Po publikacji niewinnej notatki prasowej pt. „Zapracowany jak wicestarosta piotrkowski Tokarski” i udostępnieniu linku w Facebooku – urzędnik poczuł się poirytowany i zdecydował się napisać komentarz.

Stwierdził w nim: „Gdzie tu etyka dziennikarska? Wykorzystywanie prywatnego zdjęcia ze spotkania z przyjacielem to pogoń za sensacją kosztem rzetelności.” Wpisowi Tokarskiego towarzyszył chór opinii (> link), że przecież każdy ma prywatne życie i może się napić po pracy.
Ponieważ niektórzy ludzie wyciągają wnioski wyłącznie z obrazów i nagłówków, nie zaglądając do samej treści, warto im to wyjaśnić – w tym także wicestaroście.
Po pierwsze
Notatka dotyczyła ciężkiej pracy wicestarosty, która polega na życiu w drodze i nieustannych spotkaniach w terenie. Zdjęcie Tokarskiego ze szklanką piwa, to oczywiste wytchnienie pomiędzy realizacją zadań służbowych. I tutaj mają racje ci, którzy stanęli w „obronie” działacza PSL: nic nie stoi na przeszkodzie aby w czasie wolnym od pracy (choć zapewne takiego czasu nie posiada) napił się piwa ile dusza zapragnie. Mało tego. może napić się także bimbru, wódki, a nawet whisky z colą albo Red Bullem – nikomu nic do tego, a tym bardziej przedstawicielowi „Gazety Trybunalskiej”.
Po drugie
Powątpiewanie w etykę dziennikarska przez wicestarostę ma się tak do całej sprawy jak alarm przeciwpożarowy do świeżo zaparzonej herbaty. To nie „GT” lecz Tokarski – osoba pełniąca funkcję publiczną – zamieścił na publicznym profilu zdjęcie z piwem zatem powinien przewidzieć, że ktoś zrobi z obrazka użytek. Tym samym zarzut jest retoryczny, nie merytoryczny. A słowa „etyka”, „prywatne zdjęcie”, „pogoń za sensacją” to gotowy zestaw pojęciowy, który nawet prowincjonalny działacz ma przygotowany na każdą okazję i nie powinno to robić na nikim wrażenia. I nie robi.

Po trzecie
Zdjęcie pokazuje styl komunikacji i wizerunek publiczny, jaki sam buduje wicestarosta – nie dotyczy sfery intymnej, zdrowia, życia rodzinnego ani zdarzenia prywatnego. Treść zdjęcia nie jest zmanipulowana: brak fotomontażu, fałszywego kontekstu czy przypisywania mu jakichkolwiek czynów. Jeśli Tokarski uważa, że taki przekaz odpowiada oczekiwaniom wyborców – to jego wybór.
Po czwarte i najważniejsze

Jak przystało na ludowca, wicestarosta najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że publikowanie zdjęć z piwem w wesołej, przyjacielskiej atmosferze czy fotografii z zagranicznej wycieczki, na której pojawiają się kieliszki z napisem Champagne, tworzy materiał pod zarzut promocji alkoholu w rozumieniu art. 13¹ Ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Koledzy i współpracownicy wicestarosty, którzy chcieli okazać z nim solidarność, nie mają świadomości, że szampan to alkohol inny niż piwo i podlega bezwzględnemu zakazowi reklamy i promocji. Jeśli dochodzi do nobilitacji trunku – tworzy się skojarzenie z prestiżem, podróżą, przyjemnością, przy całkowitym braku kontekstu informacyjnego, krytycznego czy neutralnego – przekaz staje się w pełni wizerunkowy i afirmatywny. W efekcie wicestarosta Tokarski będzie miał okazję tłumaczyć nie w portalu społecznościowym, a w innym miejscu. Ograniczenie dostępu do jego profilu tego nie zmieni.
→ (mb)
31.01.2026
• collage: barma / Gazeta Trybunalska
• czytaj także: „Piotrków. Radny Maciołek reklamuje alkohol”

Czy da się zrobić whiski z buraka? W razie czego proszę o przepis.
Sam się prosił to ma. Płytki człowiek.
W sumie redakcja to się czepia szczegółów. Czym jest szklaneczka niegroźnego piwa przy antałkach gorzałki bezwstydnie wylewanej przy okazji różnego rodzaju imprez organizowanych przy udziale kół gospodyń pochodzących z wsi i miasteczek wszelakich? Tam pędzoną gorzałką handluje się bez żadnych oporów i prowadzi się niczym nieograniczoną reklamę różnych specyfików. Wszystko służy ponoć „wyższemu” celowi. Może to rozbestwiło państwo urzędników?