem. Rodziny się nie wybiera – odpowiadamy za siebie, za swoje czyny i słowa. A jakież to słowa sformułował Cenckiewicz, za które przyzwoity człowiek nie poda mu ręki?

Nie zamierzam streszczać całej jego populistycznej kariery, wykreowanej przez system. Ku przestrodze – choć obawiam się, że jest już za późno – przytoczę jedno tylko zdanie, które nowy szef BBN opublikował 1 października 2024 roku na portalu X: „Izraelu, broń się skutecznie i obroń się!”.
Komentarz odnosił się do nagrania pokazującego izraelską obronę przeciwlotniczą, usiłującą przechwycić irańskie rakiety. Sęk w tym, że Iran jedynie odpowiedział na wcześniejszy atak Izraela – a więc to Iran się bronił, nie odwrotnie.
O tym, jak brutalnym agresorem jest Izrael, najlepiej wiedzą Palestyńczycy. Od ponad 77 lat żydowscy osadnicy okupują ich ziemię. Miliony Palestyńczyków zostały wypędzone z własnych domów, które przejęli syjoniści. Wielu zostało zmuszonych do emigracji.
W czasie tej okupacji ponad milion Palestyńczyków trafiło do izraelskich więzień – często bez jakiejkolwiek podstawy prawnej. W tych więzieniach – również kobiety i dzieci – poddawani są nieludzkim torturom.
Od października 2023 roku trwa izraelska inwazja na Strefę Gazy, podczas której dochodzi do zbrodni ludobójstwa. Zamordowano już ponad 50 tysięcy Palestyńczyków, choć rzeczywista liczba ofiar zapewne jest wyższa. Blisko 130 tysięcy osób zostało rannych. Prawie cała infrastruktura Gazy została zniszczona – w tym szpitale, szkoły i kościoły.
Dla jasności: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) to instytucja działająca przy Prezydencie RP, odpowiedzialna za doradztwo i wsparcie w zakresie bezpieczeństwa i obronności państwa. Opracowuje analizy, raporty i rekomendacje dotyczące zagrożeń, polityki militarnej oraz sytuacji strategicznej. Choć nie dowodzi wojskiem, pełni kluczową rolę doradczą – wspiera Prezydenta jako zwierzchnika Sił Zbrojnych.
Reasumując: doradca Prezydenta RP ds. bezpieczeństwa kibicuje największemu agresorowi współczesnego świata. Czy rozumiecie już, co to oznacza dla Polski i Polaków? Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że obywatele Izraela ustawili się w rekordowych kolejkach po… polskie paszporty.
→ Agnieszka Piwar
24.09.2025 / 3.07.2025
• zdjęcie tytułowe: 7 sierpnia 2025 r., Pałac Prezydencki w Warszawie, prezydent Nawrocki powołał Cenckiewicza na stanowisko na stanowiska Sekretarza Stanu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego – Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, foto: Mikołaj Bujak / KPRP
Agnieszka Piwar, ur. w 1982 r. w Pyskowicach. Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Podyplomowego Studium Dziennikarskiego PAT w Krakowie. Przez lata związana z kwartalnikiem „Opcja na Prawo” i tygodnikiem „Myśl Polska”, publicystka w „Bibuła – pismo niezależne”. Autorka dwóch filmów dokumentalnych o Międzynarodowym Motocyklowym Rajdzie Katyńskim. Autorka książki „Widziane z Moskwy i nie tylko”, zawierającej zbiór reportaży z Federacji Rosyjskiej i wywiadów z osobami publicznymi w Rosji; współautorka książek: „Białoruś. Anatomia kryzysu”, „Ukraina w ogniu – komu potrzebna jest ta wojna?” (Wyd. Biblioteczka Myśli Polskiej) oraz „Przegrana wojna. Konflikt na Ukrainie, beneficjenci i bankruci” (Wyd. Wektory). Jej najnowsza książka nosi tytuł „Holokaust Palestyńczyków”.
Felieton przedrukowany za zgodą autorki ze strony „piwar.info”.

Cała „kariera” pana Cenkiewicza jest zadziwiająca. Czasem może wydawać się, że to człowiek z jakimś głębokim urazem, który utrudnia mu życie tu i teraz. Jeszcze ciekawsze byłoby odkrycie, co umożliwiło mu błyskotliwą karierę w polskiej polityce. Czy teza, że było to zwierzęce niemal oddanie pewnemu staremu dziadowi miało decydujące znacznie, jest tezą słuszną?
Co ważniejsze, pan C. wydaje się też graczem o wiele groźniejszym, niż jego obecny pryncypał. Zasługą tego ostatniego, oprócz bezsensownego wychwalania pod same niebiosa powojennych rozbójników, jest tylko trwanie przy wspomnianym tu już starym człowieku. I to mimo jego licznych ograniczeń i fobii, które raczej niż na wodza, predystynują go na oddział specjalistycznego leczenia szpitalnego.
Informacja, że pan Cenckiewicz jest oddanym sługą „narodu wybranego” powinna wszystkim zjeżyć włosy. To jest ostrzeżenie dla wszystkich, dla których interesy Polski i Polaków są na pierwszym miejscu. Co bowiem oznacza, że facet powołany do obrony polskich interesów interesy obcego narodu przedkłada jeszcze wyżej?
Proponowałbym przyjrzeć się jeszcze innym agentom obcych wpływów w polskiej polityce. Zajmują oni, lub do niedawna zajmowali, eksponowane stanowiska min. w polskim rządzie. I z pewnością tu nie chodzi o harcerzyków pana Putina.
Ciekawa lektura, choć bardzo emocjonalna. Autor kwestionuje wybór Cenckiewicza na stanowisko szefa BBN, wskazując na jego wypowiedź popierającą Izrael w konflikcie z Iranem. To zwróciło moją uwagę, bo naprawdę warto rozważyć, czy doradcy prezydenta powinni wyrażać takie opinie, zwłaszcza gdy Polska nawiązuje bliższą współpracę z Izraelem. Jednak czy to wystarczający powód, by negować całą karierę Cenckiewicza? Moim zdaniem, oceniamy ludzi po ich czynach, a nie po pochodzeniu czy poparciu dla jakichś państw. Trzeba też pamiętać, że BBN to instytucja doradczая, a nie wojskowa. Choć wypowiedź Cenckiewicza jest kontrowersyjna, lepiej nie podnosić na nią zbytnio emocji, bo to tylko jeden aspekt jego pracy.
Oho, komuś przy naciskaniu lewego shifta przypadkiem wcisnęło się rosyjskie „JA” (я) w wyrazie „doradczая”. Nie oskarżam o bycie ruskim trollem, ale niech każdy sam sobie odpowie co o tym sądzi