Z „Gazetą Trybunalską” skontaktowała się oburzona czytelniczka i stwierdziła, że osoby uzależnione od alkoholu mogą otrzymywać rentę. „Dlaczego idą na to moje podatki? Ktoś pił i teraz jest nagradzany” – powiedziała nie kryjąc złości.
Sprawdziliśmy przepisy i dane. Odpowiedź jest jednoznaczna: w Polsce nie istnieje coś takiego jak renta „za alkoholizm”.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie przyznaje świadczeń za uzależnienie. Renta przysługuje wyłącznie osobom, które utraciły zdolność do pracy z powodu choroby lub trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Alkoholizm sam w sobie nie wystarcza do otrzymania renty. Decydujące znaczenie mają dopiero poważne skutki zdrowotne, takie jak: marskość wątroby, trwałe uszkodzenia mózgu, zaburzenia psychiczne, padaczka alkoholowa, poważne uszkodzenia układu nerwowego.
Jeżeli lekarz orzecznik uzna, że stan zdrowia uniemożliwia pracę, renta może zostać przyznana. Jeżeli nie, świadczenie nie przysługuje. Procedura jest taka sama jak przy każdej innej chorobie. Osoba składa wniosek do ZUS, przedstawia dokumentację medyczną i przechodzi badanie przez lekarza orzecznika. Lekarz ocenia wyłącznie zdolność do pracy. Nie rozstrzyga, czy choroba powstała z winy chorego.
Te same zasady dotyczą wszystkich, także osób z chorobami wynikającymi z innych przyczyn, np. palenia papierosów czy powikłań zdrowotnych związanych ze stylem życia.
Po ostatniej waloryzacji minimalne kwoty wynoszą: 1878,91 zł brutto miesięcznie – w przypadku całkowitej niezdolności do pracy, 1409,18 zł brutto miesięcznie – w przypadku częściowej niezdolności do pracy.

Ostateczna wysokość renty zależy od stażu pracy i opłaconych składek. Osoby, które pracowały dłużej, mogą otrzymywać wyższe świadczenia.
Renty finansowane są z systemu ubezpieczeń społecznych, do którego składki odprowadzają pracownicy i pracodawcy. Prawo nie różnicuje chorych według przyczyn choroby.
Jeżeli ktoś utracił zdolność do pracy z powodu choroby, ma prawo do świadczenia, niezależnie od tego, co było przyczyną pogorszenia zdrowia.
W praktyce renta nie jest przyznawana automatycznie osobom uzależnionym. W wielu przypadkach kierowane są one na leczenie, a świadczenie przysługuje dopiero wtedy, gdy uszczerbek na zdrowiu jest trwały i uniemożliwia pracę.
Podsumowując: określenie „renta alkoholowa” jest potoczne i wprowadza w błąd. Państwo nie płaci za uzależnienie. Płaci wyłącznie wtedy, gdy człowiek z powodu choroby nie jest w stanie pracować i spełnia ustawowe warunki do otrzymania renty.
→ red.
23.02.2026
• grafika: ZUS
• więcej o interwencjach „GT”: > tutaj

Krzyczycie na pijaków, a pamiętacie przypadek szefa piotrkowskiej rady miejskiej, który schlany uczestniczył w oficjalnej uroczystości? Jak sądzicie, to był jedyny raz?
A pan prokurator opisany parę artykułów wstecz? Gdyby dobrze poszukać to takich wysoko postawionych urwisów byłoby więcej.
Mnie od zawsze zastanawiało , co zrobił poza nocną prohibicją były prezydent miasta- przecież powszechnie wiadomo, że alkohol jest sprzedawany osobom, którym prawo zabrania sprzedaży to podejrzewam, że za jego kadencji nie odebrano zbyt wielu koncesji i nie zlecono kontroli pod tym kątem… dlatego nie dziwi mnie, ze wyborcy rozszyfrowali jego pozoranckie działania nie tylko w tej kwestii…
Na tym chyba polega tworzenie społeczności. Składamy się razem do koszyka, a jak coś się komuś przydarzy, to są pieniądze na jego leczenie. Po drugie, taki nadużywający w cenie trunku odprowadził do skarbu państwa zapewne sporą kwotę. Podobnie jest z palaczami. Ludzie niszczą sobie zdrowie, żeby zasilić wspólną kasę, a potem są piętnowani.
no, nie jeden kupi 0,7 wódy, a 4 chleje, potem trzeba nie jednego, a 4 nierobów utrzymywać.