Istnieją tylko dwa typy kobiet: kobiety dobre i kobiety złe. Z zasady dobrą kobietą dla chłopca i mężczyzny jest jego matka. To poczucie dobroci może trwać przez całe życie, ale potrafi skończyć się wcześniej.
Niejedna cudowna, kochana rodzicielka potrafiła wywrócić do góry nogami spokojny byt rodziny, gdy w sanatorium, na przykład w Busku-Zdroju, poznała jakiegoś obiecywacza po przejściach i sprowadziła go do domu, twierdząc, że to ten jedyny, o którym śniła, wcześniej nikomu nie wspominając o swym niespełnieniu.
Dobrą kobietą może być także córka, ale zwykle moment przełomowy następuje wtedy, gdy przyprowadza pod dach informatyka, DJ-a albo aktywnego działacza ruchu wolnych konopi. Wtedy samoistnie przekształca się z córeczki tatusia w obiekt drwin, kpin i nienawiści.
W życiu codziennym występuje także babcia, choć przeważnie posiada parę chromosomów XX, żaden normalny typ nie traktuje babci jako kobiety, tylko jako trzecią płeć. Z tego powodu nie może być równoprawną bohaterką tego felietonu.
Dobroć kobiet jest tak samo iluzoryczna jak młodość. Pojawia się i trwa do momentu, kiedy mężczyźnie zaczyna brakować siły, chęci czy pieniędzy. Dobrych kobiet nie ma wśród tych, które żyją samotnie, obojętnie czy z wyboru, czy z konieczności. Dziś konieczność nazywana jest feminizmem, a wybór – byciem singlem. Rzeczownik „staropanieństwo” okazał się być passé, dlatego zniknął z powszechnego obiegu.
Czytaj: „Dlaczego życie bez kobiety jest lepsze od życia z kobietą?”
Dla osób z pokolenia będącego na wymarciu stare panny kojarzą się przede wszystkim z urzędniczkami albo nauczycielkami. Obecnie odsetek samotnych kobiet wzrósł proporcjonalnie do ich ekspansji w zawodach dotąd uważanych za męskie. Mamy więc samotne menedżerki, lekarki, prawniczki – kobiety wykształcone, niezależne finansowo i organizacyjnie, które stawiają bardzo wysokie wymagania swoim partnerom, często tak wysokie, że nie sposób im sprostać. To podświadome działanie, którego celem jest zrzucenie z siebie jarzma samicy.
Dobra kobieta to taka, która nie przeszkadza, nie narzuca swojego zdania, nie terroryzuje, jest ciepła, lojalna i lubi piec ciasta. Kwestie erotyczne zostały celowo pominięte, bo 30–40 lat po ślubie igraszki damsko-męskie najczęściej ograniczają się do potrzymania za rękę, przytulenia czy podrapania w miejscu, gdzie ręka i wzrok nie sięgają.
Dobroć zarówno mężczyzny, jak i kobiety zasadza się nie w jakichś nadzwyczajnych umiejętnościach psychicznych czy społecznych, lecz w rzeczach prostych i elementarnych: cierpliwości, wytrwałości i stabilności emocjonalnej.
I właśnie jak najwięcej tej prostoty życzy wszystkim facetom z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet niżej podpisany.
→ (mb)
8.03.2026
• foto: Freepik

Wspaniały artykul zartobliwy ale bardzo ptzenikliwy i mądry.
Proszę o uzupełnienie brakującej kropki po słowie matka:
„Z zasady dobrą kobietą dla chłopca i mężczyzny jest jego matka To poczucie dobroci może trwać przez całe życie, ale potrafi skończyć się wcześniej.”
Szkoda, że nie ma tu opcji „Zgłoś błąd”.
Widzieliście jak dziś wyglądają polki? strasznie spasione sadłem 🙁 WG statystyk UE polki są najbardziej pasącymi się tłuszczem kobietami w UE. Dlatego dziś polki nie są godne polskich mężczyzn a oni wybierają np: czeszki. A polki? a polkom zostają psiecka i kotecka na stare lata.
Kto pisze takie seksistowskie i tendencyjne artykuły? Autor nawet nie raczył się podpisać. SKANDAL!
Mariolcia skoro to taki SKANDAL napisz skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich i podpisz się Mariola.
Choć jestem dobrą kobietą, szczęśliwą żoną i matką, zgadzam się w całości z opinią autora. Złych kobiet jest zdecydowanie więcej niż dobrych dlatego, że „wyzwolenie” kobiet, cały feminizm doprowadził do tego, że autorytetami stały się nie kobiety lecz straszydła i osoby z problemami psychicznymi dla których „walka o prawa kobiet” stała się szansą na zaistnienie. Nigdy nie przyszło mi do głowy, aby wyrysować sobie na twarzy czerwoną błyskawicę i paradować po mieście z innymi nieszczęśliwymi postaciami.
Nie upraszczaj. Podłą heterą możesz też być nie bawiąc się w malowanie błyskawic oraz innych genderowych wynalazków. Najgorsze jest to, że wiele z was ma wypisaną na twarzy podłość niezależnie od poglądów i sytuacji życiowej. Waszą ideą na początku jest „byle mi cię chłopcze mieć (przy okazji, to także tytuł rosyjskiej piosenki, którą kiedyś bardzo udanie wykonywała Irena Santor), a potem to już lecicie po całości. Facet dla wielu z was jest tylko mało istotnym dopełniaczem do waszych dzikich fanaberii… Bez żadnych szans na jakikolwiek szacunek. Czasem dochodzę do wniosku, że płacąc na mieście za to co od was niekiedy dostajemy i tak bylibyśmy na plusie – gdyby zrobić bilans dobra i zła. Bo wy najczęściej uważacie, że wam się wszystko należy…
Na przekór stereotypom, za to czasem jak najbardziej prawdziwe:
***
Cóż po kształtnej piersi i po jędrnej pupie,
kiedy babsko wredne, pyskate i głupie!
TM, ze zbioru „Dialogi u bram raju”, wyd. 2019.