Komisja „Wyjaśnienie i Naprawa” działająca przy diecezji sosnowieckiej opublikowała pierwszy raport dotyczący nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży. Zidentyfikowano 29 osób związanych z diecezją, wobec których pojawiły się zarzuty lub podejrzenia przestępstw na szkodę osób niepełnoletnich.
Wśród nich jest 25 duchownych oraz cztery osoby świeckie: animator wspólnoty młodzieżowej, organista, katecheta i kleryk. Sprawy obejmują okres od 1992 roku, czyli od momentu powstania diecezji sosnowieckiej, choć najstarsze sygnały o krzywdzie sięgają jeszcze lat 60. XX wieku.
Komisja pracowała przez rok na podstawie kwerendy archiwalnej oraz rozmów ze świadkami, w tym z byłym biskupem sosnowieckim Grzegorzem Kaszakiem. Jej przewodniczącym jest Tomasz Krzyżak, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, specjalizujący się w prawie kanonicznym karnym i profilaktyce przemocy seksualnej wobec dzieci i młodzieży. W skład komisji wchodzą również m.in. ks. dr Jacek Prusak, teolog i psycholog, oraz specjaliści z zakresu prawa, archiwistyki i ochrony małoletnich.
W siedmiu przypadkach przestępstwa zostały potwierdzone i zakończyły się karami wobec sprawców. W kolejnych sprawach toczą się postępowania karne i kanoniczne, a część dotyczy duchownych już nieżyjących. Minimalna liczba osób pokrzywdzonych to około 50, w zdecydowanej większości dziewczynek poniżej 15. roku życia. W niektórych przypadkach wykorzystywanie trwało kilkanaście, a nawet ponad 20 lat.
Raport wskazuje na systemowe zaniedbania w reagowaniu na zgłoszenia. Ofiarom często nie dawano wiary, a wyjaśnienia sprawców przyjmowano bez rzetelnej weryfikacji. Zamiast informowania prokuratury stosowano przenoszenie podejrzanych duchownych do innych parafii, co w co najmniej kilku przypadkach prowadziło do dalszych krzywd.
Autorzy dokumentu ujawnili również poważny chaos w dokumentacji diecezjalnej. Akta były prowadzone bez zasad archiwalnych, bez chronologii i numeracji stron, co umożliwiało usuwanie dokumentów bez śladu i utrudniało odtwarzanie przebiegu spraw.
Trzecia część raportu zawiera rekomendacje obejmujące obowiązek współpracy z organami ścigania, stworzenie przejrzystych procedur reagowania na zgłoszenia, profesjonalną pomoc dla osób pokrzywdzonych oraz uporządkowanie archiwów kościelnych.
W reakcji na publikację raportu biskup sosnowiecki Artur Ważny przyznał, że przez lata diecezja koncentrowała się na ochronie własnego wizerunku zamiast na ochronie dzieci. Zapowiedział kontynuację postępowań dyscyplinarnych, pełną współpracę z prokuraturą i wdrażanie zaleceń komisji.
Komisja „Wyjaśnienie i Naprawa” zapowiada kolejne części raportu obejmujące inne obszary nieprawidłowości w diecezji sosnowieckiej. Obecna publikacja ma charakter otwierający proces rozliczeń, który – według autorów – będzie kontynuowany aż do wyjaśnienia wszystkich ujawnionych spraw.
→ oprac. (kk)
12.02.2026
• foto: Freepik
• czytaj także: „Co dalej z komisją ds. nadużyć w Archidiecezji Łódzkiej po nominacji kard. Rysia?”

W końcówce lat dziewięćdziesiątych do Sosnowca wyemigrowała pewna zamożna emerytka z Piotrkowa. Faktem bezspornym jest to, że miał straszliwie trudny charakter. Było to skutkiem jej sytuacji rodzinnej, poczucia własnej wyższości i skrajnie negatywnych doświadczeń, które ją w życiu spotkały. Pochodziła z kresowej rodziny szlacheckiej związanej z wydobyciem ropy naftowej. Po wojnie nie straciła z mężem głowy na bezsensowne przepychanki z komunistami i oboje kontynuowali swą pracę na wysokich stanowiskach w naftownictwie. Emeryturę miała ogromną. Jej wysokość była wystarczającą zachętą dla różnych „obrotnych” ludzi. Jej nieufność wobec ludzi też była pożywką dla wielu cwaniaków. Tak, czy inaczej przychodziła do mnie do firmy min. po to, żeby się wyżalić. Pewnego dnia ogłosiła, że likwiduje swoje sprawy w Piotrkowie i wyjeżdża za księdzem do Sosnowca. Zlikwidowanie wszystkiego nie było łatwe, a w grę chodziło kilkaset tysięcy lokat zlotowych i kilkadziesiąt tysięcy wkładów w niemieckich markach. Na pożegnanie zostawiła parę butelek Martini. Po wyjeździe chwaliła się, że całą jej forsę przejął ksiądz, który obiecał zająć się min. jej pochówkiem. Miało być pięknie i bogato…
Po dwóch latach babcia wróciła jednak do Piotrkowa, bo olbrzymia fors, którą „zaopiekował” się pan ksiądz, gdzieś nagle rozpłynęła się, począwszy od rzekomo wypasionego grobowca na cmentarzu w Sosnowcu.
Gdyby ktoś jeszcze chciał wspominać bogatą babcię, to jej śladów powinien szukać niedaleko piotrkowskiej Hali Targowej. Zmarła na początku lat dwutysięcznych. Gdyby ktoś zechciał szukać głębiej, to parę osób, która miały z nią do czynienia, jeszcze żyje. Ciekawe, czy jej przypadek jest ujęty na tej swoistej liście przestępstw.