Cztery lata wojny. Ukraińska i rosyjska prasa o tym samym konflikcie

Czwarta rocznica wybuchu wojny Rosyjsko-Ukraińskiej przyniosła nie tylko polityczne podsumowania, lecz także wyraźnie odmienne interpretacje tego samego konfliktu w mediach obu państw.

Teksty opublikowane dziś przez dziennik „Ukrainska Pravda” oraz rosyjską gazetę „Izwiestia” pokazują, jak odmiennie opisywana jest ta sama rzeczywistość: w jednym przypadku jako walka o przetrwanie państwa, w drugim jako element gry dyplomatycznej.

Ukraiński dziennik koncentruje się na rocznicowym wystąpieniu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który przypomniał dramatyczne okoliczności rozpoczęcia inwazji 24 lutego 2022 r. Szczególne znaczenie nadano faktowi, że Ukraina nie tylko przetrwała pierwszy, najtrudniejszy okres wojny, lecz nadal funkcjonuje jako suwerenne państwo, mimo że, według władz w Kijowie, celem Rosji było szybkie przejęcie kontroli nad krajem.

Symbolicznym punktem tej narracji stał się schron w centrum Kijowa, z którego w pierwszych dniach kierowano obroną i utrzymywano kontakt z zagranicznymi partnerami. Wspomnienie tego miejsca służy podkreśleniu skali zagrożenia, z jakim mierzyły się ukraińskie władze, oraz determinacji w kontynuowaniu oporu mimo realnej groźby upadku stolicy.

Istotną część materiału zajmuje przypomnienie losu ludności cywilnej oraz zniszczonych miast, takich jak Bucza, Irpień, Borodzianka czy Mariupol. W ten sposób rocznica wojny została ujęta nie tylko jako wydarzenie polityczne, lecz przede wszystkim jako doświadczenie społeczne, naznaczone stratami i trwałą traumą.

Jednocześnie gazeta zwraca uwagę na przemiany, jakie zaszły w ukraińskim państwie i armii. Podkreślono rozwój zdolności obronnych, rozbudowę przemysłu zbrojeniowego oraz wzrost znaczenia własnych technologii wojskowych. W tej optyce cztery lata wojny oznaczają nie tylko zniszczenie, lecz także wzmocnienie zdolności państwa do dalszej obrony.

Artykuł opisuje niemal wyłącznie determinację państwa i społeczeństwa, akcentując opór, mobilizację oraz rozwój zdolności obronnych. W materiale nie pojawiają się natomiast odniesienia do problemów wewnętrznych, które są przedmiotem debaty publicznej, takich jak trudności związane z mobilizacją nowych żołnierzy, zmęczenie społeczne przedłużającą się wojną, przypadki unikania poboru czy kwestie korupcji w strukturach państwowych i wojskowych. Pominięcie tych zagadnień wzmacnia przekaz skoncentrowany na odporności państwa i jedności społeczeństwa, pozostawiając na drugim planie wyzwania, jakie nieuchronnie towarzyszą konfliktowi o tak długim i wyniszczającym charakterze.

Odmienny stanowisko pojawia się w rosyjskim artykule, w którym głównym tematem są przygotowania do kolejnego etapu negocjacji dotyczących zakończenia konfliktu. Punkt ciężkości został przesunięty z wydarzeń na froncie na działania dyplomatyczne oraz międzynarodowe uwarunkowania rozmów.

Główny nacisk położono na rolę państw pośredniczących, w tym krajów europejskich, oraz na znaczeniu dialogu jako instrumentu kształtowania przyszłego ładu politycznego. Szczególną uwagę poświęcono stanowisku Rosji, które, według tej relacji, zakłada gotowość do rozmów przy jednoczesnym uwzględnieniu własnych interesów strategicznych.

W artykule wyraźnie wyeksponowano również rolę państw zachodnich, wskazując na ich wpływ na przebieg negocjacji i stanowisko Ukrainy. Konflikt ukazany został jako element szerszego układu sił, w którym istotne znaczenie mają decyzje podejmowane nie tylko w Moskwie i Kijowie, lecz także w innych stolicach.

Zauważalne jest przy tym niemal całkowite pominięcie społecznych i humanitarnych konsekwencji wojny. Uwagę skupiono przede wszystkim na mechanizmach politycznych i dyplomatycznych, które mogą doprowadzić do zmiany sytuacji międzynarodowej.

Zestawienie obu publikacji unaocznia zasadniczą różnicę w sposobie ujmowania tej samej rocznicy. W ukraińskim ujęciu wojna jawi się jako doświadczenie narodowe, którego istotą jest opór wobec agresji, pamięć o ofiarach oraz obrona niepodległości. Punkt odniesienia stanowią konkretne wydarzenia, miejsca i ludzie.

W rosyjskiej relacji konflikt funkcjonuje przede wszystkim jako zagadnienie polityczne, wpisane w proces negocjacji i relacji międzynarodowych. Akcent przesunięty został z doświadczenia społeczeństwa na poziom strategii państwowej i dyplomacji.

Oba teksty, odnosząc się do tej samej rocznicy, ukazują dwa odmienne sposoby interpretowania wojny: jeden zakorzeniony w doświadczeniu obrony i strat, drugi osadzony w logice rozmów, interesów i geopolityki.

→ I.R. Parchatkiewicz

24.02.2026

• collage: barma / Gazeta Trybunalska

• więcej tekstów autora: > tutaj

• więcej o wojnie RU-UA: > tutaj

 

 

2 Replies to “Cztery lata wojny. Ukraińska i rosyjska prasa o tym samym konflikcie

  1. Kofffbojje robią co mogą żeby ruski za szybko nie przegrał- szereg ograniczeń i kategoryczny zakaz ataków sabotażowych na cywilne cele wroga pokazuje o co chodzi o tej wojnie …

  2. Jestem Polakiem i mało mnie interesuje propaganda ukraińska w sprawie tej wojny. Równie „ważna” jest dla mnie narracja rosyjska w tym temacie. Jak mawiają starożytni mędrcy „nie moje małpy, nie mój cyrk”. I tego będę się trzymał, chyba, że zajdą tu jakieś niespodziewane okoliczności.

    Generalnie uważam, że jest to wojna nikomu do niczego niepotrzebna. Oprócz olbrzymich strat materialnych i osobowych, ta wojna nikomu nic dać nie może. Chyba, że zainteresujemy się olbrzymią korupcją, która tej walce towarzyszy od samego początku. Niestety, jakoś tak dziwnie się składa, że niby „obiektywne” polskie media z reguły ten temat mają w nosie. Na wojnie ukraińskiej tego zagadnienia po prostu się nie spotyka…

    Najistotniejsze dla nas Polaków są olbrzymie koszty, które wskutek tej wojny ponosimy. Oprócz kosztów bezpośrednich jest też utrata własnej podmiotowości. Polscy idioci ograniczyli nasz kraj do roli głupawego zakładnika, którym da się kręcić w dowolny sposób. Tak było z olbrzymią falą rzekomej pomocy, którą obrotni „poszkodowani” ze Wschodu bezwzględnie wykorzystali do wielu nadużyć. Nawet nie chce się tu wymieniać najważniejszych i jaskrawych przypadków takiego działania. Miliony fałszywych uchodźców, którym wypłacono miliardy naszych złotówek bez weryfikacji jakichkolwiek podstaw… A miliardy wydane nawet na wymyślne świadczenia zdrowotne, tylko dlatego, że ktoś pochodził ze wschodu. Tymczasem wielu Polaków nawet w przypadku najcięższej choroby nie mogło liczyć na nic…

    Z polską racją stanu nie da się też pogodzić poglądów oraz działań bardzo wielu tzw. polskich polityków. Zamiast rzekomego zagrożenia ze Wschodu naszych szans upatrują w bezwzględnej i coraz droższej zależności od Stanów Zjednoczonych Ameryki. Niektórzy przyszłości upatrują niemalże w podległości wasalnej. Czy tu rzeczywiście chodzi o nasze bezpieczeństwo czy tylko o wątpliwy interes polityczny środowiska związanego z tzw. prezydentem i Jarosławem Kaczyńskim.

    Oczywiście, mógłbym tu wymienić i setkę innych zagadnień wiążących się z tą wojną. Zadam tu Państwu tylko jedno pytanie: co waszym zdaniem powoduje, że niepodległe państwo, jakim jest Rosja, nie może posiadać prawa do swobodnego istnienia i rozwoju według własnego pomysłu? Czemu nie reagujecie na pozbawione podstaw prawnych bandyckie zachowania Izraela i Stanów Zjednoczonych w Palestynie? Czemu nie krzyczycie po amerykańskich atakach choćby w Iranie lub w Wenezueli? Toż to najczystszej wody bandytyzm! Co powoduje, że tak niemrawo reagujecie na amerykańskie groźby wobec Grenlandii? To co, waszym zdaniem są bandyci lepsi i gorsi???

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *