Ludzie listy piszą… Nieprawidłowe oznakowanie ulicy Rycerskiej?

W połowie lutego tego roku czytelnik „Gazety Trybunalskiej” pisał w nadesłanym e-mailu: „Ostatnio kontaktowałem się z Państwem w przedmiotowej sprawie pod koniec listopada ubiegłego roku. Jak widać jeszcze stan oznakowania nie został wprowadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami”.

I dalej dodawał: „Rozważana droga posiada najprawdopodobniej status drogi wewnętrznej. I w tym kontekście zwracam też uwagę Państwa na treść art. 85a KW.  Posyłam w załączeniu kilka istotnych wskazówek.”

Chodzi o zmianę organizacji ruchu na ulicy Rycerskiej od Wojska Polskiego do Sieradzkiej, którą wprowadzono w lipcu 2025 r. (czytaj: > „Piotrków. Rycerska. Nowa organizacja ruchu. Będą mandaciki”).

24 marca pan Roman nadesłał kolejną wiadomość z dołączonymi pismami skierowanymi do Wojewody Łódzkiego Doroty Ryl. Poniżej zamieszczamy ich treść.

Pismo przewodnie. Kliknij, aby powiększyć.

 

Dodać należy, że zmiany na piotrkowskich ulicach, często absurdalne, są wynikiem radosnej działalności Adama Baka, dla którego utworzono etat Inżyniera Miasta wkrótce po wygranych wyborach samorządowych przez jego szwagra Juliusza Wiernickego – prezydenta Piotrkowa.

→ red.

6.10.2025

• grafika: barma / Gazeta Trybunalska

• więcej o ruchu drogowym: > tutaj

 

 

7 Replies to “Ludzie listy piszą… Nieprawidłowe oznakowanie ulicy Rycerskiej?

  1. Czytam od kilku dni i nadziwić się nie mogę; ile można spiep…ć w tak prościutkiej sprawie?! „Gratulacje” dla pana jinrzyniera i jego słurzp… Będzie piotrkowska nagroda jobla, mój głos masz z pewnością!

  2. Z kontrolami to sprawdziłem i istotnie, w rozporządzeniu o szczegółowych warunkach zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem jest w § 10 ust. 5 napisane jest wprost, że kontrolę oznakowania przeprowadza się przynajmniej raz na 6 miesięcy. Na drogach wewnętrznych ze strefą zamieszkania (omawiany fragment ul. Rycerskiej) lub strefą ruchu raz na 12 miesięcy.

    Uwagi o tablicach kierunkowych bardzo słuszne. Jak je już mamy, to niechże będą poprawnie wykonane i aktualne, inaczej stanowią jedynie wątpliwą ozdobę przestrzeni publicznej. Przykładów jest oczywiście znacznie, znacznie więcej, to co tu zostało wymienione to jedynie kilka z brzegu.

    Ciężar dziadostwa przeniósł się w tej kadencji na biuro inżyniera miasta, bo ono jest zarządcą ruchu. Zarządcą drogi jest ZDiUM, za poprzedniego umiłowanego przywódcy mgr. inż. Krzysztofa Chojniaka obie te funkcje były zintegrowane w ZDiUM. Na zarządcy ruchu ciążą obowiązki zaprojektowania organizacji ruchu, kontroli poprawności jej realizacji przez zarządcę drogi i praca nad ulepszeniami. W przypadku miast na prawach powiatu za obie rzeczy (zarządzanie ruchem i drogą) odpowiada miasto, u nas sobie to po prostu tak podzielono wewnętrznie.

    Rzeczywistość jest taka, że lepiej jest zrobić coś medialnego, np. tak jak ostatnio z wielkimi fanfarami namalowano niemające absolutnie żadnego pokrycia w przepisach napisy „przejdź offline” przed przejściami dla pieszych na ul. Roosevelta, niż zająć się porządną, mrówczą pracą polegającą na kontroli istniejącego oznakowania, uzupełniania potężnych braków w dokumentacji. Bo z jednego zrobi się rolki czy inne shortsy albo tik toki, a z drugim to nie bardzo można się pochwalić, bo co to kogo obchodzi.

    Z tym że nawet te medialne akcje mają swoje babole. Przykładem jest słynny kontrapas rowerowy na ul. Szkolnej. Tak dobrze wykonany, że nie można w niego skręcić rowerem z Armii Krajowej, bo nie ma wyłączenia spod zakazu skrętu w prawo dla rowerów. I tak sobie to jest i nikomu nie przeszkadza na tych obowiązkowych kontrolach co pół roku.

    Zrobili ulicę Morsów? Zrobili. A że skrzyżowanie z nią odwołuje podniesienie ograniczenia do 70 km/h na Miast Partnerskich? A kogo to obchodzi, i tak ustawimy później przed skrzyżowaniem z Wolborską nadmiarowe ograniczenia do 50 km/h. Kierowcy przeżyją.

    I tak w kółko można. Mamy nieprawidłowo ustawiony obszar zabudowany w ciągu Miast Partnerskich, mamy braki odwołania ograniczeń szybkości po progach zwalniających, 50 km/h na wąskich uliczkach starego miasta i jeszcze długo by można wyliczać. Już nie mówię o miejscach, które może i są zgodne z przepisami, ale powinny mieć zmienioną organizację ruchu ze względu na bezpieczeństwo. Można naprawdę wykazać się porządną robotą i sobie zbudować na tym karierę. A można też pajacować na fejsbuku.

    Do listy winnych można oprócz biura inżyniera miasta czy ZDiUM należałoby też dopisać policję, która ma wydział ruchu drogowego i umocowanie prawne (a nawet obowiązek w części przypadków) do opiniowania projektów organizacji ruchu. I tak jej na tym w Piotrkowie zależy, że nawet nie wysłała na ostatnie posiedzenie Miejskiej Rady BRD (które odbyło się 1 grudnia 2025) swojego przedstawiciela. Słowa inżyniera miasta, także zakładam, że nie kłamie.

    1. „Do listy winnych można oprócz biura inżyniera miasta czy ZDiUM należałoby też dopisać policję, która ma wydział ruchu drogowego i umocowanie prawne (a nawet obowiązek w części przypadków) do opiniowania projektów organizacji ruchu. I tak jej na tym w Piotrkowie zależy, że nawet nie wysłała na ostatnie posiedzenie Miejskiej Rady BRD (które odbyło się 1 grudnia 2025) swojego przedstawiciela. Słowa inżyniera miasta, także zakładam, że nie kłamie.”

      Policja to takie same tluki i lenie jak czarne. Ludzie bez inicjatywy, godności, odpowiedzialności.

  3. Pan Roman nie jest w błędzie. Rycerska jest w obecnej wersji wykazu dróg wpisana jedynie na odcinku od pl. Niepodległości do Szewskiej. Pytanie, na ile można ufać temu wykazowi, skoro literówkę można znaleźć na stronie tytułowej tego wspaniałego opracowania… Aczkolwiek wersję pana Romana uprawdopodobnia fakt, że wcześniej były postawione znaki strefa ruchu, które stawia się na drogach wewnętrznych, gdzie obowiązuje PoRD.

    Koncepcja i plan organizacji ruchu są radosną twórczością pana Baka, jest on podpisany i zapieczętowany na planie organizacji ruchu uzyskanym z UM w rubryce „opracował” i „projektant”. Projekt był skonsultowany z głównym specjalistą w dziale utrzymania obiektów drogowych panem Rafałem Szewczykiem, który też się podpisał i podbił pieczątką to cudo.

    Tabliczka T-22 (nie dotyczy rowerów) też nie jest prawidłowa, bowiem na ulicy Sieradzkiej (jak innych wlotach starego miasta) jest ustawiony znak B-1 z radosnym stosem wyłączeń, wśród których nie ma rowerów. Czyli mamy ślepą uliczkę, która niby nie dotyczy rowerów, ale formalnie rowerem dalej nie można jechać. Sprytne. Dodajmy, że nie ma też zakazu skrętu w prawo, więc nieświadomy rowerzysta (będący na przykład zbłąkanym turystą, na co szanse w Piotrkowie są małe, ale niezerowe) może wjechać pod prąd w Sieradzką z pełnym przekonaniem, że mu wolno (znaku B-2 zakaz wjazdu też nie ma na Sieradzkiej o ile kojarzę).

    Ustawienie D-41 przy skrzyżowaniu z Sieradzką też jest conajmniej nieszczęśliwe, bo w lecie zasłania go ogródek piwny pubu. Do sprawdzenia czy w ogóle można stawiać takowe wyłącznie po lewej stronie drogi, mi się już nie chce tego szukać w rozporządzeniu. Pomijam kretynizm tego, że na starym mieście nie ma strefy zamieszkania, przez co formalnie takimi arteriami jak Sieradzka, Łazienna-Mokra czy Szewska można pruć 50 km/h, nie można jeździć rowerem, a piesi muszą spylać na części dla nich przeznaczone (nie zawsze mogą, bo czasem stoją jakieś ogródki piwne i podobne).

    Mam teorię, że taka niejednoznaczność (tzn. partactwo) projektu jest uzasadnione kwikiem jaki by się podniósł, gdyby zmieniono parkowanie na całej długości na równoległe (jak by wypadało, jeśli już je dopuszczamy tam). Bo teraz jest jakoś dziwnie tak, że najpierw (od strony ul. Wojska Polskiego) staje się równolegle, a później za wjazdem na parking „centrum handlowego” magicznie zaczynamy parkować na ukos.

    Reasumując, biuro inżyniera miasta jest dobre w działaniach PR-owych (w szczególności w lansowaniu się w mediach społecznościowych), natomiast jak trzeba przygotować coś poniekąd nudnego, ale porządnie, to już jest problem. Widać, ile można Z obowiązkiem kontroli oznakowania co bodajże pół roku i wymiany, naprawy i uzupełniania takowych chyba też jest lichutko. Ani efektów za bardzo nie widać (pełno pomazanych i obklejonych znaków w całym mieście, od miesięcy) ani nie bardzo wiadomo, względem czego powinniśmy kontrolować, skoro większość (chyba nawet miażdżąca) ulic w Piotrkowie nie ma planów organizacji ruchu. Ba, nawet o ile mi wiadomo harmonogram prac nad takowymi to jest pieśń przyszłości, planowane jest jego powstanie bodajże gdzieś na drugą połowę roku.

    1. Z tą kontrolą oznakowania to masz rację.
      Podam 4 przykłady:
      1. Od kilkunastu lat w całym mieście stoją tablice przeddrogowskazowe E-1 z nieaktualnymi numerami dróg krajowych: zamiast A1 jet samo 1, a zamiast S8 samo 8.
      Na dowód zdjęcie z Al. Armii Krajowej: https://maps.app.goo.gl/c93sKihwcZmxnwzM7
      Brakuje tam również kierunku na Wieluń, gdzie od ponad 11 lat biegnie wydłużona DK74:
      „Na podstawie Zarządzenia nr 62 Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad z dnia 22 grudnia 2014 roku zmieniające zarządzenie w sprawie nadania numerów drogom krajowym, przebieg drogi krajowej nr 74 został wydłużony od Sulejowa przez Piotrków Trybunalski, Bełchatów, Wieluń aż do węzła „Wieluń” z drogą ekspresową S8 w miejscowości Walichnowy.”
      Przykład z ul. Ślaskiej, gdzie jest już S8, ale nie ma A1 oraz kierunku na Bełchatów i Wieluń:
      https://maps.app.goo.gl/Fv9mzT9CWzd5oov4A

      2. Na remontowanym w ostatnich latach skrzyżowaniu Al. Armii Krajowej i ul. Wojska Polskiego postawiono co prawda tablice z numerami dróg A1 i S8, ale błędnie podano numer międzynarodowy – E75 zamiast E67 i to na 3 wlotach: wschodnim, północnym i zachodnim:
      https://maps.app.goo.gl/TTntVonXePgvTnay8
      Za co ci ludzie biorą wypłaty z naszych podatków?!

      3. Na remontowanym obecnie odcinku ul. Wolborskiej i Rakowskiej również jest oznakowanie ze starymi numerami dróg oraz brakiem kierunków: 74 Kielce i 74 Bełchatów, Wieluń. Kto zatwierdził taki bubel?
      https://iv.pl/images/9ddd9397ef244357d708a975a3e5cc2b.jpeg
      https://iv.pl/images/14106204e0d5dc08d6e29859104f83f4.jpeg

      4. A na koniec wisienka na torcie: skrzyżowanie ul. Żelaznej i Roosevelta brakuje na wlocie ul. Żelaznej po lewej stronie znaku A-7 „ustąp pierwszeństwa”, który zgodnie z obowiązującym przepisami powinien tam być. Ten brak może być przyczyną wypadku, ale jakoś „fahofcy” ze ZDiUM-u jak i inżynier miasta tego nie widzą:
      https://maps.app.goo.gl/nK3BSbjy9K1X4G989

      A przepis mów jasno i wyraźnie:
      ROZPORZĄDZENIE
      MINISTRA INFRASTRUKTURY 1
      z dnia 3 lipca 2003 r.
      w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach
      „1.5. Umieszczanie znaków
      1.5.1. Zasady ogólne
      Znaki umieszcza się:
      1) po prawej stronie jezdni lub nad jezdnią, jeżeli dotyczą jadących wszystkimi pasami ruchu;
      2) nad poszczególnymi pasami ruchu, jeżeli dotyczą jadących tylko tymi pasami ruchu;
      3) po lewej stronie jezdni:
      a) samodzielnie, jeżeli dopuszczają to przepisy rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych,
      b) jako powtórzenie znaków umieszczonych po prawej stronie na drogach dwujezdniowych, których jezdnie posiadają więcej niż jeden pas ruchu, przy czym jako obowiązkowe dotyczy to znaków kategorii A, B (z wyjątkiem znaków B-35 do B-38), G oraz znaków D-6, D-6a, D-6b,”

      1. Z kontrolami to sprawdziłem i istotnie, w rozporządzeniu o szczegółowych warunkach zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem jest w § 10 ust. 5 napisane jest wprost, że kontrolę oznakowania przeprowadza się przynajmniej raz na 6 miesięcy. Na drogach wewnętrznych ze strefą zamieszkania (omawiany fragment ul. Rycerskiej) lub strefą ruchu raz na 12 miesięcy. Uwagi o tablicach kierunkowych bardzo słuszne. Jak je już mamy, to niechże będą poprawnie wykonane i aktualne, inaczej stanowią jedynie wątpliwą ozdobę przestrzeni publicznej. Przykładów jest oczywiście znacznie, znacznie więcej, to co tu zostało wymienione to jedynie kilka z brzegu. Ciężar dziadostwa przeniósł się w tej kadencji na biuro inżyniera miasta, bo ono jest zarządcą ruchu. Zarządcą drogi jest ZDiUM, za poprzedniego umiłowanego przywódcy mgr. inż. Krzysztofa Chojniaka obie te funkcje były zintegrowane w ZDiUM. Na zarządcy ruchu ciążą obowiązki zaprojektowania organizacji ruchu, kontroli poprawności jej realizacji przez zarządcę drogi i praca nad ulepszeniami. W przypadku miast na prawach powiatu za obie rzeczy (zarządzanie ruchem i drogą) odpowiada miasto, u nas sobie to po prostu tak podzielono wewnętrznie. Rzeczywistość jest taka, że lepiej jest zrobić coś medialnego, np. tak jak ostatnio z wielkimi fanfarami namalowano niemające absolutnie żadnego pokrycia w przepisach napisy „przejdź offline” przed przejściami dla pieszych na ul. Roosevelta, niż zająć się porządną, mrówczą pracą polegającą na kontroli istniejącego oznakowania, uzupełniania potężnych braków w dokumentacji. Bo z jednego zrobi się rolki czy inne shortsy albo tik toki, a z drugim to nie bardzo można się pochwalić, bo co to kogo obchodzi. Z tym że nawet te medialne akcje mają swoje babole. Przykładem jest słynny kontrapas rowerowy na ul. Szkolnej. Tak dobrze wykonany, że nie można w niego skręcić rowerem z Armii Krajowej, bo nie ma wyłączenia spod zakazu skrętu w prawo dla rowerów. I tak sobie to jest i nikomu nie przeszkadza na tych obowiązkowych kontrolach co pół roku. Zrobili ulicę Morsów? Zrobili. A że skrzyżowanie z nią odwołuje podniesienie ograniczenia do 70 km/h na Miast Partnerskich? A kogo to obchodzi, i tak ustawimy później przed skrzyżowaniem z Wolborską nadmiarowe ograniczenia do 50 km/h. Kierowcy przeżyją. I tak w kółko można. Mamy nieprawidłowo ustawiony obszar zabudowany w ciągu Miast Partnerskich, mamy braki odwołania ograniczeń szybkości po progach zwalniających, 50 km/h na wąskich uliczkach starego miasta i jeszcze długo by można wyliczać. Już nie mówię o miejscach, które może i są zgodne z przepisami, ale powinny mieć zmienioną organizację ruchu ze względu na bezpieczeństwo. Można naprawdę wykazać się porządną robotą i sobie zbudować na tym karierę. A można też pajacować na fejsbuku. Do listy winnych można oprócz biura inżyniera miasta czy ZDiUM należałoby też dopisać policję, która ma wydział ruchu drogowego i umocowanie prawne (a nawet obowiązek w części przypadków) do opiniowania projektów organizacji ruchu. I tak jej na tym w Piotrkowie zależy, że nawet nie wysłała na ostatnie posiedzenie Miejskiej Rady BRD (które odbyło się 1 grudnia 2025) swojego przedstawiciela. Słowa inżyniera miasta, także zakładam, że nie kłamie.

        1. Dodam jeszcze taki kuriozalny przypadek jak koniec obszaru zabudowanego w Al. Sikorskiego przed zlikiwidowanym niedawno skrzyżowaniem z ul. Zawodzie: https://maps.app.goo.gl/UTz4kLxJeCdJirkz7
          Według tego oznakowania można było skręcić w ul. Zawodzie i potem np. w Słowackiego i jechać tam zgodnie ze wspomnianym oznakowaniem 90 km/h.
          Ciekawe jest też ustawienie w tym miejscu znaku E-18a: koniec miejscowości niezgodnie z przepisami. Według tego znaku skład węgla przy ul. Zawodzie oraz węzeł z autostradą A1 nie leżą w Piotrkowie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *