Po obejrzeniu i wysłuchaniu sprawozdania z niedawnego posiedzenia Komisji Oświaty, Nauki, Kultury i Kultury Fizycznej Rady Miasta nasuwa się jeden tylko wniosek o charakterze ogólnym.
Od pamiętnego stycznia 2000 roku, gdy poseł AWS Gabriel Janowski blokował mównicę sejmową, a następnie skakał oraz całował po rękach kobiety i mężczyzn, twierdząc później, że ktoś podał mu środki odurzające, jestem zdania, że osoby kandydujące na funkcje publiczne winny przechodzić szczegółowe badania psychologiczne, a w razie potrzeby również psychiatryczne.
Minione ćwierćwiecze utwierdziło mnie w tym przekonaniu. I nie chodzi jedynie o ludzi piastujących stanowiska i funkcje w centralnych organach ustawodawczych i wykonawczych, ale także wszędzie tam, gdzie decydujący jest głos ludu, a więc również w samorządach.
Krajowa debata publiczna od dawna przypomina dół kloaczny, w którym babrają się w dużej mierze osobnicy z zaburzeniami, rozchwiani emocjonalnie, prymitywni, niedouczeni, za to z poczuciem misji, która najczęściej sprowadza się do nic nieznaczących gestów, symboli albo inicjatyw. Dziwnym zbiegiem okoliczności są to najczęściej działacze lub sympatycy ugrupowań narodowo-socjalistycznych, takich jak np. Prawo i Sprawiedliwość. Innymi słowy: chamstwo w państwie ma się bardzo dobrze.
→ (mb)
20.03.2026
• foto: Freepik

Jaki sens jest w tym, żeby funkcję marszałka pełnił pedofil i zatwardziały seksoholik, kiedy „oficjalnie” jesteśmy narodem ultrakatolickim, a bez świętej panienki oraz bez powoływania się na Ojca Świętego nie jesteśmy w stanie niczego zrobić? Ostatnio Pan Redaktor podawał ilość obiektów publicznych nazwanych imieniem papieża Polaka. Liczba ponad 2300 różnych obiektów, instytucji i miejsc w Polsce, to jest liczba imponująca. Przy takim pędzie do świętości powinniśmy spodziewać się innego przebiegu tego, co się dzieje w naszym życiu społecznym. Niestety, znana od dawna zasada „modli się pod figurą, a diabła ma pod skórą” ciągle jest w użyciu.
Pękałem ze śmiechu, kiedy patrzyłem na powiatowego kacyka, który nie przepuścił ponoć żadnej panience, a z pięcioma ślubował sobie miłość aż po grób, i w obecności biskupa padał zawsze na dwa kolana… Co ciekawe, dzisiaj jego syn walczy wraz ze swoją świtą ze zwykłą urzędniczką, która ponoć nie dopilnowała, żeby synalek wygrał wybory. I zastanawiam się, jak w demokratycznym ponoć kraju można zakładać, że w miejscu X wygra wybory właśnie pan Y. Dla mnie rzecz nie do pojęcia… Urzędniczkę usunięto z funkcji, choć przez dwadzieścia lat jej pracy nikt nie miał wobec niej jakiegokolwiek zarzutu…
To tylko jeden z mało chwalebnych przykładów z naszego życia publicznego. Ile tego jeszcze jest? Ile stanowisk obsadzono według zasady „teraz k..a my”? Jak wielka jest liczba urzędów piastowanych przez absolutne beztalencia, których jedyną „kompetencją” jest tkwienie w układzie, który scharakteryzować można krótko „nasizm”…
Autor zastanawiał się nad przejawami kultury, ale czy to, o czym napisałem elementem tej kultury nie jest? Na koniec jeszcze trzy fraszki związane z tematem.
***
Wyszukanych zwrotów i pięknych słów
pełna jest niejednego oracja.
Nie dajcie się zwieść,
małpy, barana czy lisa
nie uczyni człowiekiem dekoracja.
***
Kadry, kadry, kadry …
Nawet zbój, byle swój.
***
Tępy jak osioł,
Głupszy niż ciele.
Wystarczy by w sejmie
Zrobić karierę.
PS.
Dla zmartwionych krótką listą
Mam jeszcze kolejny wersecik:
Za sejmem dopiszcie:
W rządzie, jako prezydent, wojewoda,
Burmistrz, radny albo członek rady nadzorczej –
I będzie prawie komplecik.