Murek znajdujący się w centrum piotrkowskiego rynku wtopił się w tło. Powoli zapominamy, po co i dlaczego został postawiony. Tych kilka ceglanych graniastosłupów ma nakreślać i upamiętniać obszar dawnego ratusza – poza tą rolą trudno znaleźć powód, dla którego nadal tam stoją.
Historyczna siedziba Trybunału Koronnego została rozebrana w 1868 r. Podczas prac archeologicznych prowadzonych w 1964 r. odsłonięto podziemia historycznej budowli, a kilkadziesiąt lat później, w 2008 r., za niemal milion złotych wzniesiono konstrukcję, która wadzi do dziś.

W uchwale z „Dziennika Urzędowego Województwa Łódzkiego” w sprawie przyjęcia „Gminnego programu opieki nad zabytkami Gminy Miasta Piotrków Trybunalski na lata 2015–2018” możemy przeczytać, że:
Obecnie na fundamentach ratusza wzniesiono wielofunkcyjny element małej architektury z funkcją dydaktyczną pokazania lokalizacji i zasięgu dawnego ratusza.
Uwagę może przykuć przymiotnik: „wielofunkcyjny”. Autor programu używa go, po czym podaje jedną funkcję – dydaktyczną, którą jest w stanie spełnić informacyjna tabliczka. Sam murek nie służy niczemu więcej niż zbieraniu brudu i śniegu oraz udawaniu prowizorycznej ławki. Dodatkowo nie są to oryginalne mury ratusza, więc same cegły nie mają w sobie wartości historycznej.
Według materiałów Archiwum Państwowego w Piotrkowie Trybunalskim były plany przebudowy rynku zaproponowane przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w 1962 r. Plac miał zostać ujednolicony z wyodrębnieniem obszaru starego ratusza za pomocą płyt w innym kolorze. Chciano nawet pójść o krok dalej i wykorzystać granice nieistniejącego gmachu pod budowę pawilonu wystawowego.
W 1965 r. łódzka Pracownia Konserwacji Zabytków przedłożyła wstępny projekt zabezpieczenia ruin i budowy pawilonu. Zamysł ten zakładał, że budynek miałby przypominać kształt ratusza z okresu renesansowego i obejmować ruiny wieży oraz cztery piwnice. Dwie z nich służyłyby celom muzealnym.
Niejasne jest, dlaczego koncepcja zagospodarowania placu dawnego ratusza pod pawilon została zaniechana. Współcześnie wydaje się, że władze miejskie nie widzą ani bezużyteczności murka, ani jego potencjału. Biuro prasowe udzieliło na jego temat następującej odpowiedzi:
Na chwilę obecną Urząd Miasta nie prowadzi rozmów związanych z zagospodarowaniem, przebudową czy ewentualną likwidacją murka znajdującego się na Rynku Trybunalskim. W tej sprawie nie zostały również podjęte żadne decyzje ani nie są prowadzone konkretne ustalenia dotyczące jego przyszłości.
Murek jest rozwiązaniem połowicznym, miejsce po ratuszu ani nie dostało nowego życia, ani nie można uznać go za zabytek. Stoi w centralnej części rynku, tam, gdzie kiedyś rozgrywało się najwięcej spraw Piotrkowa. Aktualnie w żaden sposób nie zachęca mieszkańców do udania się na plac ani przyjezdnych do poznania historii ratusza i wydarzeń z nim związanych. Raczej wadzi, bo bez niego byłoby więcej przestrzeni. Dawne serce miasta dziś przypomina niedokończony szkielet.
→ Julia Olszewska
14.09.2026
• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• więcej tekstów autorki: > tutaj
Julia Olszewska (ur. 2005 r. w Opocznie) – studentka Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku „Kultura i praktyka tekstu, twórcze pisanie i edytorstwo”. Absolwentka VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie. Uczestniczka Młodzieżowego Kursu Reportażu organizowanego przez Polską Szkołę Reportażu. Publikuje na portalu „Skrzyżowanie”. Interesuje się poezją, reportażem, językoznawstwem oraz szeroko pojętą komedią.

Rozwój technologii hologramów być może pozwoli kiedyś wyświetlać bryłę starego ratusza, ale to czas pokaże
W dodatku na tym murku jest umieszczona idiotyczna tabliczka nakazująca przebywanie na nim dzieciom tylko pod opieką osób dorosłych. Całe szczęście, że żaden z moich synów nie umawiał się tam na randki przed osiągnięciem pełnoletniości, bo chyba musiałbym mu towarzyszyć.
Co ciekawe, na dużo wyższym murku przy ul. Sienkiewicza przy Hali Targowej żadnych ostrzeżeń nie ma:
https://maps.app.goo.gl/YGuizdaFeeAgPyHKA
A jakby dzieciak spadłby ci z tego murka? Nie poruszył byś nieba i ziemi, żeby wyciągnąć np. od miasta jakiegoś odszkodowania? Pomysl i o takiej ewentualności, tym bardziej, że pracownicy urzędu też chcieliby spać w spokoju.
Smarkula,która urodziła się w Opocznie, a wychowała w stolicy kraju, pisze o wątpliwym funkcyjnie „zabytku” w biedniejącym grajdołku sąsiadującym właśnie z Opocznem… doprawdy zaiste (i nonsensowne)! 😛🤣