Jeszcze niedawno, za rządów Krzysztofa Chojniaka, w Piotrkowie Trybunalskim w uroczystościach związanych z polskim wojskiem chętnie uczestniczyła grupa byłych współpracowników SB, funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, ORMO oraz przebierańców udających kombatantów i patriotów. Teraz jest inaczej.
„Gazeta Trybunalska”, jako jedyna informowała o zwyczajach, jakie wówczas panowały. Najbardziej przykra notatka na ten temat pochodzi z 2016 r. i nosi tytuł: „Piotrków. Farsa z Żołnierzy Wyklętych”. Więcej tekstów o tej tematyce dostępnych jest: > tutaj.
Obecna władza, wybrana w 2024 r., usiłuje stworzyć nową, świecką tradycję. Oto 29 maja prezydent Juliusz Wiernicki wraz ze swoim bliskim współpracownikiem – sekretarzem miasta Włodzimierzem Laskiem (lat 54) – i zaproszonymi oficerami w mundurach zielonych, niebieskich i jednym czarnym stanął na trawniku, by zasadzić drzewko pamięci. Okazją do wykopania dziury w ziemi był ustanowiony przez Sejm RP w 2012 r. Dzień Weterana Działań poza Granicami Państwa.
W gminnych mediach, prywatnych i samorządowych, pojawiły się stosowne informacje (> link). Użyto w nich słów: hołd, wdzięczność, pamięć, ojczyzna, państwo itd. W facebookowym profilu Wiernickiego znalazł się wpis (> link) wychwalający sekretarza Laska:
Ten dzień przypomina również, że weterani są wśród nas każdego dnia. Nie tylko podczas oficjalnych uroczystości. Cieszę się i jestem dumny, że na co dzień mogę współpracować z ludźmi, którzy służbę dla Polski pełnili zarówno tutaj, jak i daleko poza granicami kraju, w tym przede wszystkim z Panem Sekretarzem Miasta Włodzimierzem Laskiem Pułkownikiem Rezerwy, weteranem VI i XII zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie, Misji ISAF, II i III zmiany Resolute Support Mission, V zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku, I i II zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Rumunii. Dziś swoje doświadczenie wykorzystuje w pracy samorządowej, nadal służąc naszemu pięknemu państwu i miastu już w inny sposób, ale z takim samym zaangażowaniem.
Pod postem zamieszczono zaledwie dziewięć komentarzy, mimo że profil obserwuje 11 tys. osób. Jedna pani od serca napisała: „Cześć i Chwała Bohaterom”.
Komentarz
W pełni można zrozumieć fascynację Wiernickiego Laskiem: jest starszy od niego, potrafi stanąć na baczność, przeładować karabin i odróżnić pocisk od bomby. Na cywilach, którzy nawet nie przeszli podstawowego przeszkolenia obronnego, takie rzeczy robią wrażenie.
Imponująca jest droga żołnierska płk rez. Laska, którą z wyraźną dumą przedstawił włodarz. Ale jako osoba młoda (33 lata) nie do końca musi rozumieć istotę wydarzeń historycznych, na które się powołuje. Z tego powodu „Gazeta Trybunalska” bezpłatnie podpowiada i tłumaczy.
Przed końcem zimnej wojny jedynym przypadkiem bojowego zaangażowania polskich wojsk poza granicami kraju była inwazja na Czechosłowację w 1968 roku, przeprowadzona w ramach Układu Warszawskiego.
Po 2001 roku Polska dwukrotnie uczestniczyła w wojnach, które rozpętały Stany Zjednoczone – w Afganistanie (2001–2014) i Iraku (2003–2008). Oba kraje nie były wrogami Polski, wręcz przeciwnie. Żadne z tych państw nie stanowiło zagrożenia ani dla naszego terytorium ani bezpieczeństwa.
Interwencje podjęto na podstawie niepotwierdzonych lub świadomie zmanipulowanych danych wywiadowczych, w tym fałszywych informacji o broni masowego rażenia (Irak) oraz pochopnie przypisanych związkach talibów z Al-Kaidą (Afganistan). W myśl prawa międzynarodowego operacje zostały uznane za nielegalne.
Szacuje się, że w Afganistanie zginęło od 46 do 70 tysięcy cywilów, a Irak pochłonął od 186 do 210 tysięcy istnień ludzkich wśród miejscowej ludności. Łącznie, w obu konfliktach bezpośrednie działania zbrojne doprowadziły do śmierci ponad ćwierć miliona cywilów, a pośrednio – w wyniku zniszczenia infrastruktury medycznej, głodu i przesiedleń – nawet ponad milion osób.
Jeśli Wiernicki chciał wyróżnić podwładnego za udział w brudnych wojnach, mógł na Wierzejach odpalić grilla, z aktualną pierwszą damą – Darią i weteranem wypić kilka piw i wręczyć mu laurkę wykonaną przez represjonowanego żołnierza-górnika. Nie musiał organizować absurdalnego wydarzenia, które – jak zawsze bez zastanowienia – opisały gminne portale.
Czytaj także: „Święto Policji – duchy posłów, medal za zasługi, look wiceprezydent i zapalony radiowóz”.
Następnym razem, aby nie popełnić kolejnej wizerunkowej gafy, warto skonsultować się z ekspertem. Tu w sposób naturalny nasuwa się postać dr. Artura Wolskiego – historyka i politologa zatrudnionego na pół etatu w Akademii Piotrkowskiej. Ten wytrawny naukowiec z pewnością nie odmówi przygotowania listy świąt, które należy celebrować.
Na zakończenie krótka refleksja: część mieszkańców Piotrkowa tak bardzo przyzwyczaiła się do widoku sekretarza w trykocie z logo WOŚP (> kliknij), że Lasek w mundurze prezentuje się co najmniej dziwnie.
→ (mb)
31.05.2026
• zdjęcie tytułowe: pułkownik rezerwy Włodzimierz Lasek, foto / źródło: piotrkow.pl

Wkrótce szpodel użyty do zakopania drzewka pojawi się na aukcji u typa w rózowych szarawarach.
Towarzysze wspólnej adoracji i resortowe dzieci na każdym szczeblu publicznym, czyli tak zwane wyjadacze nie swoich pieniędzy.
Precz i pała bejcowanym bohaterom.
Słusznie, ale potrzebna jest mała poprawka. To nie jest „święto” nowe, bo ma już piętnastoletnią tradycję. Przez tyle lat nie udało mi się ustalić „sensu” tego „święta”… Bo, jak słusznie redakcja zauważyła, żadna z polskich wypraw wojennych nie służyła Polakom, a co ważniejsze – nakierowana była na służalcze umizgi wobec państwa, które – jak wszyscy wiemy – pełni rolę światowego żandarma. Krótko mówiąc, kto się temu państwu „nie spodoba”, ten ma wielkie szanse, żeby dostać w łeb. I tak to właśnie było w przypadku Iraku oraz Afganistanu. Wypadałoby się tylko zastanowić, czemu w ataku na te państwa wzięło polskie wojsko. Pytam o całe wojsko, bo w skali poszczególnych żołnierzy wybór był raczej prosty: albo jedziesz i obijasz kijem gruchy, albo masz przes… Zasada „ochotnicy wystąp” jest powszechnie znana. Ciekawe, ile takich „świąt” trzeba będzie zorganizować, kiedy zaczniemy „świętować” udział naszych wojsk w wojnie po sąsiedzku. Bo część kosztów finansowych znamy już ze swojego codziennego życia. Niestety, teraz będzie je łatwiej ukryć gadając o zbrojeniach w ramach programu SAFE. Jak to się robi? Tu musicie pomyśleć sami.