Na prawicy trwa siłowanie pomiędzy Kaczyńskim i Morawieckim, co miłośnikom Tuska daje nie tylko radość, ale i poczucie własnej siły.
Pozostali udziałowcy politycznego tortu, nawet jeśli nie uczestniczą w tej zabawie, żyją z nadzieją, że coś im po tej awanturze skapnie. Rzeczywiście, jest o co się bić. Niestety, nie wszyscy z tego zamieszania wyjdą jednak uradowani. Bo to nie jest tylko walka dwóch smutnych panów o to, który jest ważniejszy.
Jarosław Kaczyński miesza w polskiej polityce już tak długo, że dla wielu jest to po prostu nieznośne. Mniej więcej trzydzieści pięć lat przy korycie, to okres wystarczająco długi, na to, żeby publika już się znudziła. Świat rwie do przodu, dotychczasowe potęgi światowe upadają, giną stare przemysły i rodzą się nowe technologie, a ON ciągle na czele peletonu. Tylko ON rości sobie prawo do zabierania głosu w każdej sprawie i do oceniania innych. I robi to sposób zero-jedynkowy; albo JEMU coś się podoba, albo nie ma to prawa w ogóle istnieć. Na scenie może być tylko ON, i ewentualnie JEGO klakierzy. Cała reszta to osobnicy bez żadnej wartości, wręcz „element animalny”. Pamiętacie to określenie użyte przez Kaczyńskiego w stosunku do tych, którzy mieli odmienne od niego poglądy w jakiejś tam kwestii?
Niestety, nieludzkie, aroganckie i wręcz prostackie poglądy Kaczyńskiego znajdują społeczny posłuch oraz wiernych wyznawców. Zwłaszcza wśród tych, którzy nazywają siebie „prawdziwymi patriotami”. Jak to możliwe? Jak można łączyć patriotyzm z pogardą wobec znacznej części społeczeństwa?
Co gorsza, polską scenę polityczną trawi też inna przypadłość. Kaczyński ma równego sobie gracza, którym jest Donald Tusk. Bunt Morawieckiego, wbrew obecnej radości niektórych pomagierów Tuska, może zagrozić także pozycji ich wodza, nie mówiąc o nich samych. Jest jeszcze gorzej, gdyż KO w istocie niewiele różni się od Prawa i Sprawiedliwości. Tak, tak, obie partie oparte są o wzorce wodzowskie i samopoczucie szefa jest w nich absolutnie dobrem najwyższym. Zresztą, nie tylko tam. I nie tylko tam są całe zastępy wiernych sług gotowych za jedno stanowisko oddać swoje życie za wodza.
I to są największe problemy polskiego społeczeństwa. Z jednej strony systemy wodzowskie nie pozostawiające zwykłym ludziom zbyt wielkiego wyboru, a z drugiej – niemal powszechny system kupczenia stanowiskami oraz innym korzyściami.
Czy ruch Morawieckiego zlikwiduje polskie patologie? Raczej nie, bo tych którzy na nich zyskują jest całkiem sporo. Zresztą, samemu Morawieckiemu daleko do wzorca uczciwości i przyzwoitości. Jego sukces w starciu z Kaczyńskim pozwoli tylko nieco poszerzyć nasza swobodę w działaniu, i – mam taką nadzieję – skieruje więcej uwagi na sprawy dnia bieżącego.
Bo jak pisał poeta Adam Asnyk: „Trzeba z żywymi naprzód iść…”
→ Tomasz Miller
23.07.2026
• grafika: barma / Gazeta Trybunalska
• więcej tekstów autora: > tutaj

Z tymi prawdziwymi patriotami, to bym radził ostrożnie, bo część z nich przeszła do Brauna i Bosaka. Z Jarosławem zostali głównie seniorzy, którzy podświadomie tęsknią za PRL-em, państwem opiekuńczym itd. Albo po prostu głosowali od lat na PiS i utożsamili się z Kaczyńskim. Natomiast co do Tuska, to taki sam los czeka KO za kilka lat, bo nie widać na horyzoncie jakiegoś namaszczonego delfina, a i sam Tusk pewnie przez tyle lat władzy absolutnej w partii nabrał przekonania, że bez niego to wszystko pier….. I pewnie tak będzie, bo nawet gdyby wyznaczył nowego lidera, to pojawią się walki frakcji, jak teraz w PiS. Politycy są jak rekiny, gdy tylko wyczują słabość, to idą do ataku. Kaczyński osłabł paradoksalnie po zwycięstwie Nawrockiego, Tusk na razie się trzyma mocno.
„Jak to długo tym premierem trzeba być”…
Żartowali kiedyś szlachetni duchem artyści i zarazem główni autorzy „Ka.baretu Starszych Panów”. Minęło siedemdziesiąt lat, a ich piosenka nadal jest aktualna. Postsolidarnosciowi aktywiści i politycy tak łatwo zapomnieli, o tym co ich irytowało u komunistów. Niedługo, patrząc na obydwu panów będziemy wołać „Tusk i Kaczyński wiecznie żywi”. Cha, cha, cha 😆
Jeszcze w kwestii patriotyzmu…
Bardziej od deklaracji i czczych frazesów wolę konkrety. Mnie się nie da oszwabic byle czym, zwłaszcza przy pomocy pustych haseł.
A zatem spokojnie… 🤨