Darmowe, nowe książki pod choinkę. Recenzja Pawła Reisinga

W ciągu kilku przedświątecznych tygodni piotrkowianie mieli szansę otrzymania w prezencie trzech nowych, ciekawych książek tematycznie związane z Piotrkowem.

W listopadzie kupując bilet na mecz piłki ręcznej dostałem pozycję zatytułowaną 20 lat Piotrkowianina”. Pierwsze wrażenie, to miłe zaskoczenie z nieoczekiwanego upominku. Drugie – to zdziwienie brzydką, nieczytelną okładką. Trzecie – to przyjemne odczucia po poznaniu zawartości wydawnictwa. Gdyby tego było mało, jako deser załączono płytę z „prezentacją multimedialną”.

Autorem monografii jest dziennikarz sportowy Michał Ostafijczuk. Stworzył ciekawą kronikę Miejskiego Klubu Sportowego „Piotrkowianin”, a także przybliżył jego aktualną działalność. Przy powstałym w 1997 roku klubie działa drużyna piłkarzy ręcznych. Od tego czasu, mimo wielu problemów, zawodnicy prawie nieustannie występują w najwyższej klasie rozgrywek. Wydrukowana w nakładzie tysiąca egzemplarzy, na dobrym papierze publikacja jest bogato ilustrowana zdjęciami Dariusza Śmigielskiego, Jarosława Mizery, Krzysztofa Betnerowicza i Michała Ostafijczuka.

Niewątpliwie „20 lat” jest udanym prezentem dla fanów szczypiorniaka, choć jak dla mnie brakuje w niej emocji, autentycznych wypowiedzi zawodników, trenerów czy nawet kibiców.

Węgrzy, Szkoci i Ormianie”, to tytuł kolejnej książki, którą tym razem nie otrzymałem na meczu, lecz w księgarni. Jej podtytuł brzmi bardzo poważnie: Studia nad składem etnicznym mieszkańców Piotrkowa przyjętym do prawa miejskiego w okresie staropolskim. Autorem jest Marcin Łukasz Majewski, młody historyk urodzony w Piotrkowie w 1988 roku.

Swoje dzieło podzielił na pięć głównych rozdziałów: 1. Działalność handlowa kupców węgierskich w XVI-XVIII wieku, 2. Szkoci w Piotrkowie w XVI-XVIII wieku, 3. Ormianie w Piotrkowie Trybunalskim w XVII-XVIII wieku, 5. Relacje etniczne w Piotrkowie w XVI-XVIII wieku, 5. Proces kształtowania elity miejskiej w Piotrkowie Trybunalskim w XVII-XVIII wieku na przykładzie rodziny Wierzbiczów. I już w tym miejscu nasuwa się pytanie, skąd nagle w trzecim rozdziale pojawił się „Piotrków Trybunalski” skoro miasto o takiej nazwie zaistniało dopiero całkiem niedawno? Wcześniej nigdy czegoś tak nazwanego nie było na mapach. Jeśli Marcin Łukasz Majewski jest profesjonalistą, to taka rozbieżność w nazewnictwie nie powinna mieć miejsca, że raz jest „Piotrków”, a innym razem „Piotrków Trybunalski”.

Autor posiłkuje się bogatym materiałem źródłowym, co niewątpliwie jest zaletą jego pracy. Czasem krytycznie ocenia pewne źródła, czasem wdaje się w historyczne dyskusje, co także należy uznać za plus. Natomiast jako minus można odebrać zbytnią drobiazgowość, nadmiar nieistotnych szczegółów czy nazwisk, przez co odbiór tekstu jest utrudniony. Stylistyka nie jest przystosowana dla miłośników literatury pięknej. Wydana w twardej okładce książka nie posiada co prawda ilustracji, lecz otrzymaliśmy indeks nazwisk, co dla zaawansowanych regionalistów może mieć duże znaczenie.

19 grudnia 2017 roku w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyła się promocja elegancko wydanej książki pt. Znam takie miejsca… gawęda o ulicach i placach Piotrkowa Trybunalskiego”. Jej autorzy to Paweł Kendra i Agnieszka Bednarska-Smuga. Publikację sfinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a nie darowizny UM! Mimo to na pierwszej stronie pojawił się dobroczyńca Krzysztof Ch., który tradycyjnie nie gardzi okazjami do promocji swej osoby.

Na kolejnej karcie otrzymaliśmy „Wstęp”, w którym czytamy: Gawędy o ulicach i placach Piotrkowa powstały w oparciu o informacje gromadzone przez kilkanaście lat przez piotrkowskiego przewodnika miejskiego Pawła Kendrę. Historie wyczytane, przypadkiem odnalezione, zasłyszane, te zupełnie poważne, ale i anegdoty, spisane zostały w jednej książce…. Po takich słowach aż chce się czytać!

Jednak tytuł pierwszego rozdziału „Aleje 800-lecia”, zaskakuje, a może nawet przytłacza nielogicznością z wcześniejszymi słowami. Bo jakże o ulicy oddanej do użytku rok wcześniej można napisać gawędę? Przecież ta propagandowa inwestycja ekipy Krzysztofa Ch. okazała się niezłą klapą, do czego przyczyniło się duże opóźnienie w oddaniu tej 800-metrowej drogi do użytku i licznie niedoróbki. Dostaliśmy więc trzy strony poświęcone nie ulicy, lecz dziejom miasta, w tym głównie tzw. „Kopiarzowi Sulejowskiemu”. Wśród tego zaplątała się wzmianka, że przy alejach 800-lecia posadzono 800 drzew…

Aleja 3 Maja” – to tytuł drugiego rozdziału, ale przecież oficjalna nazwa to „Aleje 3 Maja”. Jak więc „Aleje” przeinaczyły się w „Aleję”? Przy tej reprezentacyjnej ulicy gubernialnego Piotrkowa mieszkało wiele ciekawych osób i działo się dużo interesujących wydarzeń. Jednak treść rozdziału o tym nie mówi. Zamiast tego mamy wykład o osobach związanych z uchwaleniem Konstytucji 3 Maja. Mieszkańcom tej ulicy poświęcono zaledwie jedno, ostatnie zdanie: Wybierając się nawet na krótki spacer, warto odszukać tablice upamiętniające inne wybitne postaci związane w Piotrkowem, do których należą: Felicjan Kępiński, Mieczysław i Zofia Meyerowie, Irena Sendler czy Zygmunt Tenenbaum. Tylko tyle! Nie ma słowa o Stanisławie Rembeku, Benie Helfgotcie, czy Adamie Trybusie. Ten pierwszy, to słynny pisarz. Drugi to jedyny na świecie olimpijczyk, który wcześniej przeżył obóz koncentracyjny. Natomiast trzeci, to cichociemny, dowódca Kedywu Okręgu AK Łódź.

Kolejny rozdział nosi nazwę „Aleje Armii Krajowej”… W tym miejscu poddałem się, gdyż niedoróbek jest zbyt wiele. Na dalszych stronach również. Dlatego pozwolę sobie wyrazić ubolewanie, iż znakomity pomysł stworzenia gawęd o ulicach i placach Piotrkowa został zmarnotrawiony przez autorów.

Paweł Reising

27.12.2017

• repr. P. Reising / Gazeta Trybunalska

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.