Łódź. Kolejna uczelnia artystyczna w centrum burzy. Po głośnych relacjach Anny Paligi o nadużyciach w Szkole Filmowej w 2021 r., tym razem niepokojące sygnały płyną z Akademii Sztuk Pięknych im. Strzemińskiego.
Sytuację w uczelni opisała wczoraj Alicja Zboińska w łódzkim wydaniu „Gazety Wyborczej”. Do Ministerstwa Kultury trafił obszerny anonimowy list opisujący – jak to ujął autor – „piekło w łódzkiej ASP”. Zarzuca on rektorowi prof. Przemysławowi Wachowskiemu budowanie systemu jednoosobowego zarządzania, marginalizację społeczności akademickiej, brak transparentności przy nagrodach finansowych oraz ignorowanie sygnałów o nieprawidłowym traktowaniu pracowników.
List rozesłano także do środowiska ASP i mediów. Autor apeluje o interwencję instytucji kontrolnych: od ministerstwa, przez PIP i NIK, po Urząd Skarbowy.
W ciągu ostatnich lat z kierowniczych funkcji odwołano m.in. prorektora, dyrektorkę Instytutu Tkaniny czy szefa Instytutu Grafiki Artystycznej. Najnowsza decyzja – usunięcie prof. Marka Domańskiego ze stanowiska dyrektora Instytutu Fotografii i Multimediów – wywołała szczególne poruszenie.
Profesor, związany z ASP od trzech dekad i cieszący się opinią solidnego organizatora i twórcy – przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim i nie komentuje sprawy publicznie. Jego współpracownicy podkreślają, że instytut rozwijał się dynamicznie, a studenckie dyplomy zdobywały nagrody i były szeroko prezentowane w łódzkich galeriach. Twierdzą, że nie było żadnych merytorycznych przesłanek do nagłej zmiany.
List otwarty w obronie prof. Domańskiego podpisała grupa pracowników, studentów i absolwentów. To „decyzja nieuzasadniona i szkodliwa” – piszą. Wskazują na brak jakiegokolwiek uzasadnienia i obawiają się utraty stabilności instytutu. Podkreślają, że to za kadencji prof. Domańskiego jednostka zyskała rozpoznawalność i partnerskie relacje z instytucjami kultury w Polsce i za granicą.
Wsparcie okazali także twórcy łódzkiej „Otwartej Wystawy”, którzy zbierają podpisy pod protestem przeciw sposobowi odwołania dyrektora.
Rektor ASP prof. Wachowski twierdzi, że nie może ujawniać informacji dotyczących konkretnego pracownika, ale zapewnia, że uczelnia działa w oparciu o procedury i reaguje na wszelkie nieprawidłowości. List anonimowy określa jako manipulację wyrwaną z kontekstu i zapowiada, że nie wyklucza kroków prawnych w obronie dobrego imienia.
Zaznacza także, że w dużej instytucji zawsze pojawiają się grupy niezadowolone z decyzji władz. Według niego ewentualne kontrole – o które wnosi autor listu – jedynie potwierdzą zasadność podejmowanych działań.
Władze ASP pracują obecnie nad procedurami mającymi usprawnić komunikację i szybciej wyłapywać problemy w strukturach uczelni.
Sprawa budzi duże emocje – zarówno wśród kadry, jak i studentów. Jedno jest pewne: łódzka ASP staje przed najpoważniejszym wizerunkowym kryzysem od lat, a środowisko artystyczne w mieście z uwagą obserwuje dalszy rozwój wydarzeń.
→ oprac. (kk)
4.12.2025
• grafika: frag. obrazu Pabla Picassa „Płacząca kobieta” (1937), źródło: domena publiczna
