Piotrkowskie śmieci i nie tylko

„Gazeta Trybunalska” nie zajmuje się sianiem niepokoju wśród mieszkańców ani wykorzystywaniem słabości z odbiorem odpadów do wywierania nacisków na kogokolwiek. Jako jedyni konsekwentnie tłumaczymy mechanizmy funkcjonowania systemu i wskazujemy, gdzie leżą realne przyczyny wzrostu kosztów i problemów organizacyjnych.

W Polsce to gminy odpowiadają za system odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. To one ustalają stawki, pobierają opłaty od mieszkańców i organizują cały proces. W praktyce jednak w zdecydowanej większości samorządów odbiór śmieci realizują podmioty zewnętrzne – prywatne firmy wyłaniane w przetargach. Model, w którym gmina wykonuje to zadanie samodzielnie poprzez własną spółkę komunalną, pozostaje wyjątkiem. Nie dlatego, że jest niemożliwy, lecz dlatego, że wymaga decyzji, odpowiedzialności i długofalowego myślenia.

Przetargi na odbiór odpadów często zaczynają się od atrakcyjnych ofert cenowych. Firmy prywatne potrafią zaniżyć stawki, licząc na wejście na rynek i późniejsze korzyści. W pierwszym okresie wygląda to dobrze – opłaty dla mieszkańców pozostają na umiarkowanym poziomie, a władze miasta mogą powoływać się na „rynkowe rozstrzygnięcie”.

Problem pojawia się po jednym lub dwóch cyklach przetargowych. Liczba oferentów maleje, czasem do jednego. Gmina, która nie ma własnej floty, zaplecza technicznego ani kadr, traci realną pozycję negocjacyjną. Kolejne postępowania kończą się wzrostem cen, tłumaczonym inflacją, kosztami paliwa, wynagrodzeń czy nowymi wymogami środowiskowymi. Formalnie wszystko się zgadza. Realnie – mieszkańcy płacą coraz więcej.

Czytaj: „Osiedlowy śmietnik”.

Model oparty na spółce miejskiej wygląda inaczej. Na starcie jest droższy, bo wymaga inwestycji w tabor, bazę i ludzi. W dłuższym okresie daje jednak coś, czego nie oferuje przetarg: kontrolę nad strukturą kosztów. Spółka komunalna nie dolicza marży właściciela zewnętrznego, nie kalkuluje premii za ryzyko i pozwala amortyzować wydatki w czasie.

Nie oznacza to, że spółka miejska zawsze będzie tańsza. Oznacza natomiast większą stabilność i przewidywalność opłat. Wbrew obiegowym opiniom, z analiz NIK i regionalnych izb obrachunkowych wynika, że tam, gdzie spółki komunalne są dobrze zarządzane, system odpadowy rzadziej doświadcza skokowych podwyżek.

Dla władz samorządowych przetarg ma jeszcze jedną zaletę: chroni decydentów. Gdy ceny rosną, zawsze można powiedzieć: „tak wyszło w przetargu”. Odpowiedzialność rozmywa się między procedurą, rynkiem i wykonawcą.

W modelu komunalnym taki mechanizm nie działa. Decyzje wracają bezpośrednio do gminy. To rozwiązanie trudniejsze politycznie, wymagające kompetencji i konsekwencji, ale uczciwsze wobec mieszkańców.

Przykład Piotrkowa Trybunalskiego pokazuje, że brak własnego systemu odbioru odpadów nie wynika z braku możliwości finansowych, lecz z przyjętej logiki (czytaj: braku logiki) zarządzania miastem.

Gmina od lat utrzymuje i dotuje Miejski Zakład Komunikacyjny, choć miejska spółka transportowa powinna zostać zlikwidowana już dawno, a realizację przewozów należało powierzyć prywatnym przewoźnikom wyłanianym w drodze przetargu. Takie rozwiązania funkcjonują w wielu miastach i pozwalają ograniczyć stałe koszty po stronie samorządu, przerzucając ryzyko operacyjne na wykonawcę. Co więcej, tereny zajmowane przez zaplecze MZK należą do najatrakcyjniejszych gruntów inwestycyjnych w mieście i mogłyby zostać przeznaczone pod zewnętrzne inwestycje, generujące realne dochody i nowe miejsca pracy.

Jednocześnie Piotrków nie posiada własnej spółki ani zakładu, który realizowałby odbiór odpadów komunalnych – zadania obowiązkowego, finansowanego w całości z opłat mieszkańców i z założenia bilansującego się. Usługa ta została całkowicie oddana w ręce rynku.

Efekt jest prosty: miasto dopłaca do transportu publicznego, a w przypadku gospodarki odpadami rezygnuje z narzędzi kontroli kosztów. Każdy kolejny przetarg odbywa się z pozycji słabszej strony, bez alternatywy i bez zaplecza, które mogłoby ograniczyć dyktat cenowy wykonawców.

Gdyby Piotrków zdecydował się na stopniowe budowanie komunalnego potencjału w gospodarce odpadami – analogicznie do tego, jak przez lata utrzymywano MZK – mógłby stabilizować opłaty ponoszone przez mieszkańców i ograniczyć skokowe podwyżki. Nie byłby to efekt natychmiastowy, ale byłby to ruch w stronę realnej odpowiedzialności.

W tym kontekście pytanie nie brzmi, czy miasto stać na spółkę komunalną. Piotrków już dziś finansuje działalność, która z definicji jest nierentowna. Pytanie brzmi raczej: dlaczego logikę rynku stosuje się tam, gdzie uderza ona w mieszkańców, a odrzuca tam, gdzie mogłaby przynieść oszczędności i nowe źródła dochodu.

Niestety trudno przypomnieć sobie, aby w ciągu ostatnich dwudziestu lat w Piotrkowie prowadzono poważną, merytoryczną debatę na temat zmian w modelu świadczenia usług komunalnych, w tym gospodarki odpadami. Brak takiej dyskusji nie jest przypadkiem. Wynika on z wygodnictwa kolejnych włodarzy miasta, ale przede wszystkim z deficytu doświadczenia menedżerskiego i ekonomicznego po stronie osób sprawujących władzę wykonawczą.

Ten sam problem dotyczy większości rady miasta. Organ, który z założenia powinien pełnić funkcję kontrolną i inicjować strategiczne kierunki rozwoju, w praktyce rzadko wychodzi poza bieżącą politykę i doraźne spory. Poziom merytoryczny debaty samorządowej od lat pozostaje bardzo niski, co skutecznie blokuje rozmowę o rozwiązaniach systemowych i długofalowych konsekwencjach podejmowanych, lub niepodejmowanych, decyzji.

W efekcie miasto trwa w niezmienionych schematach organizacyjnych, nawet wtedy, gdy ich koszt dla mieszkańców staje się coraz bardziej oczywisty. I jak zawsze wygrywa nie mądrość i wyobraźnia lecz tani populizm.

→ M. Baryła

8.01.2026

• zdjęcie ilustracyjce: Freepik

• więcej o tematyce śmieciowej: > tutaj

 

 

2 Replies to “Piotrkowskie śmieci i nie tylko

  1. Zamienić szyld ,,straż miejska” na ,,spółka komunalna”. Kadry już są, mundury także. Dokupić jedynie rękawice robocze, uszanki i gumofilce. Doraźny tabor osobowy jest. Dokupić trzy śmieciarki, które na trzy zmiany wywiozą śmieci od 30 tyś mieszkańców (na taką liczbę osób wpłynęły deklaracje śmieciowe).
    Sprawy techniczne taboru zlecić mechanikom MZK, ponieważ od zakupu wozów elektrycznych pracy mają bardzo mało a etatów nie ubyło.
    W upadłym ekonomicznie Piotrkowie, bardzo łatwo znaleźć puste hale służące do segregacji odpadów.

  2. Pierwszy problem to brak kompresji śmieci przez konsumentów- długo pracowałam w firmie produkcyjnej i też był problem ze śmieciami- teraz nawet w marketach posiadają prasy do makulatury

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *