Jak podało dziś RMF FM, na koncie posła Prawa i Sprawiedliwości Łukasza Mejzy może znaleźć się aż 163 punkty karne za liczne wykroczenia drogowe. To efekt serii przekroczeń prędkości rejestrowanych przez fotoradary oraz interwencji policji.
Z ustaleń dziennikarza RMF FM wynika, że w systemie odnotowano już 16 przypadków przekroczenia prędkości, choć wcześniejsze wnioski kierowane do Sejmu obejmowały jedynie dziewięć z nich. Za same wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary politykowi może zostać dopisanych 148 punktów karnych, a suma mandatów przekroczy 15 tys. zł. Po doliczeniu wszystkich spraw – także tych ujawnionych podczas kontroli drogowych – łączny bilans może wynieść 163 punkty karne oraz około 17,8 tys. zł kar finansowych.
RMF FM podało również szczegółową listę przekroczeń prędkości. Wśród ujawnionych przypadków znajdują się m.in.: dwa przekroczenia dopuszczalnej prędkości o 62 km/h, jedno o 60 km/h, jedno o 44 km/h, a także co najmniej trzy przypadki przekroczenia o ponad 30 km/h. W jednym dniu fotoradary dwukrotnie zarejestrowały samochód posła łamiącego przepisy drogowe. Najgłośniejszy incydent dotyczył jazdy z prędkością około 200 km/h na drodze ekspresowej, gdzie obowiązywało ograniczenie do 120 km/h.
Według informacji RMF FM tak wysoka liczba punktów karnych oznacza utratę prawa jazdy oraz konieczność ponownego zdania egzaminu. Do Sejmu mogą także trafić kolejne wnioski związane z odpowiedzialnością parlamentarzysty.
Łukasz Mejza w przekazywanych mediom oświadczeniach tłumaczył, że sprawy dotyczą starszych wykroczeń i przepraszał za przekraczanie prędkości.
W przypadku Mejzy trudno mówić o wydarzeniu incydentalnym. Skala i powtarzalność naruszeń wskazują raczej na utrwalony sposób lekceważenia przepisów ruchu drogowego niż jednorazowy błąd kierowcy. Nie można także pominąć faktu pełnienia funkcji publicznej – od parlamentarzysty oczekuje się przestrzegania prawa, a nie jego seryjnego łamania.
→ oprac. red.
24.03.2026
• collage: barma / Gazeta Trybunalska
• więcej o ruchu drogowym: > tutaj

No, to teraz trzeba uważać. Nagonka rozpoczęta w Piotrkowie, napisany też w Piotrkowie i to przez znanego piotrkowskiego łapacza niesfornych kierowców. Wszystko jasne!!! Spisek jak się patrzy przeciwko przyjacielowi naszego Małego Wodza!!!
Na tym się jednak nie skończy. Dumny Piotrków powoła teraz komitet obrony dręczonego przez reżim Tuska pana Mejzy, a w ślad za tym przez miasto zaczną sunąć protestacyjne marsze połączone z okupacją piotrkowskich urzędów i sądów. Jakbyśmy mieli mało innych problemów.
Warto było wywoływać wilka z lasu?
Bo to jest socjalista-wolnościowiec. Przepisy drogowe odbierają nam wolność! Poza tym poseł Mejza jest na pewno świetnym kierowcą i może jeżdzić nawet 300 km/h, jak mu sie zachce.
Ewidentnie powinien zostać szoferem prezesa albo Antoniego…