Do „GT” dotarła elektroniczna korespondencja odnosząca się do artykułu Artura Wolskiego opublikowanego 8 maja br. w portalu „epiotrkow.pl” pt. „Pierwowzór i ważny krok w stronę Unii Lubelskiej z 1569 roku. Co się wydarzyło w Piotrkowie w 1501 roku?”.
Autor listu, podpisany jako „Pasjonat historii” zwraca uwagę zarówno na sposób interpretacji wydarzeń historycznych, jak i kwestie związane z warsztatem oraz korzystaniem ze źródeł. Tekst w oryginalnej postaci publikujemy poniżej.
→ red.
11.05.2026
• grafika: fragment portretu króla Aleksandra Jagiellończyka autorstwa Jana Matejki, źródło: MHP
• więcej o Wolskim: > tutaj
• więcej o interwencjach „GT”: > tutaj
Szanowni Państwo,
Z mieszanymi uczuciami zapoznałem się z tekstem historycznym doktora Artura Wolskiego, pracownika dydaktycznego Akademii Piotrkowskiej, który nosi tytuł „Pierwowzór i ważny krok w stronę Unii Lubelskiej z 1569 roku. Co się wydarzyło w Piotrkowie w 1501 roku?”. Artykuł ukazał się w piotrkowskim portalu ePiotrków i dotyczy unii mielnickiej i roli Piotrkowa w relacjach polsko-litewskich początku XVI wieku. Sam temat jest interesujący i zdecydowanie wart przypominania. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy historyczna popularyzacja zaczyna zastępować precyzję.
Dr Wolski przedstawia unię z 1501 roku niemal jako bezpośredni etap prowadzący do Unii Lubelskiej. Już sam tytuł sugeruje bardzo mocną tezę. Czytelnik otrzymuje przekaz, że w Piotrkowie wydarzyło się coś w rodzaju politycznego początku Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Tymczasem sprawa wygląda znacznie bardziej skomplikowanie.
Unia mielnicka była jedną z wielu prób uporządkowania relacji między Koroną a Wielkim Księstwem Litewskim. Wcześniej istniały już unie w Krewie, Horodle czy Wilnie i Radomiu. Sama unia z 1501 roku nie stała się trwałym fundamentem wspólnego państwa. Litewskie elity podchodziły do niej sceptycznie, a część jej postanowień nigdy nie weszła w życie. Dopiero sytuacja polityczna połowy XVI wieku doprowadziła do zawarcia Unii Lubelskiej.
W artykule Wolskiego praktycznie nie ma jednak miejsca na takie zastrzeżenia. Brakuje informacji, że historycy różnie oceniają znaczenie unii mielnickiej. Nie pojawia się szerszy kontekst sporów historiograficznych ani wyjaśnienie, że między rokiem 1501 a 1569 nastąpiło kilkadziesiąt lat zmian ustrojowych, dynastycznych i militarnych. Zamiast tego czytelnik dostaje prosty ciąg wydarzeń prowadzący od Piotrkowa do Lublina.
To właśnie budzi największe wątpliwości. Nie dlatego, że tekst zawiera rażące błędy faktograficzne. Problemem jest sposób budowania znaczenia opisywanego wydarzenia. Piotrków rzeczywiście był ważnym miastem sejmowym i odgrywał dużą rolę polityczną w państwie Jagiellonów. Nie oznacza to jednak, że można przedstawiać go niemal jako miejsce narodzin idei Unii Lubelskiej.
Trudno też pominąć fakt, że autor nie występuje wyłącznie jako publicysta lokalnego portalu. Dr Artur Wolski jest związany z Akademią Piotrkowską i pracuje w Zakładzie Historii. To istotne, ponieważ odbiorca ma prawo oczekiwać od pracownika akademickiego większej ostrożności w formułowaniu tez. W tekstach popularnych można upraszczać, ale uproszczenie nie powinno prowadzić do wzmacniania efektu kosztem proporcji historycznych.
Dodatkowe wątpliwości budzi także sposób korzystania ze źródeł. Końcowy fragment artykułu dotyczący Mielnika został niemal dosłownie przepisany z Wikipedii. Chodzi o zdania:
„Mielnik – wieś w Polsce położona na Wysoczyźnie Drohiczyńskiej, w województwie podlaskim, w powiecie siemiatyckim, w gminie Mielnik. Miejscowość leży nad Bugiem”.


To charakterystyczna encyklopedyczna formuła dostępna w internetowych opracowaniach. W tekście Wolskiego nie oznaczono jednak cytatu ani nie podano źródła. Wikipedia pozwala na wykorzystywanie swoich treści, ale wymaga wskazania autorstwa i źródła zgodnie z licencją CC BY-SA. W przypadku pracownika uczelni i autora tekstu historycznego takie mechaniczne kopiowanie bez oznaczenia wygląda co najmniej nieprofesjonalnie.
Nie chodzi nawet o wagę samego fragmentu, bo są to techniczne informacje encyklopedyczne. Chodzi o standard pracy. Od osoby zatrudnionej w Zakładzie Historii należy oczekiwać większej dbałości o sposób cytowania i oznaczania zapożyczeń.
Artykuł sprawia momentami wrażenie bardziej materiału promującego historyczną rangę Piotrkowa niż rzeczowej analizy wydarzeń z początku XVI wieku. Widać wyraźne dążenie do podkreślenia znaczenia miasta w dziejach państwa polsko-litewskiego. To zrozumiałe z punktu widzenia lokalnego portalu, ale znacznie słabiej wygląda z perspektywy praktyki akademickiej.
Styl tekstu również bardziej przypomina publicystykę niż opracowanie historyczne. Pojawiają się sformułowania o „ważnym kroku”, „pierwowzorze” czy politycznej doniosłości wydarzeń. Mniej miejsca poświęcono natomiast konkretom: jakie dokładnie były postanowienia unii, dlaczego Litwini je kwestionowali, jakie były skutki polityczne jej niepowodzenia.
Najuczciwiej byłoby więc powiedzieć jasno: tekst Wolskiego opiera się na rzeczywistych wydarzeniach i da się obronić tezę, że unia mielnicka była jednym z etapów procesu zbliżenia Polski i Litwy. Nie można natomiast zgodzić się na tę interpretację w sposób zbyt stanowczy i efektowny, jak na osobę występującą jako historyk związany z uczelnią.
Zastanawiam się jaki jest sens publikowania tego rodzaju tekstów pod szyldem historycznej popularyzacji. Czytelnik zainteresowany dziejami unii polsko-litewskich bez większego problemu znajdzie rzetelne opracowania przygotowane przez zawodowych historyków, oparte na źródłach, przypisach i uczciwym przedstawieniu sporów interpretacyjnych. Dotyczy to choćby prac Henryka Wisnera czy Juliusza Bardacha.
Jeśli zaś głównym celem autora było zwrócenie uwagi na rolę Piotrkowa w okresie jagiellońskim, można było zrobić to w sposób przystępny, spokojny i zgodny z przekazami historycznymi – bez publicystycznego zadęcia, budowania wrażenia dziejowego przełomu i deformowania znaczenia wydarzeń z 1501 roku. Piotrków nie potrzebuje historycznych nadinterpretacji, by pozostać jednym z najważniejszych miast politycznych dawnej Korony.
Pasjonat historii, 10 maja 2026 r.

No tak, opinia jednego pana, podważona przez drugiego pana, a przecież Piotrków prawie stolicą Polski był, to niby dlaczego coś miało być mniej ważne.Zadęcie, to przywara tych co cierpią na brak osiągnięć własnych. Jest już za późno, żeby to zmienić. Chyba, że pokolenia, które teraz rozpoczynają naukę zostaną wyedukowane rzetelnie bez zadęcia. Sądzę, że to się nie uda. A wracając do tematu przypomnę tylko, że koncentracja wojsk pod Sulejowem, walnie przyczyniła się do zwycięstwa w bitwie pod Grunwaldem. I jeszcze… ,,Słowacki wielkim poetą był…”
ludzie, przecież to jest tekst popularny, a nie naukowy, pisał to zapewne jako redaktor a nie naukowiec; to jest czepianie się. widziałem jego książke o przewrocie majowym. i jest ona naukowa z przypisami. i jeszcze pasjonat się nie podpisał
Czy nie lepiej zawrzeć swoje uwagi w jednym komentarzu? Pisanie z jednego adresu IP pod różnymi nickami doprowadzi do zablokowania adresu 83.27.230.182. Poza tym nawet tekst „popularny” nie zwalnia autora od podawania źródeł i zaznaczania cytatów. Permanentne przypisywanie sobie cudzych treści jest skazą na wizerunku każdego autora. Dowodów na poczynania tego osobnika jest w „GT” dość. (red.)
To nie był tekst naukowy
To oczywiste, teksty naukowe piszą badacze, a nie osobnicy, którzy coś udają. (red.)
W tej sprawie powinien wypowiedzieć się ekspert d/s historii wszelakich magister archeolog, były radny PiS Piotr Gajda. Jego opinia będzie miała kluczowe znaczenie.
Wybaczcie, drodzy Panowie, ale się wtrącę. Stosunki polsko-litewskie, zwłaszcza w takim kształcie jak w roku 1501, są tematyką pasjonującą dla… No właśnie – dla ilu specjalistów? Pięciu, dziesięciu, dwudziestu, a może i dla dwudziestu pięciu. Nawet, gdyby okazało się, że pasjonatów zagadnienia jest w tym kraju około setki, to i tak to będzie znikomy procent ogółu ludności. Oczywiście, warto dbać, żeby nawet te niszowe materiały miał jakąkolwiek wartość merytoryczną. Czy jednak słuszna jest tu walka do ostatniej kropli krwi? Kochani, za tydzień nikt nie będzie pamiętał, że pan doktor z panem redaktorem (niepotrzebne skreślić…) popełnili ten tekst. Naród ma tysiąc innych ważniejszych spraw na głowie. Np. to, kto umożliwił niedoszłemu szeryfowi ucieczkę z Polski, i dlaczego to są Stany Zjednoczone Ameryki, a nie nasza kochana Litwa.
A ja mam takie pytanko skoro ten naukowiec z piotrkowskiej uczelni jest taki płodny to czemu nie drukuje swoich artykułów w pismach historycznych czy w dodatkach do dużych wydawnictw które mają historyczne dodatki?
Panie Mariuszu, opozycja nie polega na ciągłym wytykaniu błędów tym po drugiej stronie, tylko tworzeniu czegoś odmiennego. Nie mówimy, że w tej misce jest zła zupa, tylko gotujemy swoją i mówimy: chodźcie spróbować, nasza jest lepsza.