Na nagraniach z frontu na Ukrainie widać charakterystyczny szczegół: kolorowe paski taśmy na hełmach, rękawach, czasem na broni. To nie przypadek ani ozdoba. Taki pasek potrafi zdecydować o życiu.
Żołnierze Sił Zbrojnych Ukrainy zaczęli stosować taśmy masowo na początku pełnoskalowej inwazji Rosji. Problem był prozaiczny: mundury obu stron były do siebie bardzo podobne. Ten sam typ kamuflażu, podobny sprzęt, często też wyposażenie pochodzące jeszcze z czasów ZSRR. W terenie, zwłaszcza w mieście albo w lesie, trudno było na pierwszy rzut oka odróżnić, kto jest kim.

Naszywki czy flagi nie zawsze pomagały. Były małe, zasłonięte przez kamizelki albo zwyczajnie niewidoczne w biegu czy przy słabym świetle. Stąd pomysł na coś prostszego. Kolorowa taśma, szeroka i dobrze widoczna. Przyklejona na ramię, nogę, hełm. Czasem kilka pasków naraz. Wystarczy jedno spojrzenie, żeby rozpoznać „swojego”.

Kolory nie są przypadkowe. Na różnych odcinkach frontu mogą oznaczać konkretne oddziały albo kierunki działań. Bywają też zmieniane. Jeśli przeciwnik zaczyna używać tych samych oznaczeń, tracą sens. Dlatego system oznaczeń jest elastyczny.

To rozwiązanie ma jedną zasadniczą zaletę: działa zawsze. W warunkach wojennych jest więcej warte niż zaawansowana technologia.
Kolorowe taśmy widać dziś na większości materiałów z frontu. Stały się jednym z symboli tej wojny. Pokazują, że w sytuacji granicznej liczą się rzeczy najprostsze, które pozwalają uniknąć pomyłki. Zobacz video: ⇒
→ red.
2.05.2026
• foto / źródło: YT / archiwum
• więcej o Ukrainie: > tutaj


Trochę jak w paintballu?