Wczoraj minęła 81. rocznica wyzwolenia Piotrkowa spod niemieckiej okupacji. Tymczasem na stronie internetowej urzędu miasta – cisza. Podobnie jak na trzech z pięciu lokalnych portali. Przed pomnikiem Nieznanego Żołnierza pojawiły się zaledwie trzy skromne wiązanki kwiatów.
Informację o najważniejszym, z dzisiejszej perspektywy, wydarzeniu historycznym dla miasta zamieściły jedynie portale: „epiotrkow.pl” oraz „gazetatrybunalska.info”. Ani jednego zdania o zakończeniu niemieckiej okupacji i udziale żołnierzy Armii Czerwonej nie opublikowały natomiast serwisy, które w minionych latach nie miały z tym problemu: „piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl” (Polska Press, PKN Orlen), „trybunalski.pl” (Activ Media sp. z o.o., Bełchatów) oraz „piotrkowski24.pl” (Życie z Pasją Anetta Jagusiak).

Osobą odpowiedzialną za publikowanie materiałów w w witrynie „piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl” jest Dariusz Śmigielski – osobnik o nadzwyczajnej elastyczności etycznej, który wykonywał zadania kolejno dla wydawcy niemieckiego, następnie w okresie rządów PiS po przejęciu spółki-matki przez koncern Orlen, a obecnie funkcjonuje w realiach władzy koalicyjnej liberalno-demokratycznej. Przy tak częstych zmianach polityczno-właścicielskich mogło mu się już zwyczajnie pomieszać, co wolno publikować, a czego nie.
Przyczyny braku informacji w portalu „trybunalski.pl” nie są znane. Wydawcą jest podmiot prywatny, według naszej wiedzy niepowiązany politycznie z żadnym ugrupowaniem.
Jeśli zaś chodzi o „piotrkowski24.pl”, sprawa wydaje się prosta. Od pewnego czasu witryna ta pełni funkcję swoistego słupa ogłoszeniowego, do którego samorządy zgłaszają się z płatnymi publikacjami. W efekcie materiały redakcyjne są ściśle uzależnione od obecności przedstawicieli władzy na określonych uroczystościach. Pracownik portalu, Jarosław Krak, realizuje zlecone zadania i – jak się wydaje – w pełni to akceptuje, nawet jeśli oznacza to degradację medium, które w chwili powstania aspirowało do rzetelnego źródła informacji powiatowych, a dziś dryfuje w stronę tandety i ordynarnej propagandy, wywołującej niesmak zamiast refleksję.
Kwiaty złożone przed pomnikiem Nieznanego Żołnierza, usytuowanym przy placu Tadeusza Kościuszki, opatrzono biało-czerwonymi szarfami z wykaligrafowanymi napisami. Wynika z nich, że – skromnie, bo skromnie – pamięć o radzieckich żołnierzach oraz wyzwoleniu Piotrkowa uczcili przedstawiciele Partii Razem, Lewicy i Polskiej Partii Socjalistycznej. Podobne wiązanki ułożono przed pomnikiem Bohaterom Walk za Polskę i Lud 1939-1945 na Placu Niepodległości.
Można jedynie przypuszczać, że pozostali przedstawiciele władz, rady miasta oraz organizacji społeczno-politycznych oddadzą cześć „prawdziwym bohaterom”, a nie ruskim sołdatom, dopiero 1 marca – w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
Bo – jak wtłoczono do głów obecnego pokolenia „polityków” – dla Piotrkowa i ziemi piotrkowskiej więcej mieli zrobić „Warszyc”, „Mur” czy „Żbik” niż bezimienny czerwonoarmista, maszerujący na Berlin w imieniu matuszki Rosji i towarzysza Stalina.
→ M. Baryła
18.01.2026
• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• więcej o wyzwoleniu Piotrkowa: > tutaj

Temat wyzwolenia jak bumerang wraca co roku. Mimo tych kilkudziesięciu lat nadal nie widziałem wiarygodnego opracowania historyków, Dlaczego? Myślę, że dlatego, że ci których wyzwoliciele ustanowili jako rządzących z dużym zapałem ,,poprawiali” co się dało. Świetny manewr strategiczny, wsparcie ludności cywilnej itp. miały zapewnić sukces, tylko, że Niemców już nie było. Wspomniano tu o łobuzach i partyzantach i słusznie, bo byli i tacy i tacy. Ale twierdzenie, ,,wiem bo słyszałam”, jest tyle warte co sukces wyborczy Chojniaka. Komuna fałszowała, zohydzała, tworzyła fikcję i co ciekawsze robi to nadal. Im dalej od wojny tym łatwiej wcisnąć kit, teraz dodatkowo przy pomocy AI. Wystarczy prześledzić historię pomnika w Polichnie, jak wielki był ten czyn wart, największego pomnika w Polsce, jak się zmieniała narracja przez lata i co wiadomo teraz.
A książkę Pasierbińskiego znasz? A dokumenty sądowe masz? Czy tylko tak klepiesz dla zmyłki. A nuż od kogoś rozlane gó…o się odklei, bo starzy ludzie już w zasadzie nie żyją i zostały tylko „eksperty” z ipeena? A wiadomo, co tacy z historią robią. Bandyci z leśnych oddziałów to dla nich bohaterowie pierwszej wody i żadne mieszkanie wyłudzone od staruszka im przeszkadzać nie będzie. Żaden współczesny kibol wielokrotnie skazany za przestępstwa pospolite – też nie. A próbowałeś cokolwiek załatwić w tej niepięknej instytucji? Co ci odpisali?
To jak, będą jakieś konkrety, czy tylko bla, bla, bla?
Przecież to nie było żadne wyzwolenie miasta czy kraju , tylko zmiana okupanta i było to wiadome od samego początku przez kilka lat wojny- to dlatego partyzantka walczyła do końca , bo wiedzieli, że trzeba pokonać obu wrogów, bo inaczej jesteśmy straceni na wieki … chyba najwyższa pora przestać zakłamywać rzeczywistość i używać terminu wyzwolenia, bo suwerenności to chyba do dzisiaj nie odzyskaliśmy…
WYZWOLENIE i już!!!
Dzisiaj możesz tupać i złościć się, że rządzi nami Tusk. Ale dwa lata temu rządził najwspanialszy wódz niewysokiego wzrostu. Jak wtedy odbierałaś sytuację Polski? Też nie mieliśmy niepodległości? A jak się zapatrujesz na sytuację kościoła, który w Polsce robi co chce i nie ponosi z tego tytułu prawie żadnych konsekwencji? A tak jest już od lat, od baaaardzo wielu lat. A przecież wolność kościoła dla wielu równa się wolności Polski! Jak sobie radzisz z tym dylematem?
No i gdyby Ruskie wtedy Polski nie WYZWOLIŁY, to teraz byśmy chyba sobie nie rozmawiali. Może wzięliby cię na jakąś „przydatną” osóbkę, ale czy na długo byś się tym niemiaszkom przydała. Ile lat byś wyciągnęła pod niemiecką okupacją?
Jeszcze jedna sprawa. O jakiej „partyzantce” piszesz? O tych bandach, które grasowały i okradały zwykłych ludzi? Przeczytaj sobie o takim „partyzancie” z Barkowic i jego bandzie w książce Pana Pasierbińskiego. Ja historię tego zbója znam jeszcze z trzech innych źródeł i każdy mówił o nim to samo: ŁOBUZ!!! A jak poznasz historię innych powojennych „partyzantów”, to sobie usiądziemy i pogadamy. Np. o takich, których bandy otumaniły nawet w końcówce lat czterdziestych. Mam trochę nazwisk i dokumentów, w tym dokumentów sądowych z lat czterdziestych oraz z lat dziewięćdziesiątych. Zobaczysz kim byli ci „partyzanci”…
Gorzko i prawdziwie. Dziękuję Redaktorze.
Wstyd!!! To mało powiedziane.