19 listopada 1975 r. na ekrany kin amerykańskich wszedł film Milosa Formana „Lot nad kukułczym gniazdem” („One Flew Over the Cuckoo’s Nest„). Za podstawę scenariusza posłużyła powieść Kena Keseya z 1962 r. o tym samym tytule.
Choć od premiery minęło pół wieku, historia konfliktu McMurphy’ego z instytucją nadal trafia w czuły punkt, mówi o rzeczach, które nie przestały nas dotyczyć: o relacji człowieka z systemem i o granicach, które każdy z nas codziennie negocjuje.
Milos Forman, wychowany w rzeczywistości politycznej Czechosłowacji, nie musiał wymyślać, czym jest instytucjonalna dominacja. Znał to z własnego życia. Dlatego szpital psychiatryczny w „Locie…” nie jest tłem, lecz modelem: ma przejrzystą strukturę podporządkowania, w której regulamin znaczy więcej niż człowiek.
Randle McMurphy (Jack Nicholson) trafia na oddział jako ktoś, kto chce uniknąć więzienia. Nie ma ambicji naprawiania świata ani misji krzewienia dobra. A jednak to jego obecność rozsadza skostniały porządek: pacjenci zaczynają widzieć siebie nie jako „przypadki”, ale ludzi, którzy mają prawo mieć zdanie, potrzebę, sprzeciw.
W tej historii niezwykle mocny jest motyw pojedynczego sprzeciwu. McMurphy nie organizuje rewolucji, po prostu nie daje się wciągnąć w rytm, który uznaje za nieludzki. A to wystarcza, by obudzić w innych elementarną świadomość, że system istnieje tylko tak długo, jak długo wszyscy udają, że nie można go kwestionować. Dlatego przesłanie filmu jest trwałe: nie trzeba wielkich gestów, by zmienić najbliższe otoczenie. Wystarczy odmowa uczestnictwa w absurdzie.
W Polsce i w innych krajach położonych między Wschodem a Zachodem film Formana ma dodatkowe znaczenie. Wynika to z tego, że instytucje publiczne w naszej części Europy nigdy nie przeszły pełnego oczyszczenia z wzorców wytworzonych przez rosyjski sposób zarządzania społeczeństwem. Od XIX wieku, najpierw pod zaborami, potem pod Sowietami, wreszcie w PRL, instytucje miały jedno zasadnicze zadanie: utrzymywać społeczeństwo w ryzach.
Zmieniały się flagi, zmieniały się hasła wyborcze, ale rdzeń myślenia o obywatelu pozostał ten sam: obywatel jest kimś, kogo się obsługuje tylko w takim stopniu, w jakim to konieczne; z kim się nie rozmawia, tylko instruuje; od kogo oczekuje się przede wszystkim płacenia podatków i nieprzeszkadzania władzy. Nieprzypadkowo Polacy, mimo upływu dziesięcioleci, nadal mają wrażenie, że urzędy, instytucje i struktury państwowe nie są po to, by im pomagać, ale by nimi zarządzać.
To jest właśnie ta „bakteria” post-sowieckiego modelu przekazywana z pokolenia na pokolenie, niezależnie od tego, kto akurat siedzi w rządowych gabinetach. I dlatego „Lot nad kukułczym gniazdem” rezonuje u nas mocniej niż na Zachodzie: bo my tego mechanizmu nie znamy z teorii, lecz z praktyki.
Starcie McMurphy’ego z siostrą Ratched jest starciem dwóch stylów myślenia. Ona wierzy w porządek wymuszony. On – w przestrzeń, w której człowiek może pozostać człowiekiem. Ich konflikt nie dotyczy wielkich idei ani abstrakcyjnych wartości, lecz codzienności, którą każdy zna: pracy, szkoły, urzędu, szpitala. Tam również spotykamy te same mechanizmy, od lat, często niezmiennie.
Pół wieku od premiery to doskonały moment, by film obejrzeć raz jeszcze i utrwalić sobie w pamięci jak Forman z chirurgiczną precyzją pokazał coś, co wciąż żyje: system, który lubi decydować za ludzi i ludzi, którzy od czasu do czasu muszą mu przypominać, że nie jest nieomylny.
W 2011 roku powstał film dokumentalny poświęcony produkcji Formana. Warto go obejrzeć.
→ Bywalec
19.11.2025
• zdjęcie tytułowe: Jack Nicholson w roli Randle Patricka McMurphy’ego, foto / źródło: archiwum internetu
• więcej tekstów autora: > tutaj
Bywalec – (ur. w 1971 roku w Piotrkowie Trybunalskim) – absolwent I LO im. Bolesława Chrobrego. Wyjechał za nauką do Warszawy i nigdy już do rodzinnego miasta nie powrócił; pojawia się tu tylko na pogrzebach. Pamięta czasy, gdy o filmach rozmawiało się po seansie, a nie w mediach społecznościowych. Nie lubi pozorów, ceni rzemiosło i szczerość. Pisze rzadko, tylko wtedy, gdy naprawdę coś go poruszy.


Świetnie napisane, mam nadzieję, że zachęci młodych do obejrzenia.