Od stycznia działa w Polsce system kaucyjny obejmujący głównie plastikowe butelki do 3 litrów i metalowe puszki do 1 litra. Wkrótce może objąć także szklane butelki po alkoholu – tzw. małpki oraz standardowe butelki po wódce i winie.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada, że już w czerwcu mają zapaść decyzje dotyczące rozszerzenia systemu. Jak poinformowała wiceministra klimatu Anita Sowińska w rozmowie z Polskim Radiem 24, resort chce podjąć „kierunkowe decyzje dotyczące poszerzenia systemu”, a chodzi przede wszystkim o szkło jednorazowego użytku. Powód jest prosty: właśnie takie butelki bardzo często trafiają do lasów i przestrzeni publicznej zamiast do recyklingu.
Na razie poza systemem pozostają również opakowania po produktach mlecznych, ale resort od początku wdraża przepisy etapowo, tłumacząc to koniecznością dostosowania sklepów i operatorów do nowych obowiązków. Samo ministerstwo przyznaje, że włączenie szkła jest znacznie trudniejsze logistycznie niż obsługa plastiku czy puszek – butelki są cięższe, wymagają innego transportu i innych rozwiązań w butelkomatach.
Według szacunkowych danych od początku działania systemu do końca marca zebrano już około 520 mln pustych opakowań. Problemem nadal pozostaje jednak infrastruktura – punktów zwrotu i automatów jest wciąż zbyt mało. Wydaje się, że pełne nasycenie rynku nastąpi dopiero w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat.
Docelowo resort chce także wzmocnić system opakowań wielorazowych na wzór Niemiec, tak aby standardowa butelka mogła krążyć w obiegu nawet kilkadziesiąt razy. To oznacza, że system kaucyjny ma być nie tylko narzędziem porządkowania odpadów, ale także zmianą modelu gospodarki opakowaniami.
→ oprac. red.
27.04.2026
• foto: Freepik

Aj waj, ale mają problem! W czasach mojej młodości wchodziło się do sklepu z butelkami, a wychodziło się z czystą forsą. Jak było tego dużo, to pani ekspedientka przynosiła lub podsuwała pojemnik i się ładowało… A w dzisiejszej Polsce to jest jakiś problem, którym muszą zajmować się ministry, ich urzędniki, cały sejm i setki ekspertów. Czy w tej „demokracji” wyśta na łeb poupadali, że nie jesteście w stanie poradzić sobie z prostym zagadnieniem? Uśmiechnął bym się chętnie!