Wygląda na to, że kardynał Ryś w przerwach między podróżami do Stolicy Apostolskiej a redagowaniem homilii znalazł czas, by w dresie i z podejrzanym entuzjazmem zostać twarzą rewolucyjnego suplementu na stawy. To oczywiście fałszywka.
Sprawa okazała się na tyle poważna, że rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej ks. Michalczewski opublikował wczoraj oświadczenie (pisownia oryginalna):
Archidiecezja Krakowska informuje, że nagrania jakichkolwiek reklam z udziałem Księdza Kardynała Grzegorza Rysia, szczególnie promujące suplementy diety, lekarstwa i fundusze inwestycyjne, pojawiające się w przestrzeni internetowej to tzw. deepfake, czyli materiały fałszywe. Ksiądz Kardynał nigdy nie brał udziału w reklamach, a wykorzystanie wizerunku Metropolity Krakowskiego narusza Jego dobra osobiste. Ostrzegamy wszystkich przed manipulacją, dezinformacją i oszustwem.
Autentyczne nagrania prawdziwych słów Kardynała Grzegorza Rysia można odnaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych Archidiecezji Krakowskiej.
Komentarz
Trudno o większy dowód uznania dla autorytetu hierarchy niż fakt, że internetowi oszuści uznali twarz nowego metropolity krakowskiego za idealny magnes do promocji podejrzanych wyrobów i usług.
Można się spodziewać, aż algorytmy pójdą o krok dalej i duchowny zacznie „reklamować” zestaw do domowej uprawy rzeżuchy, pas wyszczuplający z magnesami, okulary do wszystkiego, aplikację do „randkowania w chmurze”, samoodmrażające się wycieraczki samochodowe czy złote a skromne skarbonki „świnki” z podrobionym autografem.
Nie da się ukryć, że metropolita posiada unikalny dar przyciągania uwagi mediów. Kardynał i jego współpracownicy powinni przywyknąć do faktu, że ta wyrazista osobowość uczyniła z niego rozpoznawalną postać współczesnej popkultury.
Gdyby w pałacu, przy Franciszkańskiej 3, znalazł się ktoś biegle władający językiem internetu i dodatkowo obdarzony wyobraźnią, zamiast pełnego oburzenia oświadczenia, zobaczylibyśmy mistrzowski real-time marketing. Pokazując, że kardynał ma dystans do swojego statusu, kuria zyskałby wizerunek błyskotliwego gracza, który potrafi ograć internetowe boty ich własną bronią.
Tę radę, z okazji przypadającego dziś wspomnienia o św. Feliksie z Noli, „Gazeta Trybunalska” przekazuje zamiast tradycyjnego „co łaska”.
→ (mb)
14.01.2025
• grafika: Gemini / barma / Gazeta Trybunalska
• więcej o kardynale Rysiu: > tutaj

Misiu-Rysiu 🙂
Szok dla wszystkich byłby dopiero wtedy, gdyby któryś z kardynałów czy biskupów uczył rozpalać „konara”. Bo w wykonaniu proboszczów mogłoby się to okazać rzeczą zbyt powszednią, nawet taką oklepaną…