Zgodnie z rygorystyczną zasadą 50-letniej poufności, Akademia Szwedzka otworzyła archiwa dotyczące literackiej Nagrody Nobla za rok 1975.
Dokumenty, do których wgląd uzyskali pierwsi badacze i dziennikarze, rzucają zupełnie nowe światło na to, kto z polskich twórców był wówczas brany pod uwagę. Choć ostatecznie laur zdobył Włoch Eugenio Montale, na liście kandydatów figurowały dwa polskie nazwiska, które do dziś budzą ogromne emocje: Tadeusz Różewicz oraz – co jest największym zaskoczeniem – Józef Mackiewicz.
Ujawnione dokumenty potwierdzają, że polska literatura w połowie lat 70. była w Sztokholmie postrzegana jako niezwykle silna i różnorodna.
Tadeusz Różewicz – dla autora „Kartoteki” nominacja w 1975 roku nie była pierwszą, ale dokumenty wskazują, że jego pozycja w Komitecie Noblowskim stale rosła. Różewicz został zgłoszony przez wybitnych slawistów: prof. Nilsa Åke Nilssona z Uniwersytetu Sztokholmskiego oraz prof. Józefa Trypućkę z Uppsali. Członkowie Akademii cenili go za stworzenie nowego, ogołoconego języka poezji po doświadczeniach II wojny światowej.
Józef Mackiewicz – to najbardziej sensacyjne odkrycie tegorocznych archiwów. Autor „Drogi donikąd” został nominowany w 1975 roku po raz pierwszy przez prof. Jadwigę Maurer z Uniwersytetu w Kansas. Jego kandydatura była odważna – Mackiewicz, bezkompromisowy antykomunista i pisarz emigracyjny, był postacią kontrowersyjną politycznie, co mogło studzić zapał niektórych członków Akademii w czasach polityki odprężenia (zobacz: > film poświęcony Mackiewiczowi).
Archiwa ujawniają, że wybór laureata w 1975 roku nie był oczywisty. Faworytami byli wówczas tacy giganci jak Graham Greene, Saul Bellow czy Doris Lessing. Ponieważ żadne z tych nazwisk nie mogło uzyskać wymaganej większości, Akademia zdecydowała się na „bezpieczniejszy” wybór, nagradzając włoskiego poetę Eugenio Montalego. Polscy kandydaci, choć doceniani, musieli jeszcze poczekać na swój moment dziejowy.
Choć w 1975 roku się nie udało, Polska ma na swoim koncie pięć literackich Nagród Nobla:
Henryk Sienkiewicz (1905) – nagrodzony za „wybitne zasługi jako pisarza epickiego”. Jego największym sukcesem międzynarodowym było „Quo vadis”, choć w Polsce ceniony jest głównie za „Trylogię”.
Władysław Reymont (1924) – otrzymał nagrodę za wielką narodową epopeję „Chłopi”, w której ukazał panoramiczny obraz polskiej wsi przez pryzmat czterech pór roku.
Czesław Miłosz (1980) – uhonorowany za „bezkompromisową wnikliwość w ujawnianiu zagrożeń człowieka w świecie pełnym konfliktów”. Najważniejsze dzieła: „Zniewolony umysł”, „Dolina Issy” oraz liczne tomy poetyckie (np. „Ocalenie”).
Wisława Szymborska (1996) – nagrodzona za poezję, która „z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi wyjść na światło dzienne w fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. Sławę przyniosły jej tomiki takie jak „Widok z ziarnkiem piasku”.
Olga Tokarczuk (2018) – laureatka za „wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako formę życia”. Jej opus magnum to „Księgi Jakubowe”, a światowy rozgłos zyskała dzięki powieści „Bieguni”.
→ oprac. (mb)
11.01.2026
• zdjęcie ilustracyjne: archiwum Gazety Trybunalskiej
• więc o literaturze: > tutaj
• więcej o Nagrodzie Nobla: > tutaj

Różewicz nie był zaskoczeniem. Miłosz uważał, że to on powinien dostać Nobla. Bardzo go cenił. Mackiewicz to folklor, zawsze pojawi się ktoś niby znikąd, choć znany. Akurat w PRL-u był wycinany, ale nadal to co pisał jest aktualne, a przede wszystkim mądre. Zastanawiam się czyją twórczość za lat naście będą analizować w IBL-u. Twardocha, Mroza, Grocholę? Literaturę odświeżyła kilkanaście(jak ten czas leci!) lat temu Masłowska. Nie powiem, żebym był znawcą literatury, jestem tylko czytelnikiem. Wciąż zaskakuje mnie proza lat 40-60, i niczym nie wyróżniania się ta współczesna. Obecni autorzy, to twórcy nastawieni na sukces, używający sztuczek, często szokujący, albo produkujący tom za tomem, bo się sprzedaje.
Nic dwa razy nie zdarza…
https://www.youtube.com/results?search_query=nic+dwa+razy