Europejska Prokuratura (EPPO) poinformowała dziś o zatrzymaniu dziewięciu osób w śledztwie dotyczącym wyłudzeń dotacji i prób prania pieniędzy związanych z działalnością placówek opieki nad dziećmi w Gdańsku i Gdyni.
Według komunikatu śledczy badają mechanizm nielegalnego pozyskiwania środków publicznych przeznaczonych na funkcjonowanie żłobków i innych instytucji opieki nad najmłodszymi dziećmi.
Sprawa prowadzona jest przez Europejską Prokuraturę w Warszawie. Zatrzymania przeprowadzono na polecenie EPPO, która odpowiada za ściganie przestępstw godzących w interesy finansowe Unii Europejskiej. Śledztwo obejmuje podejrzenia wyłudzenia dotacji oraz prób legalizowania pieniędzy pochodzących z przestępstwa.
Choć sprawa dotyczy Pomorza, podobne mechanizmy były już wcześniej ujawniane także w województwie łódzkim, w tym w Piotrkowie Trybunalskim.
Już w 2021 roku śledczy informowali o podejrzeniu wyłudzenia około 11 milionów złotych dotacji na fikcyjne przedszkola działające między innymi w Piotrkowie Trybunalskim, Bełchatowie i Radomsku. Według ustaleń prokuratury środki miały pochodzić z dofinansowań przeznaczonych na tworzenie i prowadzenie placówek edukacyjnych. W sprawie zatrzymano kilka osób, a śledztwo prowadziła Prokuratura Regionalna w Łodzi.
W kolejnych latach pojawiały się następne postępowania dotyczące wyłudzeń dotacji oświatowych w regionie. W 2025 roku policja informowała o rozbiciu grupy podejrzanej o wyłudzenie blisko 3 milionów złotych na placówki oświatowe. Śledczy zarzucali podejrzanym między innymi fałszowanie legitymacji i dokumentacji szkolnej. Zarzuty usłyszało 10 osób.
Równolegle Prokuratura Regionalna w Łodzi prowadzi szerokie śledztwo dotyczące niepublicznych szkół i placówek edukacyjnych. Według komunikatów śledczych mechanizm miał polegać m.in. na wykazywaniu fikcyjnych uczniów, osób zmarłych lub przebywających za granicą w celu uzyskiwania dotacji z samorządów. W sprawach tych padały kwoty sięgające dziesiątek milionów złotych.
Także w Piotrkowie Trybunalskim przed sądem toczy się proces dotyczący wyłudzeń dotacji przez właścicielkę jednej z placówek policealnych. Prokuratura zarzuca jej popełnienie ponad 160 przestępstw i wyłudzenie milionów złotych z budżetu miasta oraz powiatu bełchatowskiego.
→ oprac. red.
13.05.2026
• zdjęcie ilustracyjne: Freepik
• więcej o EPPO: > tutaj

Dlatego mnie dziwi, że nikt z polityków pierwszy nie rozpoczął przerzucania się winą za taką skalę wyłudzeń
Gdzie są opisane te nadużycie w piotrkowskich szkołach i kiedy miały miejsce ?
Gdzie było to przedszkole co nie płacili za czynsz i kiedy to było?
Ciekawi mnie trochę fakt milczenie polityków i tego , że nie przerzucają się winą za afery z wyłudzeniami, tak jakby to ich nie dotyczyło… pancerny Marian też dużo mówił, a jak wyszło wszyscy widzimy…
Zosieńko nie dziw się. Przy finasowaniu szeroko pojętej edukacji jest wiele różnych cudacznych wydarzeń. Jest, bo wiele z nich nigdy nie było realnie ściganych. Przestępstwa w tej materii znam od lat, a jedna z moich znajomych kilka sezonów pracowała jako nauczycielka w jednym z liceów – ale w oparciu o sfałszowany dyplom ukończenia szkoły wyższej. Wyobrażasz to sobie? W samym Piotrkowie znane są nadużycia w różnych „szkołach” dla dorosłych. Sam miałem „przyjemność” przyjmowania wniosku o fajne finansowanie pewnej szkoły, która mając dwie sale lekcyjne, jednocześnie prowadziła „kursa” w siedmiu różnych oddziałach. Jakbyś wiedziała na zakup jakiej nieruchomości miały pójść środki, to byś oniemiała. Ja mam szczęście, bo żadnych papierów nie przyjąłem, niczego nie podpisałem i nie ma żadnych śladów tej dziwnej zabawy. A forsy w biznesie było od groma…
Afera z dyplomami za kasę na Collegium Tumanum, to jeden z wielu przejawów nieprawidłowości w tym obszarze. Mogę ci jeszcze powiedzieć, że jedną ofiar tej szajki jest mój były kolega, który na wynajęciu kilku pomieszczeń pod jedno z przedszkoli stracił kilkaset tysięcy. Co ciekawe, nikt w trakcie śledztwa nie zabezpieczył majątku tej złodziejskiej firmy, mimo, że śledztwo było prowadzone przez wiele lat. A był co zabezpieczać, bo złodzieje porzucili masę mebli i sporo innego wyposażenia.
Wybacz, ale to mnie też nie dziwiło, bo kiedy wystawiłem policji człowieka, który w połowie lat 90-ych okradał polskie fabryki obuwia i został za to skazany na 6,5 roku więzienia, siedząc w zakładzie karnym na lubelszczyźnie jeszcze kilka lat po wyroku „przysyłał” mi dyspozycje dotyczące zagospodarowania jego majątku. A sprawozdania miałem wysyłać np. na adres „Krzysztof Sławomir G., zakład karny w Tomaszowie Lubelskim, blok „C”, cela 24″… Kiedy po 20 latach odchodziłem z firmy nikt tym kradzionym majątkiem się nie interesował. A wystarczyło by na wypłacenie „paru” zaległych pensji dla zredukowanych pracowników upadających firm.