Dlaczego życie bez kobiety jest lepsze od życia z kobietą?

Pytanie wcale nie jest prowokacyjne, pytanie jest najzupełniej serio. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby w ogóle nie mieć żadnych intymnych kontaktów z kobietami. Wprost przeciwnie, intymne kontakty z kobietami są jak najbardziej wskazane, o ile nie trwają zbyt długo i nie kończą się ciążą.

Nie należy też żyć ze sobą we wspólnym mieszkaniu. Rodzi to bowiem niepotrzebne napięcia i nieporozumienia, powoduje stres, utrudniający normalne funkcjonowanie. Należy przy tym odrzucić pojęcie miłości, jakie wytworzyło się w kulturze europejskiej w okresie romantyzmu.

Poeci ówcześni, co prawda potrafili napisać, jak Mickiewicz „kobieto, ty puchu marny, ty wietrzna istoto” (dzisiaj powiedzielibyśmy „zmienna”), i ten sam Mickiewicz w młodości wzdychał romantycznie i platonicznie do Maryli Wereszczkówny, a potem szedł w Wilnie do niejakiej pani Kowalskiej, gdzie zdarzało się, że musiał poczekać, aż wyjdzie od niej oficer rosyjski i dopiero potem dostawał to, po co przyszedł, i to wcale nie platonicznie.

Słowacki też się zakochiwał i nie miałby raczej kłopotów z ożenkiem, ale na tyle bał się kobiet, że zawsze rezygnował. Tu miał rację, natomiast, gdy twierdził, że przeżył życie w czystości, to już mu współczuję.

Najgorsze w tym było, że w większości swych poezji stawiali kobietę na piedestale i przypisywali jej cechy wyjątkowe, których nigdy nie miała. Ożenek albo i nie, ale trwałe i wieloletnie szczęśliwe współżycie może się zdarzyć, lecz jest to równie rzadkie, jak śnieg na równiku. Ale zdarza się, choć wiem o tym wyłącznie z drugiej ręki lub z przekazów historycznych.

Natomiast małżeństwo, jakich ciągle zawieranych jest wiele, oznacza wielką operację logistyczną, z której nowi małżonkowie zupełnie nie zdają sobie sprawy. Nie liczą też kosztów finansowych całej tej operacji, bo już żona jest niezwykle kosztownym wydatkiem (policzcie, stroje, kosmetyki, biżuterię, wyjazdy, spotkania z rodziną, imieniny, urodziny, święta oraz wiele innych), a gdy pojawią się dzieci, to koszty rosną wielokrotnie. A zorganizowanie codziennego życia, podział obowiązków, które rosną w postępie geometrycznym wraz z wchodzeniem coraz głębiej w codzienną rutynę i coraz większy brak czasu na przyjemności i własne zainteresowania sprawia, że życie staje się koszmarem.

Pierwsza pomyłka pojawia się niedługo po poznaniu i pojawiającej się u obojga myśli o wspólnym życiu. Ona, widząc niektóre jego wady, myśli, że jak się pobiorą potrafi go zmienić na swoje wyobrażenie, on, widząc jak jest miła, dobra, zawsze pachnąca i pociągająca, myśli, że będzie taka zawsze, nawet po ślubie. Oboje głęboko się mylą.

Ona będzie coraz bardziej zawiedziona, że on nie dość, że się nie zmienia wedle jej wyobrażeń, to jeszcze jest „gorszy” niż w czasie narzeczeństwa, on po roku zauważa, że zamiast pięknej, modnie ubranej, mądrej, ciepłej i dobrej kobiety, ma w domu jędzę z wiecznymi pretensjami. Zaczyna coraz częściej mówić, że nie wie dlaczego za niego wyszła, że mogła wyjść za Janka czy Józka, bo oni zarabiają więcej, że zniszczył jej życie.

Zaczynają się zdradzać, a kiedy ona spotka chętnego na jej wdzięki, porzuci pierwszego męża jak gorący kartofel. On z kolei, jeśli pozna kobietę bardziej wyrozumiałą i naprawdę miłą, po wielu wahaniach, bo mężczyźni są na ogół bardziej wrażliwi od kobiet, odejdzie od żony i połączy się z tą nową kobietą. I tak kończy się „wielka miłość”. A kto temu jest winny?

Ma się rozumieć, że winna jest matka natura, której zależy jedynie na rozmnażaniu. Jeśli do rozmnażania dojdzie, jej rola się kończy. Zupełnie jej nie interesuje, co będzie dalej. Nie posiada ona moralnego zmysłu, do niczego jej nie potrzebny. Moralność to domena religii i bez jej nakazów już dawno byśmy się pozabijali. Uleganie więc naturze świadczy wyłącznie o naszej głupocie.

Nigdy nie wyeliminujemy seksu i bardzo dobrze. Ale to nie oznacza, że pożądanie fizyczne ma nas doprowadzić do celów korzystnych wyłącznie dla natury. Jako ludzie, mamy, lub możemy mieć, własne cele seksualne np. przyjemność seksualną nie prowadzącą zaraz do rozmnażania, bo później cierpią dzieci, a co one winne?

Ale, jeśli nie będzie dzieci, nie będzie też nas, białych ludzi. A przecież wiemy o tym od dawna. Na zachodzie Europy dzieci białych ludzi jest coraz mniej i będzie jeszcze mniej. Myślę, że najdalej za 400 lat biali ludzie znikną zupełnie. Może wcześniej. Zapanują ludzie o innym kolorze skóry i o innej kulturze. Nic nie trwa wiecznie, wiele ludów już dawno temu znikło z powierzchni ziemi, niech mi ktoś pokaże żyjącego starożytnego Greka, albo starożytnego Rzymianina. Były to ludy o wielkiej kulturze i wielkiej potędze militarnej. Nic im to nie pomogło. Przeszli do historii, tak jak my przejdziemy.

Skoro coś jest nieuniknione, nie warto się tym przejmować. Żyjmy, korzystając z przyjemności życia, w tym z seksu i zapomnijmy o tzw. „miłości”. Jakoś we wcześniejszych wiekach, żyliśmy bez tego uczucia i jakoś dawaliśmy sobie radę.

Pamiętam kolegę, który żył z wieloma kobietami, oczywiście nie naraz, i żył z kobietą do czasu, kiedy ta zaczęła stawiać mu jakieś warunki. Wtedy pakował jej rzeczy, otwierał drzwi i wyrzucał ją na zewnątrz. Nigdy nie dał się przeprosić. Wolał znaleźć sobie następną kobietę. Panowie, bierzcie z niego przykład. Można też inaczej. Żyć osobno i od czasu do czasu się spotykać, najlepiej wieczorem i nocą, dopóki jest dobrze. Zawsze można taki związek zakończyć, kiedy pojawiają się wymagania, albo nieporozumienia.

Panowie, trzymajcie się i nie dajcie się matce naturze. Dacie radę!

→ Zbigniew Rutkowski

4.09.2020 / 22.11.2016

• foto: pixabay.com

 

2+

5 Replies to “Dlaczego życie bez kobiety jest lepsze od życia z kobietą?

  1. Frustracja u autora osiągnęła poziom krytyczny. Zalecam długi wypoczynek, najlepiej gdzieś w głuszy.

    4+
    1. Też tak po części sądze, ale to wszystko to pokłosie braku edukacji psychlogicznej, gdzie już w podstawówce powinno się edukować młodzież i uczyć co to są granice, żeby później nie szukali sobie partnerów na wzór swoich kłócących się rodziców czy dziadków , tylko próbowali po swojemu budować relacje

      Niestety w dzisiejszych czasach ludzie kopiuja zachowania, a to z filmów czy seriali i innych bzdetów i dlatego jest taki galimatias i statystyki wyglądają jak wyglądają

      4+
  2. Proponuję autorowi, żeby kupił sobie koło i walnął się w czoło. Gdyby jego rodzice myśleli tak jak on, to nie byłoby go na świecie. No i nie wypisywałby tych swoich mądrości

    2+
  3. “Nie należy też żyć ze sobą we wspólnym mieszkaniu. Rodzi to bowiem niepotrzebne napięcia i nieporozumienia, powoduje stres, utrudniający normalne funkcjonowanie.”

    Po co więc w ogóle żyć? Życie przecież często bywa stresujące, rodzi różne napięcia i nieporozumienia.

    3+
    1. Tu idzie raczej o metraż mieszkania. Nie znam małżeństwa, które nie zaczęłoby się żreć, mając do dyspozycji 32mkw. Gdyby mieli do dyspozycji metrów 320 albo – lepiej – 3200, to rzeczy wyglądałyby zgoła inaczej…

      Tak czy owak, znowu chodzi o kasę.

      2+

Pozostaw odpowiedź Krawcowa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *