W lutym tego roku „Gazeta Trybunalska” opisała sytuację, w której podczas interwencji straży pożarnej na jednym z piotrkowskich osiedli pojawiły się trudności z dojazdem ciężkiego pojazdu ratowniczego.
Początkowo wydawało się, że chodzi o kolejny przykład nieprawidłowego parkowania. Jednak dokumenty zgromadzone przez redakcję odsłoniły poważne niedociągnięcia – brak pełnej drożności dróg dojazdowych dla służb ratunkowych.
Czytaj: „Piotrków. Chodziło o próbę samobójczą. Dokumenty ujawniły inny problem”.
Teraz wiadomo już, że problem był znany wcześniej.
Z odpowiedzi Urzędu Miasta Piotrkowa Trybunalskiego wynika, że kwestia dostępności dróg pożarowych była omawiana podczas posiedzenia Miejskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego już 27 listopada 2025 roku.
Podczas tego spotkania ustalono, że przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej przekażą do Biura Inżyniera Miasta wykaz miejsc wymagających rozważenia zmian w stałej organizacji ruchu. Chodziło przede wszystkim o lokalizacje, w których dojazd pojazdów ratowniczo-gaśniczych jest utrudniony między innymi przez nieprawidłowo zaparkowane samochody.
Mimo tego do dziś nie wprowadzono żadnych zmian w organizacji ruchu.
Jak poinformował Urząd Miasta, po otrzymaniu pisma Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej z 27 marca 2026 roku Biuro Inżyniera Miasta rozpoczęło analizę wskazanych problemów. Miasto zwróciło się również do Rad Osiedli Wyzwolenia, Południe, Belzacka oraz Piastowskiego o przedstawienie stanowiska w sprawie.
Na dzień udzielenia odpowiedzi – 16 czerwca 2026 roku – nie było jednak ani nowych oznakowań, ani zmian w stałej organizacji ruchu.
„Zmiany w stałej organizacji ruchu pozostają na etapie przygotowania” – poinformował Urząd Miasta.
Samorząd analizuje między innymi sposób wyznaczenia miejsc postojowych, w tym parkowanie częściowo na chodnikach, pod warunkiem zachowania minimalnej szerokości 1,5 metra dla pieszych. Celem ma być zwiększenie przestrzeni dla przejazdu pojazdów ratowniczo-gaśniczych.
Nie wiadomo jednak, kiedy konkretne zmiany zostaną wprowadzone. Urząd przyznał, że nie posiada obecnie informacji o konkretnych lokalizacjach ani terminach realizacji.
Nie opracowano również harmonogramu działań naprawczych lub inwestycyjnych. Jak wyjaśniono, plan ma powstać dopiero po uzyskaniu stanowisk rad osiedli.
W praktyce oznacza to, że od pierwszych sygnałów dotyczących problemu minęło już kilka miesięcy, a działania miasta nadal znajdują się na etapie analiz i konsultacji.
Warto przypomnieć, że w opisywanym wcześniej przez „Gazetę Trybunalską” przypadku strażacy wskazywali na utrudnienia w manewrowaniu pojazdem specjalnym z drabiną mechaniczną. Interwencja dotyczyła ratowania życia.
Odpowiedź Urzędu Miasta pokazuje również, że problem nie ogranicza się do jednej ulicy czy jednego osiedla. Samorząd przyznaje, że prowadzi monitoring miejsc wskazanych jako problematyczne w zakresie zapewnienia dojazdu służb ratunkowych.
Pozostaje jednak pytanie, dlaczego kwestia, która była omawiana już w listopadzie 2025 roku, nadal nie doprowadziła do konkretnych zmian.
W przypadku dróg pożarowych nie chodzi przecież wyłącznie o komfort kierowców czy organizację parkowania. Kilka minut opóźnienia podczas akcji ratunkowej może mieć znaczenie dla życia i zdrowia mieszkańców.
Podsumowując: cała sprawa jest przykładem urzędniczej bezradności i braku elementarnej skuteczności. Miasto od miesięcy analizuje sytuację, a Komenda Miejska Policji, mimo że część utrudnień wynika z nieprawidłowego parkowania, nie podjęła widocznych działań w tej sprawie.
→ K. Kozielski
30.07.2026
• foto: Gazeta Trybunalska
• więcej o bezpieczeństwie: > tutaj

Po co szarpać się z setka albo nawet dwusetka właścicieli prywatnych aut? I to zapewne nie jeden raz? Lepiej wypłynąć na zalew sulejowski i „uratować” jakiegos nieszczęśnika, który ma więcej pieniędzy niż umiejętności normalnego zeglowania. Bedzie okazja do sponsorowanych artykułów w sprzedajnych mediach o rzekomym bohaterstwie funkcjonariuszy, a w najbliższym czasie do pochwalnych listów, i może, do resortowych odznaczeń. Po co wszystko psuć jakąś troska o ofiary, których los może nigdy nie przyniesie? W razie czego ten los będzie miał decydujące znaczenie. Zawsze ciężka chorobę lub śmierć jakiegos delikwenta do się skwitować niby filozoficznym stwierdzeniem „los tak chciał”. A niektórzy hipokryci dorzuca bez żadnej refleksji „Bóg tak chcial”, jakby Bogu zależało na ich głupocie i niefrasobliwości.