Piotrków. Spór o komunikację miejską. Wiernicki w ogniu krytyki

Spór zbiorowy w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym był głównym tematem dzisiejszej rozmowy z prezydentem Piotrkowa Trybunalskiego Juliuszem Wiernickim na antenie lokalnego radia.

Na początku rozmowy Wiernicki zaznaczył, że formalnie nie uczestniczy w sporze zbiorowym prowadzonym w MZK sp. z o.o. Podkreślał, że choć miasto jest właścicielem spółki, nie jest stroną konfliktu między zarządem a pracownikami. Jednocześnie nie wykluczył radykalnych scenariuszy, jeśli sytuacja finansowa przedsiębiorstwa nie ulegnie poprawie.

Jak wyjaśnił, zgodnie z prawem za bieżące zarządzanie spółką odpowiada jej prezes, a funkcję kontrolną pełni rada nadzorcza. Rolą miasta, jako właściciela, jest nadzór właścicielski, nie zaś bezpośrednie ingerowanie w decyzje kadrowe czy negocjacje płacowe.

Prezydent przyznał jednak, że jest żywo zainteresowany sytuacją, ponieważ kluczowe pozostaje zapewnienie mieszkańcom ciągłości komunikacji miejskiej oraz utrzymanie miejsc pracy.

W trakcie wywiadu padła informacja o skali finansowego wsparcia miasta dla spółki. Jak wynika z wypowiedzi prezydenta, do funkcjonowania MZK samorząd dokłada rocznie ponad 20 mln zł, finansując usługę przewozową w oparciu o tzw. cenę wozokilometru.

Wiernicki ocenił kondycję kapitałową spółki jako bardzo trudną i zaznaczył, że obecnie priorytetem jest zarządzanie kryzysem, a nie rozliczanie wcześniejszych decyzji personalnych czy zarządczych.

Według informacji przekazanych prezydentowi przez zarząd spółki, żądania pracowników dotyczą podwyżek na poziomie około 4 proc. Wiernicki zwrócił uwagę, że o sporze zbiorowym dowiedział się przede wszystkim z mediów, a przedstawiciele załogi nie prowadzili wcześniej rozmów z organem właścicielskim.

Podkreślił również, że do jego gabinetu nikt oficjalnie nie zgłosił się z postulatem negocjacji, mimo pojawiających się w przestrzeni publicznej opinii, że poprzednie władze miasta bezpośrednio angażowały się w podobne sprawy.

– Jeśli wcześniej dochodziło do ręcznego sterowania spółką, to powinny się tym zająć odpowiednie organy. Ja tego robił nie będę – stwierdził.

Prezydent odniósł się także do informacji o niskich zarobkach kierowców. Według danych, którymi dysponuje urząd miasta, średnie wynagrodzenie w MZK – bez premii jubileuszowych i frekwencyjnych – wynosi niespełna 8 tys. zł brutto, a w przypadku kierowców i mechaników około 7,5 tys. zł brutto.

Jak zaznaczył, rozbieżności między przekazem medialnym a danymi finansowymi wymagają spokojnej rozmowy wszystkich stron.

Wiernicki potwierdził, że miasto czeka obecnie na plan naprawczy dla spółki. Od jego wyników zależeć ma przyszłość przedsiębiorstwa.

Jeśli działania naprawcze okażą się skuteczne, MZK sp. z o.o. ma dalej funkcjonować. Prezydent nie ukrywa jednak, że w przypadku braku współpracy i poprawy sytuacji finansowej możliwe są bardziej radykalne rozwiązania, włącznie z likwidacją spółki – scenariuszem znanym już z innych samorządów.

Pytany o ewentualny strajk, który mógłby sparaliżować miasto, prezydent wyraził nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie. Jednocześnie przyznał, że samorząd musi być przygotowany na różne warianty rozwoju wydarzeń i posiada „plan B”, choć nie ujawnił jego szczegółów.

Jak podkreślił na zakończenie rozmowy, jego podstawowym zobowiązaniem pozostaje interes mieszkańców i stabilność funkcjonowania miasta.

Spór w komunalnej spółce pozostaje więc nierozstrzygnięty, a najbliższe tygodnie pokażą, czy konflikt zakończy się porozumieniem, czy pogłębi kryzys w miejskiej komunikacji.

Komentarz

Słowa Wiernickiego o sporze zbiorowym w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym brzmią jak przykład politycznego dystansowania się od problemu, za który, niezależnie od konstrukcji prawnych, odpowiada władza miasta. Prezydent Piotrkowa przekonuje, że nie jest stroną konfliktu i nie może ingerować, ponieważ spór dotyczy zarządu spółki oraz pracowników. Tymczasem mieszkańcy nie wybierali prezesa MZK ani rady nadzorczej. W wyborach samorządowych w 2024 roku wybrali prezydenta i to on ponosi polityczną odpowiedzialność za funkcjonowanie spółek komunalnych.

Wiernicki objął urząd po wyraźnym zwycięstwie i z silnym mandatem zmiany stylu zarządzania miastem. W momencie jednego z najpoważniejszych kryzysów miejskiej spółki przyjmuje jednak rolę obserwatora, powołując się na formalne ograniczenia. Argument o autonomii zarządu jest tylko częściowo prawdziwy. Miasto pozostaje stuprocentowym właścicielem MZK, a prezydent wykonuje funkcje właścicielskie, co oznacza realny wpływ na strategię, nadzór i kierunek zmian. Twierdzenie, że „nie może” reagować, jest więc raczej wyborem politycznym niż brakiem narzędzi.

W wywiadzie uderza również przenoszenie ciężaru odpowiedzialności na pracowników i związki zawodowe. Jednocześnie prezydent przyznaje, że o sporze dowiedział się z mediów. To nie dowód na winę załogi, lecz sygnał słabo działającego nadzoru właścicielskiego. Konflikt w miejskiej spółce nie eskaluje sam z siebie.

Niepokój budzą także publiczne sugestie możliwej likwidacji spółki. W sytuacji kryzysowej mieszkańcy oczekują planu działania, a nie ostrzegania przed najczarniejszym scenariuszem. Takie komunikaty nie stabilizują sytuacji, lecz zwiększają napięcie.

Wywiad prezydenta nabiera dodatkowego znaczenia w zestawieniu z danymi finansowymi dotyczącymi transportu miejskiego, które „Gazeta Trybunalska”, jako jedyna, opisała w styczniu w artykule „Piotrków. Szokujące koszty dopłat do transportu i symulacja na kolejne lata”. Z dokumentów wynika, że dopłaty miasta do komunikacji publicznej wzrosły z ponad 12,2 mln zł w 2020 roku do ponad 26,2 mln zł w 2025 roku, czyli o przeszło 100 procent w ciągu pięciu lat. Jednocześnie tempo wzrostu tych wydatków znacząco przewyższa dynamikę budżetu miasta.

Problem MZK nie pojawił się więc wraz ze sporem zbiorowym. Narastał latami i dziś osiągnął moment kulminacyjny. Prognozy pokazują, że przy utrzymaniu obecnych trendów wydatki na komunikację miejską mogą w kolejnych latach stać się jednym z największych obciążeń finansowych miasta.

Mieszkańcy nie oczekują od prezydenta ręcznego sterowania spółką, lecz przywództwa: diagnozy, decyzji i jasnego kierunku zmian. Brak reakcji także jest decyzją – tyle że taką, która przesuwa kryzys w czasie i zwiększa jego koszty.

Po niespełna dwóch latach od wyborów coraz wyraźniej widać, że największym problemem obecnych władz nie jest już dziedzictwo poprzedników, lecz brak rozstrzygnięć. W samorządzie odpowiedzialność zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończą się tłumaczenia o braku kompetencji. Jeśli więc prezydent nie jest stroną w sporze dotyczącym spółki finansowanej dziesiątkami milionów złotych z publicznych pieniędzy, pojawia się zasadnicze pytanie: kto w takim razie odpowiada za przyszłość komunikacji miejskiej w Piotrkowie?

Złowieszczy scenariusz o bankructwie gminy kreślony na przestrzeni lat przez „Gazetę Trybunalską” staje się coraz bardziej realny. Infantylizm, niekompetencja, partykularne interesy, krótkowzroczność władz mogą doprowadzić Piotrków do finansowej katastrofy,

Wiernicki prędzej czy później straci stanowisko, kwestią do rozstrzygnięcia będzie tylko forma. Podobnie stanie się z jego najbliższymi współpracownikami. Ci ludzie nie nadają się do rządzenia miastem. Kryzys w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym ostatecznie obnażył ich nieudolność.

→ M. Baryła

9.01.2026

• collage: barma / Gazeta Trybunalska

• więcej o MZK sp. z o.o.: > tutaj

 

 

3 Replies to “Piotrków. Spór o komunikację miejską. Wiernicki w ogniu krytyki

  1. Ile procent podwyżki dostał prezydent ? Jakie pomysły wdrożył nowy prezes i rada nadzorcza ?

    Pensje, premie, jubilatki itd. powinny zostać ujawnione bez personaliów, tylko same stanowiska i widełki zarobków, bo tam być może jest tak, że szeregowy pracownik nalewający paliwo mógł zarabiać więcej niż kierowca, który jednak musi mieć większe umiejętności …zarobki trzeba porównać z innymi miastami itd.

    Potrzeba zrobić szczegółowy audyt, pytanie tylko czy ktoś z rządzących ma kompetencje do jego przeprowadzenie i analizy …

  2. Czy Miasto dopłacało do minibusów? Chyba musiało dawać im duże pieniądze, skoro tak zaciekle z nimi walczyło. To teraz niech walczy z MZK.

  3. Tak się zastanawiam czy trudno jest sfałszować lokalne wybory? W prawdzie nie mam zielonego pojęcia jak to działa, jak jest liczone, wprowadzane, przesyłane, weryfikowane itp., ale jakby wszyscy byli swoi do pewnego punktu w tym algorytmie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *