Po publikacji tekstu „Ludzie listy piszą… Stachaczyk kontra Chasikowski” z redakcją skontaktował się właściciel Radia Piotrków Leszek Chasikowski, który sprostował i uzupełnił informacje przedstawione przez czytelnika „GT” p. O.
Prezes Chasikowski wyjaśnia:
Proszę o sprostowanie informacji dotyczącej domeny radiopiotrkow.pl. Przedstawiona w artykule narracja sugeruje, jakobym przejął domenę wcześniej należącą do Stachaczyka, który miał jej nie przedłużyć. To nieprawda.
Ani Stachaczyk, ani żadna związana z nim osoba czy firma nigdy nie posiadała domeny radiopiotrkow.pl. Stachaczyk zrezygnował z nazwy „Radio Piotrków” w 2006 roku, ale nawet w okresie, gdy rozgłośnia posługiwała się tą nazwą, domena ta nie była przez niego używana.
Proszę o sprostowanie ponieważ obecna treść tworzy fałszywe wrażenie, jakoby doszło do przejęcia lub „wypadnięcia z rąk” domeny. Nieeleganckie zachowania nie są w moim stylu, dlatego zależy mi wyłącznie na przedstawieniu faktów zgodnie z rzeczywistością.
Dotyczy: https://gazetatrybunalska.info/2026/08/ludzie-listy-pisza-stachaczyk-kontra-chasikowski/
Z wyrazami szacunku,
Leszek Chasikowski
Radio Piotrków
Dyrektor muzyczny, prezes zarządu
Poproszony o dopisanie, od kiedy domena jest w użyciu, wyjaśnił:
Mam kłopot z datami przyznam szczerze (jako osoba typowo prawopółkulowa*) ale to można zapewne zweryfikować szybciutko. Pierwsza rejestracja była chyba w 2012. Porobiłem jakieś testy w nadawaniu audycji radiowych i potem tą domenę odpuściłem i zarejestrował ją sobie AfterMarket. To były czasy gdy wyśmiewano się z rozgłośni cyfrowych aż do dnia gdy nie powstało internetowe Radio Nowy Świat i Radio 357. Następnie domena się zwolniła i znowu ją zarejestrowałem – z tego co widzę w 2016. (…)
* Określenie „osoba prawopółkulowa” to potoczne sformułowanie używane do opisania kogoś, kto w swoim myśleniu i działaniu kieruje się przede wszystkim intuicją, wyobraźnią, emocjami oraz empatią. Taka osoba zwykle lepiej radzi sobie z zadaniami artystycznymi, myśleniem twórczym i dostrzeganiem pełnego obrazu sytuacji (tzw. widzeniem holistycznym) zamiast skupianiem się na detalach. W powszechnym rozumieniu przeciwstawia się ją „lewopółkulowcom”, którzy wolą liczby, logiczną analizę i sztywne reguły.”
Historia radia: https://www.radiopiotrkow.pl/ramówka/historia-rozgłośni-radio-piotrków
LC
→ red.
30.08.2026
• grafika: Freepik
• więcej o Chasikowskim: > tutaj
• więcej o Stachaczyku: > tutaj

A możecie wyjaśnić o co chodziło z Lechem Sulimą?
Według Stachaczyka jest to poprzednie nazwisko Leszka Chasikowskiego.
Nie trzyma się to kupy, bo w marcu 2017 widziałem nekrolog z nazwiskiem Lech Sulima i wiekiem 35 lat.
„Lech Sulima” to było fejkowe konto które wcześniej nazywało się „Hannibal Lecter”. Tomasz Stachaczyk pisząc o Chasikowskim w 2015 https://epiotrkow.pl/news/chcial-8222;kulturowo-rozwalic8221;-piotrkow-ale-uciekl,22340 na łamach Tygodnia Trybunalskiego, epiotrkow i na antenie radiowej użył tej nazwy z facebooka. To niekompetencja level hard mediów Stachaczyka nawet nie zapytali faceta jak sie nazywa a on miał najwyraźniej wyje*bane – pewnie patrzył tylko z politowaniem na nich. Nawet jego zdjęcia tak podpisał a potem usunął (w archiwum Tygodnia Trybunaskikiego są nadal). Jeśli chodzi o nekrologi to była to groźba pobawienia Leszka życia jako odzew na deklarację utworzenia loklanej rozgłośni. (pisałem o tym tu w komentarzach bo sprzątałem tam Sigamtex wtedy w rmach zrywu społecznego z nim i dziesiątkami innych osób i o tym rozmawialismy w przerwie https://gazetatrybunalska.info/2026/08/stachaczyk-jeczacy-baron-medialny-z-pipidowka
W komentarzu pod tym artykułem od którego się zaczęło z powielaniem fejkowego imienia i nazwiska napisano:
~mecenas, 22.03.2017 12:21
„Nie dość że dane Leszka wzieliście z facebooka i rozprzestrzeniliście przez radio to jeszcze nabroiliście swoją niekompetencją dziennikarską ale czego można sie spodziewać po was – nie raz juz daliscie popis swojej nierzetelności. Ani nie miał nigdy na imie Lech ani ksywy Simon że o nazwisku Sulima już nie wspomne, wstyd dziennikarze, wstyd”
Tak to jest jak się nie kontaktuje z kimś o kim sie pisze.
Dzięki za wyjaśnienie.
Na podobnej zasadzie działały kiedyś „dziennikarkI” z piotrkowskiej redakcji „Dziennika Łódzkiego” – pisały artykuły nie wychodząc z redakcji, ani nawet nie spoglądając na mapę.
W rezultacie ich twórczość roiła się od błędów rzeczowych, np. pomylenie Poniatowa z Polichnem albo Wierzejki ze Strawą, która to miała płynąć przez ul. Wolborską.
Smutne jest to, że gazety z tymi błędami trafiły do oprawionych roczników w czytelni i za kilkanaście-kilkadziesiąt lat ktoś powołując się na informacje z prasy może mieć niezłą zagwozdkę i nie tylko.
Niczym Dulkiewicz o Leningradzie dzisiaj.
mamy na naszej foliowej scenie drugą postać która sama się kompromituje swoim zachowaniem. Kto pierwszy, to chyba oczywiste.