Wydawca portalu informacyjnego „epiotrkow.pl” , Tomasz Stachaczyk, opublikował 13 marca artykuł pt. „Bezpłatne 30 minut parkowania. Kto zyskał, kto stracił?”, dotyczący funkcjonowania Strefy Płatnego Parkowania (SPP) w Piotrkowie Trybunalskim.
Już na wstępie autor stwierdza:
Opinie operatora strefy oraz Zarządu Dróg i Komunikacji są zgodne – pierwsze 30 minut parkowania bez opłaty wprowadziło bałagan w funkcjonowaniu systemu. Zaparkowanie pojazdu staje się coraz większym problemem, a sumaryczne wpływy z tytułu opłat parkingowych – jeśli nawet spadły – to stosunkowo nieznacznie.
W swojej argumentacji Stachaczyk pozycjonuje się jako orędownik powrotu do wcześniejszego stanu, podkreślając rzekome negatywne skutki darmowego postoju, jednocześnie ignorując fakt, że wpływy z opłat spadły jedynie nieznacznie. Końcowy wniosek autora, że mniejsze wpływy rzekomo obciążają budżet miasta, stoi w sprzeczności z jego wcześniejszą obserwacją.
Fałszywie brzmią też uwagi dotyczące dbałości o budżet w ustach osoby, która swoje „imperium” medialne zbudowała w dużej mierze dzięki wpływom z samorządów za publikację śmieciowych, propagandowych materiałów prasowych i utrzymywaniu dobrych relacji z władzami lokalnymi.
Czytaj: „Piotrków. Obrzydliwa postawa Stachaczyka”.
Najistotniejszym brakiem merytorycznym artykułu jest jednak pominięcie pełnych danych finansowych. Stachaczyk podaje spadek wpływów w 2025 roku oraz wzrost opłat dodatkowych i abonamentów, ale nie informuje, ile z tych środków trafia do ZDiUM, a ile zostaje u operatora strefy (Citi Parking Group S.A.) w formie prowizji. Bez tych informacji nie można ocenić faktycznego kosztu darmowych 30 minut dla miasta.
Autor koncentruje się na skutkach organizacyjnych wprowadzenia darmowych minut; wskazuje spadek rotacji miejsc i zwiększenie nadużyć, jednak opis jest w przeważającej mierze jakościowy, bez precyzyjnych danych liczbowych.
„Bałagan w funkcjonowaniu systemu” – stwierdza Stachaczyk występując w roli obrońcy operatora SPP. Jednak jeśli faktycznie pojawiają się problemy w funkcjonowaniu systemu, logicznym wnioskiem powinno być jego udoskonalenie lub zmiana procedur, a nie przypisywanie winy użytkownikom czy kierowcom korzystającym z darmowych 30 minut. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy tu do czynienia z narracją jednostronną, a nie pełną analizą. Chyba, że jest to kolejny tekst sponsorowany i zapomniano poinformować o tym fakcie czytelników.
Język wydawcy „epiotrkow.pl” jest wyraźnie krytyczny i nacechowany emocjonalnie – użycie określeń typu „populistyczny wyścig” czy „kosztowny eksperyment” przesądza o subiektywnej ocenie autora. Brakuje też komentarzy urzędników zawierających szczegółowe rozliczenia finansowe.
Co istotne, artykuł Stachaczyka w sposób niepełny przedstawia kwestię decyzji o darmowych minutach. Choć inicjatywa wyszła od radnych Agnieszki Chojnackiej i Mariusza Maciołka, ostateczna decyzja o wprowadzeniu darmowego postoju została podjęta przez całą radę miasta w drodze uchwały. Warto to wyraźnie zaznaczyć, aby uniknąć wrażenia, że decyzja należała wyłącznie do dwojga osób.
Stachaczyk porusza kwestie organizacyjne i społeczne związane z funkcjonowaniem SPP, ale nie jest rzetelny w ujęciu finansowym. Dla porównania, *Gazeta Trybunalska* już w 2022 roku w artykule „Piotrków. Ile miasto zarabia na płatnym parkowaniu?” przedstawiła szczegółowo wpływy i zyski ZDiUM oraz operatora SPP, pokazując rzeczywisty rozkład przychodów i kosztów.
Reasumując należy stwierdzić, że głos Stachaczyka cechują się chaotyczną strukturą myślową. Czytelnik nie dowiaduje się jasno, co jest głównym celem tekstu – czy chodzi o wykazanie skutków finansowych darmowych 30 minut, trudności organizacyjno-technicznych systemu SPP, czy też o zdyskredytowanie radnych Chojnackiej i Maciołka. Taki brak spójności utrudnia rzetelną ocenę materiału i sprawia, że tekst staje się przede wszystkim subiektywną prezentacją autora, a nie wiarygodną analizą.
→ K. Kozielski
13.03.2026
• zdjęcie ilustracyjne: Freepik
• więcej tekstów o piotrkowskiej radzie miasta: > tutaj
• czytaj także „Piotrków. Pierwsza inicjatywa dwojga nowych radnych”
• czytaj także: > „Ludzie listy piszą… ale także dzwonią. Parking na Szkolnej”

Stachaczyk jest wrzodem na mapie miasta. Przyczyna jego „popularności” jest jedna: zarówno Chojniak, jak i Wiernicki oraz cała grupa radnych w obecnej i poprzednich kadencjach wierzy, że bez radia i portalu Stachaczyka nie można wygrać wyborów i sprawować władzy. Jest to myślenie absolutnie nie mające potwierdzenia w faktach, gdyż słuchalność i poczytność jego mediów jest stosunkowo niewielka i ogranicza się tylko do tych, którzy interesują się działaniami samorządu.
A jak wzrosły opłaty za anteny na kominach ciepłowni ? Czy może nie wzrosły ?
Decydując się na zatrudnienie firmy zewnętrznej i wypłacając jej całkiem niemałą kasę pan Sz. powinien – tym bardziej, że pełnił funkcję rzecznika mieszkańców – mieć jakiekolwiek pojęcie o ewentualnych kosztach, które musiałoby ponosić miasto prowadząc na własny rachunek pobór opłat za parkowanie. Czy w pozostawionej przez niego dokumentacji jest jakikolwiek ślad tego, że próbował te koszty szacować? Chętnie poczytam… Może redakcja wystąpi o udostępnienie stosownych dokumentów. Bo chyba pan Sz. nie spał w robocie i tylko ograniczał się tylko do potrącania sobie prowizji od tego, co zebrał prywatny operator systemu?
Szanowny Panie. Szokalski podobnie jak jego poprzednik, świętej pamięci Byczyński, ograniczali się do lepienia kulek z nosa i sprawdzaniu własnych rachunków bankowych.
Chyba, że zapadła się jakaś studzienka kanalizacyjna pamiętająca jeszcze Gomułkę, wtedy wszczynali dochodzenie dlaczego doszło do jej ,,erozji”
,,Chu.e du.y i kamieni kupy’