Starosta piotrkowski Piotr Łączny (PSL) pojawił się w lokalnym radiu. Podczas rozmowy o sytuacji zadłużonego szpitala przy ulicy Roosevelta wypowiedział krytyczne słowa pod adresem byłego wicemarszałka województwa, mgr. Zbigniewa Ziemby (PiS), z zawodu wyuczonego i wykonywanego nauczyciela historii.
Szczegóły wypowiedzi nie mają większego znaczenia, bo nie o to w tym felietonie chodzi. Cieszy raczej coś innego: prowincjonalni działacze zaczynają atakować siebie nawzajem. Ich spory pokazują bowiem coś, o czym mieszkańcy regionu wiedzą od dawna. Za nośnymi, przedwyborczymi hasłami i obietnicami kryją się oślizgłe układy, ambicje i wzajemne pretensje.
Szpital przy Roosevelta jest tylko pretekstem. Zadłużenie tej placówki nie powstało wczoraj ani przedwczoraj. To efekt wielu lat błędnych decyzji podejmowanych przez tych samych dyletantów i drobnych cwaniaczków, którzy dziś chętnie występują w roli surowych recenzentów cudzych błędów. W polskim grajdole istnieje bowiem szczególny mechanizm: wczoraj ktoś współrządził, dziś udaje, że był tylko obserwatorem.
Czytaj: „Rodzina Stachaczyków wybiela starostwo. Łączny mija się z prawdą. W tle miliony złotych”.
Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że obaj bohaterowie tej historii wywodzą się z politycznych środowisk, które od lat trzymają władzę w regionie. Nawet, jak w przypadku Ziemby, gdy pozostają na bocznym torze, są nieustannie gotowi do skoku w nadprzestrzeń wojewódzką. Raz na wozie, raz pod wozem, ale w gruncie rzeczy w tym samym gronie. Dlatego gdy dziś jeden z nich publicznie krytykuje drugiego, brzmi to trochę jak rozmowa współautorów o błędach we wspólnie napisanej książce.
Tragikomiczny, żeby nie powiedzieć haniebny, jest sposób argumentacji Ziemby i powoływania się na pojęcia absolutne jakimi są: prawda, uczciwość, rzetelność, a więc wartości, które w polskiej polityce (nie tylko peryferyjnej) nie istnieją. Ziemba w dwóch postach w Facebooku stwierdził (pisownia oryginalna):
Dziś przed południem z konieczności gościłem w radiowym studiu aby wyjaśnić kłamstwa, które pojawiły się w przestrzeni publicznej.
W mediach powinna liczyć się przede wszystkim prawda. Nie skróty myślowe, nie półprawdy i nie nagłówki tworzone tylko po to, żeby przyciągnąć uwagę.
Słowo ma ogromną moc – może informować, ale może też manipulować. Dlatego tak ważne jest, aby dziennikarstwo opierało się na rzetelności, faktach i odpowiedzialności za przekaz.
Odbiorcy zasługują na pełny obraz rzeczywistości, a nie uproszczone narracje czy wygodne interpretacje. Prawda bywa trudniejsza i mniej „klikalna”, ale tylko ona buduje zaufanie.
Jeśli chcemy zdrowej debaty publicznej, zacznijmy od jednego: mówmy prawdę czyli opisujemy rzeczywistość zgodnie z faktami.

Trudno o bardziej kuriozalną deklarację. Funkcjonariusz obozu, który przez lata budował swoją siłę na systematyczny mataczeniu i manipulowaniu opinią publiczną na niespotykaną w historii Polski skalę, występuje dziś w roli kaznodziei prawdy.
Dlatego słowa o „rzetelności” i „pełnym obrazie rzeczywistości” brzmią dziś jak fragment politycznej groteski. Ludzie, którzy przez lata korzystali z mechanizmu agitacyjnego stworzonego przez psychopatycznych spin doktorów, odkrywają nagle, że istnieje coś takiego jak odpowiedzialność za słowo. Ci, którzy bez większych oporów uczestniczyli w brutalnym i bezczelnym niszczeniu publicznych mediów, zaczynają mówić językiem etyki dziennikarskiej.

To trochę tak, jakby ktoś najpierw podpalał dom, a potem wygłaszał wykłady o bezpieczeństwie przeciwpożarowym.
Karierowicz Ziemba, rzekomy absolwent Collegium Humanum (czytaj: > „Piotrków. Wybory 2024. Zbigniew Ziemba i Tomasz Sokalski z dyplomami Collegium Humanum”), nie ma moralnego prawa powoływać się na pojęcia, które jego własne środowisko polityczne latami kompromitowało. Prawo i Sprawiedliwość zdewastowało elementarne standardy debaty publicznej, zamieniając kontrolowane przez państwo media w gigantyczną gadzinówkę. Jednym z najbardziej jaskrawych symboli tego czasu był Antoni Macierewicz – polityczny patron i mentor Ziemby w okręgu wyborczym nr 10 – osobnik, który z kłamstwa smoleńskiego uczynił narzędzie podtrzymywania swojej pozycji.
Jeszcze bardziej groteskowe jest miejsce, w którym te deklaracje padły. Mówienie o „prawdzie” i „rzetelności” w prywatnej rozgłośni radiowej, która specjalizuje się w produkowaniu niestrawnego bełkotu i służalczych treści opłacanych z samorządowych pieniędzy pokazuje skalę tej hipokryzji.
Jeżeli więc ktoś w takim miejscu zaczyna wygłaszać admonicję o odpowiedzialności za słowo, trudno traktować to inaczej, jak kontynuację zabawy w szambie.
→ M. Baryła
6.03.2026
• grafika: barma/ monica / Gazeta Trybunalska
• o pisarzu Ziembie „GT” pisała wielokrotnie: > kliknij

I jak tu nie kochać red. Baryły?! Kto jeszcze nie bałby się napisać takiej prawdy?! :
„Funkcjonariusz obozu, który przez lata budował swoją siłę na systematyczny mataczeniu i manipulowaniu opinią publiczną na niespotykaną w historii Polski skalę, występuje dziś w roli kaznodziei prawdy.”
Sam bym lepiej tego nie ujął!!!
„Funkcjonariusz obozu, który przez lata budował swoją siłę na systematycznym mataczeniu i manipulowaniu opinią publiczną na niespotykaną w historii Polski skalę” – bo:
1) ZZ czuł się bezkarnie, u boku Antoniego.
2) Był żałosny, jego działania przypominały dno, patologię, rynsztok.
3) W ten właśnie sposób, obaj, zniszczyli PiS w Piotrkowie.
4) Szkoda tylko ciężkiej pracy Prezesa p. Jarosława Kaczyńskiego i innych działaczy PiS.
A kto jest ten Jarosław Kaczyński? Polityczny blagier, bezduszny kombinator, zaprzeczenie mężczyzny. Jaka ciężka praca? Siedzenie w duszym, zapyzialym pokoju i knucie, to jest ta ciężka praca? Zakłamany typ.
renia 4. Naucz się najpierw ortografii, dopiero pisz i oceniaj.
tyle masz do powiedzenia pisowski klakierze? pis przegra wybory i premierem nie zostanie cham Czarnek
Reniu, nie ustępuj byle komu. To, co napisałaś jest absolutną prawdą. Twojego adwersarza poprosiłbym o podanie błędów językowych, które ponoć popełniłaś. Zapytam tylko jeszcze, czy słuchał wczorajszego sapania swojego blagiera. Może i jemu dałby jakąś lekcję?
Całe szczęście, mały świadek koronny z ich politycznego otoczenia ujawnił kilka przestępstw, więc tylko czekać aż będzie afera z obsługą autostrady …